Najważniejsze informacje
- NASK wskazuje, że część internetowych narracji o wilkach i niedźwiedziach miała budować poparcie dla redukcji ich populacji.
- Według analizy od stycznia 2024 r. do czerwca 2026 r. pojawiło się 28,7 tys. wzmianek o wilkach i 607 tys. o niedźwiedziach.
- Eksperci przekonują, że skuteczniejsze od odstrzału są działania ograniczające dostęp zwierząt do jedzenia przy ludzkich osadach.
Z ustaleń Naukowej i Akademickiej Sieci Komputerowej - Państwowego Instytutu Badawczego, które opisuje PAP, wynika, że w polskiej przestrzeni informacyjnej prowadzono działania wpływające na odbiór wilka i niedźwiedzia brunatnego. Skala przekazu była duża: od stycznia 2024 r. do czerwca 2026 r. odnotowano 28,7 tys. wzmianek o wilkach i aż 607 tys. o niedźwiedziach.
Analityczka Ośrodka Analizy Dezinformacji NASK Katarzyna Lipka powiedziała PAP, że za taką narracją stały osoby i organizacje powiązane ze środowiskiem łowieckim. - Jej celem może być budowanie społecznego przyzwolenia na redukcję populacji zwierząt, w szczególności gatunków chronionych - głównie wilka i niedźwiedzia - oraz przygotowanie gruntu pod decyzje polityczne zgodne z interesem grup lobbingowych - wyjaśniła.
Wideo z Gdańska. Oto, co dzieje się na osiedlu
Wilki i niedźwiedzie w mediach społecznościowych
Według NASK część głośnych historii po sprawdzeniu okazywała się nieprawdziwa albo wynikała z błędnej interpretacji. Instytut przypomniał m.in. sprawę śmierci mężczyzny w Kajkowie w marcu 2024 r., której policja i prokuratura nie powiązały z atakiem wilków. Eksperci zwracają uwagę, że późniejsze sprostowania rzadko docierają równie szeroko jak pierwsze publikacje.
Lipka mówiła też PAP o serwisach WilkAlert i NiedźwiedźAlert, które przedstawiano jako inicjatywy oddolne. - Obie inicjatywy przedstawiane są jako oddolne i społecznościowe, jednak w rzeczywistości są ściśle związane ze środowiskiem łowieckim - podkreśliła. NASK odnotowała również wykorzystanie materiałów wygenerowanych przez AI, pokazujących skrajne i nieprawdziwe sceny z udziałem drapieżników.
Eksperci o metodach zapobiegania incydentom
Dr Robert Maślak z Uniwersytetu Wrocławskiego powiedział PAP, że Polacy boją się dużych drapieżników, ale jednocześnie chcą ich ochrony. Przywołał badania, według których w 2022 r. ponad 90 proc. respondentów popierało ochronę niedźwiedzia i rysia, a blisko 80 proc. wilka. Podobny kierunek widać w sondażach dotyczących dzików, gdzie więcej osób wskazywało metody bezkrwawe niż zabijanie zwierząt.
Maślak ocenił, że odstrzał daje tylko krótkotrwały efekt, jeśli nie usuwa się źródeł problemu. Wskazał na niezabezpieczone śmietniki, wieloletnie zaniedbania w gospodarce przestrzennej i nęciska, które przyzwyczajają zwierzęta do pokarmu związanego z człowiekiem. Przypomniał też, że w Tatrzańskim Parku Narodowym przy 5 mln odwiedzających rocznie niedźwiedzie żerują obok szlaków i nie wywołują podobnych konfliktów.
W przypadku wilków jest podobnie. Ekstremalnie rzadkie pogryzienia to wynik przyzwyczajenia tych zwierząt do człowieka. – Przypadek niegroźnego pogryzienia dwójki dzieci na Podkarpaciu w 2018 r. jest bardzo charakterystyczny. Młody, niespełna roczny wilk kręcił się w pobliżu kwater turystycznych, korzystając z resztek. Z czasem turyści zaczęli go karmić kanapkami i mięsem z grilla, żeby robić zdjęcia. Sfrustrowany brakiem karmienia zaatakował, próbując wymusić podanie jedzenia – przypomniał Maślak.