Złapał Ukrainkę za pierś i strzelał. Skandal w Łodzi. Pokazali twarz

Najpierw chwycił obywatelkę Ukrainy za pierś, a następnie oddał w jej stronę sześć strzałów z pistoletu pneumatycznego. Śledczy pracują nad ustaleniem tożsamości agresora z Łodzi. Udostępniono ujęcia z monitoringu, na których widać jego twarz.

Policja pokazała twarz agresora.Policja pokazała twarz agresora.
Źródło zdjęć: © Policja
Mateusz Domański

"Policjanci z VIII Komisariatu Policji Komendy Miejskiej Policji w Łodzi poszukują sprawcy naruszenia nietykalności cielesnej. Do zdarzenia doszło 27 czerwca 2026 roku przy ulicy Rzgowskiej w Łodzi" - przekazały służby w oficjalnym komunikacie.

Jednocześnie wyjaśniono, że poszukiwany mężczyzna ma około 49 lat.

Wzrost około 180 cm, średniej budowy ciała, siwe włosy, siwa broda, ubrany był w długie jasne spodnie dresowe, niebieską koszulkę, sportowe buty - wskazano.

Mundurowi apelują o pomoc w ustaleniu jego tożsamości.

Osoby mogące pomóc w ustaleniu danych sprawcy proszone są o kontakt z policjantem prowadzącym postępowanie bądź sekretariatem Wydziału Kryminalnego VIII Komisariatu Policji Komendy Miejskiej Policji w Łodzi od poniedziałku do piątku w godzinach 7:30-15:30 pod numerem telefonu 47 841 24 45, 47 841 24 30 lub całodobowo z dyżurnym VIII Komisariatu Policji Komendy Miejskiej Policji w Łodzi pod numerem telefonu 47 841 24 00 - podsumowano.
Ujęcia udostępnione przez policję.
Ujęcia udostępnione przez policję. © Policja
Ujęcia udostępnione przez policję.
Ujęcia udostępnione przez policję. © Policja
Ujęcia udostępnione przez policję.
Ujęcia udostępnione przez policję. © Policja

Chwycił ją za biust. Potem padły strzały

Śledczy, jak podał już wcześniej "Dziennik Łódzki", ustalili, że 27 czerwca do obywatelki Ukrainy podszedł mężczyzna, po czym chwycił ją za biust i zaczął się oddalać.

Kobieta ruszyła za mężczyzną, oczekując wyjaśnień oraz przeprosin. Wówczas agresor... wyciągnął broń, która przypominała wiatrówkę. Oddał kilka strzałów w stronę Ukrainki.

Rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Łodzi Paweł Jasiak przekazał w rozmowie z "Dziennikiem Łódzkim", że padło w sumie sześć strzałów. Dwa z nich były celne - trafiły w ramię i łokieć kobiety.

Kobiecie nic groźnego się nie stało. Zdołała jeszcze sfilmować napastnika, a materiał przekazała policji.

Wybrane dla Ciebie