Wichura odsłoniła skarb sprzed lat. Niezwykłe znalezisko w kościele

Tuż po godzinie 19:00, 1 lipca, gwałtowna burza przeszła nad Szydłowem (woj. świętokrzyskie). Silny wiatr uszkodził krzyż wieńczący wieżę kościoła św. Władysława. Szybka interwencja konserwatorów nie tylko zabezpieczyła świątynię, ale umożliwiła również dostęp do metalowej kuli umieszczonej pod krzyżem. Okazało się, że to kapsuła czasu. Ostatni raz zaglądano tam prawie 50 lat temu.

Wichura umożliwiła otwarcie kapsuły czasuWichura umożliwiła otwarcie kapsuły czasu
Źródło zdjęć: © Parafia Szydłów
Danuta Pałęga

Najważniejsze informacje

  • Wichura uszkodziła krzyż na wieży szydłowskiego kościoła i umożliwiła otwarcie kapsuły czasu.
  • W metalowej kuli znaleziono dokumenty z 1948 i 1977 r., opisujące powojenną odbudowę i remont świątyni.
  • Do znaleziska dołączony zostanie nowy akt opisujący współczesne wydarzenia.

Odkrycie kapsuły czasu i nieznane dotąd dokumenty

Po zdjęciu krzyża specjaliści natrafili na schowaną starannie w kuli kapsułę czasu. W jej środku odkryto zabezpieczoną szklaną butelkę, a w niej rękopisy, które przetrwały dziesięciolecia. O znalezisku szybko poinformowano mieszkańców i lokalnych historyków. Jak podaje "Niedziela", dokumenty okazały się bezcennym źródłem informacji na temat powojennej historii Szydłowa i odbudowy kościoła.

Wśród znalezisk szczególnie wyróżniał się akt z 1948 r. Podpisany przez ówczesnego proboszcza ks. Konstantego Tomalę dokumentuje poświęcenie nowego krzyża oraz opisuje nazwiska osób zaangażowanych w odbudowę zabytku. Pozostałe teksty pochodziły z roku 1977 i dotyczyły gruntownej renowacji świątyni, w tym wymiany dachu oraz montażu nowej figury.

Dokumenty z przeszłości rzucają światło na historię

Jak informuje Parafia Szydłów, część kapsuły stanowi także oficjalne zaproszenie na uroczystość poświęcenia kościoła przez ówczesnego biskupa kieleckiego Jana Jaroszewicza. O niezwykłej wartości takich odkryć mówił wojewódzki konserwator zabytków Krzysztof Myśliński.

Postawienie rusztowania, przygotowanie dokumentacji i samo odtworzenie konstrukcji tak, aby można było zamontować oraz scalić to, co spadło, wymaga czasu, ale przede wszystkim pieniędzy – podkreślił, cytowany przez "Niedzielę".

Dodatkową trudnością okazał się transport specjalistycznego sprzętu, ze względu na ciasne bramy na terenie świątyni.

Nowy akt dla przyszłych pokoleń

Zgodnie z wieloletnią tradycją, do wyjętych z kuli dokumentów dołączony zostanie nowy akt – dotyczący zarówno osób zaangażowanych w ratowanie zabytku, jak i okoliczności samej burzy. Ks. Ryszard Piwowarczyk, obecny proboszcz parafii, mówi: "Miejmy nadzieję, że to czasowo jakoś wytrzyma. Spróbujemy je zabezpieczyć tak, żeby przetrwały kolejne 50 lat".

Kolejne otwarcie kapsuły planowane jest nie wcześniej niż za pół wieku, a odkrycie poruszyło nie tylko mieszkańców, ale także lokalnych pasjonatów historii i konserwatorów.

Wybrane dla Ciebie