Jeszcze kilka tygodni temu Donald Trump uważał, że Wołodymyr Zełenski przyczynił się do wybuchu wojny. Prezydent USA oskarżał ukraińskiego przywódcę o rozpoczęcie konfliktu z krajem "20 razy większym od Ukrainy".
Biden mógł ją (wojnę) zatrzymać. Zełenski mógł ją zatrzymać. A Putin w ogóle nie powinien był jej zaczynać. Miliony zabitych – przez trzech ludzi. Powiedziałbym: trzech. Niech będzie – Putin to numer jeden. Ale Biden, który kompletnie nie rozumiał, co robi – to numer dwa. I Zełenski. Jedyne, co mogę teraz zrobić, to próbować to zatrzymać - mówił jeszcze jakiś czas temu Donald Trump.
Dalsza część artykułu pod materiałem wideo
Poranne pasmo Wirtualnej Polski, wydanie 17.04
Trump potem nie chciał wprost przyznać, że to nie ukraiński prezydent odpowiada za wybuch konfliktu.
Podczas spotkania z dziennikarzami przy okazji wizyty premier Włoch Giorgi Meloni, Trump jednak przyznał głośno i wyraźnie, że to nie Wołodymyr Zełenski stoi za rozpoczęciem konfliktu. Dodał jednak, że "nie jest fanem" prezydenta Ukrainy.
Rosja jest ogromna, o wiele większa od Ukrainy. Ma o wiele potężniejszą armię, jest ogromną siłą militarną. Jeżeli jesteś mądry, nie wdajesz się w wojnę z nią. Nie winię go, ale nie widzę, żeby dobrze sobie radził. Nie jestem jego wielkim fanem - powiedział Trump zgromadzonym dziennikarzom. Jego słowa cytowała m.in. telewizja CNBC.
Jednocześnie amerykański prezydent podkreślił, że chce zakończyć wojnę.