Przez parę dni młody rekin olbrzymi pływał w pobliżu brzegu, zwracając uwagę mieszkańców i turystów. Pierwszy raz zaobserwowano go 6 sierpnia. Martwego osobnika odkryto w sobotę 8 sierpnia na wybrzeżu w duńskim Ålbæk nad Bałtykiem - podaje "Fakt".
Zwierzę trafiło do cieśniny Kattegat, czyli obszaru przejściowego między Morzem Północnym a Bałtykiem. To miejsce rzadko wiąże się z obserwacjami tego gatunku, dlatego odkrycie od razu zainteresowało turystów, mieszkańców miejscowości, ale i badaczy.
Samica żarłacza olbrzymiego mierzyła 4,85 metra i ważyła pół tony. W oceanarium Nordsøen osiem osób przez wiele godzin badało ciało rekina. Sprawdzono m.in. skórę, narządy wewnętrzne, żołądek i jelita, wykonano pomiary oraz pobrano próbki tkanek do dalszych analiz.
Nie wiadomo, dlaczego samica padła
Wstępny wniosek z sekcji okazał się zaskakujący: rekin wydawał się zdrowy, nie stwierdzono u niego poważnych obrażeń ani oznak wygłodzenia. Badacze zauważyli pasożyty, ale ocenili, że nie stanowiły one śmiertelnego zagrożenia. Nie znaleziono więc odpowiedzi na pytanie, co doprowadziło do śmierci młodego rekina.
Naukowcy liczą, że odpowiedź przyniosą kolejne etapy prac. Zaplanowano m.in. analizę kręgosłupa i badanie głowy rekina (zostanie przebadana przy użyciu tomografii komputerowej w szpitalu w Aarhus).
Jak przypomina RMF24, żarłacze olbrzymie na co dzień zamieszkują wielkie oceany, takie jak Atlantyk i Pacyfik. Zdarza się jednak, że pojawiają się również w wodach Danii, wzbudzając nie lada sensację (w ciągu ostatnich 26 lat pojawiło się tam ich jedynie 10). W 2015 r. rybak w Kattegat przez przypadek złowił w sieci 4-metrowego żarłacza.
Rekin olbrzymi jest drugą co do wielkości rybą na świecie po rekinie wielorybim. Dorosłe osobniki osiągają nawet 10-12 metrów długości i mogą ważyć kilka ton. Mimo to, są one niegroźne dla ludzi. Według "Bilda" gatunek, uważany za krytycznie zagrożony, jest objęty ochroną na całym świecie.