Ukraiński żołnierz nie żyje. Straszny finał flirtu przez internet

23-letni ukraiński żołnierz Mykyta Orłykiwski zmarł w swoim mieszkaniu po wypiciu alkoholu z domieszką śmiertelnych toksyn. Jak relacjonuje jego rodzina w rozmowie z "The Times", śledczy badają, czy mógł paść ofiarą pułapki opartej na internetowej znajomości na Telegramie.

Zdjęcie wygenerowane przez sztuczną inteligencję.Zdjęcie wygenerowane przez sztuczną inteligencję.
Źródło zdjęć: © Instagram
Mateusz Kaluga

Mykyta Orłykiwski został znaleziony martwy w domu. Wstępnie założono, że mogło dojść do samobójstwa. Lekarze ustalili jednak, że wypił alkohol, do którego dodano toksyczne substancje. Szczegóły śledztwa opisuje "The Times".

W mieszkaniu zmarłego znajdowały się m.in. butelka alkoholu oraz scyzoryk szwajcarski. Policjanci przeanalizowali też aktywność z telefonu Mykyty, w tym wiadomości i połączenia z osobą, którą znał tylko z internetu.

Jak podaje "The Times", Mykyta poznał kobietę. Miał poznać ją dzięki aplikacji randkowej. Kobieta wysyłała mu zdjęcia i prosiła o jego. Ich relacja rozwinęła się i trwała kilka miesięcy. Co ciekawe, kobieta wysyłała mu wspólne zdjęcia, które były wygenerowane przez sztuczną inteligencję.

53-letnia ciotka żołnierza Tetiana Apalko przekazała "The Times", że kobieta przedstawiała się jako Rodnaja. Miała poprosić o zdjęcie w mundurze, a on wysłał fotografię ze szkolenia wojskowego w Wielkiej Brytanii z początku 2024 r. Ciotka twierdzi, że Mykyta został zabity podstępnie.

Rodnaja inicjowała także rozmowy wideo. Mykyta zwracał uwagę bliskim, że kobieta podczas połączeń siedziała na tle jednolitej, białej ściany. Pod koniec maja oboje mieli ustalić spotkanie w Żytomierzu, skąd pochodził Mykyta. W dniu, w którym mieli się zobaczyć, Rodnaja poinformowała, że nie przyjedzie z powodu problemów z podróżą. W ramach przeprosin miała zapowiedzieć przesłanie prezentu: butelki whisky.

Niedługo później, 9 czerwca, Mykytę znaleziono martwego w jego domu. Jak podaje "The Times", jedno z połączeń telefonicznych miało nastąpić mniej więcej w tym samym czasie, gdy mężczyzna zaczął pić zatruty alkohol. Po odnalezieniu ciała wykonano kolejne połączenie. Policja miała sprawdzać, czy mogło ono służyć upewnieniu się, czy Mykyta wypił napój.

Funkcjonariusze namierzyli też dostawę whisky. W toku działań ustalili, że przesyłki nie nadała osoba przypominająca Rodnają.

Według ustaleń śledczych przytaczanych przez rodzinę, policja rozważa scenariusz, w którym do sprawy mógł zostać wciągnięty 19-letni mężczyzna z Połtawy. Miał on zostać zwerbowany przez Telegram po to, by wstrzyknąć truciznę do butelki alkoholu i wysłać ją Mykycie.

W śledztwie pojawiła się też hipoteza, że osoba pisząca do Mykyty przez kilka miesięcy mogła w rzeczywistości przebywać w rosyjskim więzieniu w Doniecku. Jednym z elementów, które wzbudziły podejrzenia, było właśnie białe tło podczas rozmów wideo - dodaje brytyjski serwis.

Wybrane dla Ciebie