Ujęcie z Biedronki. "Co wy macie w głowach?". Zagotował się
Pan Artur przesłał nam zdjęcie wykonane w jednej z podwarszawskich Biedronek. Mężczyzna ze zdumieniem spojrzał na kartoniki, w których powinny leżeć wyłącznie słodkości. - Ręce mi opadły. To brak szacunku dla pracowników - skwitował w rozmowie z o2.pl.
W sobotni wieczór pan Artur wybrał się na zakupy do sklepu sieci Biedronka. Już kończył skanować produkty przy kasie samoobsługowej, gdy nagle spojrzał w lewą stronę.
Przetarł oczy ze zdumienia, gdy wśród batoników Bounty i M&M's zobaczył produkty, które absolutnie nie powinny znaleźć się w tym miejscu.
Przy batonikach była herbata Lipton, a między M&M's skrywała się pomarańcza, a nawet... jogurt. Szczególnie bulwersujące jest, że ktoś wrzucił tam produkt, który powinien znajdować się w lodówce. Przecież jak to stało tam dłuższy czas, to pewnie się zepsuło - ocenił klient Biedronki w rozmowie z o2.pl.
Wydała w Biedronce 558 zł. Oto, co znalazło się w jej koszyku
Klient Biedronki grzmi. "Brak szacunku"
Widok zdziwił, ale i zbulwersował go na tyle mocno, że aż wyjął telefon i zrobił zdjęcie.
Ludzie, co wy macie w głowach? Jeśli rezygnujecie z zakupu jakiegoś produktu, to po prostu odstawcie go na miejsce. A najlepiej przed wizytą w sklepie dobrze się zastanówcie, co chcecie kupić. Takie zachowania - moim zdaniem - są niedopuszczalne. Ręce mi opadły. To brak szacunku dla pracowników. Przecież ktoś musi to potem uprzątnąć - podsumował.
Niestety, sygnały o tym, że klienci odkładają produkty w przypadkowych miejscach, pojawiają się co jakiś czas. I nie dotyczą oczywiście wyłącznie sklepów sieci Biedronka. To niewątpliwie spory problem - szczególnie wtedy, gdy dotyczy produktów, które powinny znajdować się w lodówkach czy zamrażarkach.