Do zdarzenia doszło 15 grudnia 2025 r. w rejonie jednej z podstawówek w Jeleniej Górze. W godzinach popołudniowych okolica szkoły przy ul. Wyspiańskiego była pełna służb mundurowych. Wkrótce całą Polskę obiegła informacja o śmierci Danusi, która miała zaledwie 11 lat. O zamordowanie dziewczynki podejrzewana jest jej 12-letnia znajoma ze szkoły.
Obie dziewczynki znały się jedynie pobieżnie, a ich kontakt nie wykraczał poza szkolne korytarze. Reporterka dotarła do materiałów pokazujących dzień poprzedzający tragedię – tego dnia 12-latka rozwiązała w internecie test zatytułowany "Czy jesteś mordercą?". W sieci szukała również szczegółowych informacji na temat technik posługiwania się nożem oraz sposobów popełnienia zbrodni.
Dwóch nastolatków. Nagranie trafiło do sieci. Bolesny widok
Niepokojące sygnały przed zabójstwem Danusi
Na długo przed dramatycznym zdarzeniem w zachowaniu 12-latki pojawiały się niepokojące symptomy. Według relacji dziennikarki, podczas jednej z lekcji na temat samobójstw dziewczynka miała reagować śmiechem oraz stwierdzić, że to "naturalna kolej rzeczy". W innej sytuacji na pytanie o marzenia zadane przez wychowawczynię miała odpowiedzieć, że "najbardziej chciałaby kogoś zabić".
W październiku poprzedzającym zdarzenie uczennica wypełniła szkolną ankietę samooceny, w której bezpośrednio wskazała na takie zachowania jak kradzieże, łamanie prawa, palenie papierosów czy sięganie po substancje odurzające. Zaznaczyła też, że stwarza realne zagrożenie dla otoczenia. Na żadne z tych sygnałów nie zareagowała jednak wychowawczyni, która pełniła zarazem funkcję szkolnego pedagoga i terapeuty.
Problemy wychowawcze i reakcja szkoły
Obecnie nauczycielka jest na zwolnieniu lekarskim, a wobec niej toczy się postępowanie dyscyplinarne. Okazuje się, że zaniechanie reakcji na alarmujące wypowiedzi i zachowania mogło mieć tragiczne konsekwencje. Sprawczyni już wcześniej sygnalizowała konflikty z prawem oraz stosowała groźby wobec innych dzieci.
Dziennikarka opisuje również aktywność 12-latki w mediach społecznościowych - jej profile pełne były zdjęć dotyczących militariów, instrukcji walki nożem czy szokujących memów sugerujących przemoc. W darknecie dziewczynka szukała instrukcji zabijania. Dzień poprzedzający zbrodnię spędziła na rozwiązaniu testu dotyczącego skłonności do popełnienia morderstwa.
Przebieg dramatycznych wydarzeń
W dniu śmierci Danusi 12-latka miała powiedzieć znajomej, że zamierza "rozliczyć się" z jedną z uczennic piątej klasy. Do ataku doszło na ścieżce w pobliżu szkoły, niedaleko potoku. Przypadkowym świadkiem tego, co się stało, został 10-letni chłopiec z tej samej placówki.
Z relacji przedstawionej przez "Duży Format" wynika, że usłyszał wołanie o pomoc, a następnie zobaczył postać upadającą na ziemię. 12-latka miała z krwią na rękach odesłać go z miejsca, mówiąc, by nie patrzył na to, co się stało.
Chłopiec pobiegł do domu po ojca, który razem z synem wrócił na miejsce zdarzenia. 11-letnia Danusia była już w stanie nieprzytomności i pomimo podjętej reanimacji nie udało się jej uratować. Kiedy na miejscu pojawiły się służby, 12-latka wróciła, początkowo twierdząc, że była tylko świadkiem ataku jakiegoś mężczyzny. Ostatecznie, gdy ojciec 10-latka rozpoznał ją na podstawie relacji syna, dziewczynka została zatrzymana przez policję.
Sprawa sądowa i dalszy los sprawczyni zabójstwa
Postępowanie w tej sprawie prowadzi sąd rodzinny. Ze względu na nieukończone 13 lat w chwili czynu, podejrzana nie odpowiada karnie za zabójstwo, a jedynie za przejawy demoralizacji. Obecnie przebywa w specjalistycznym ośrodku leczniczym dla nieletnich o maksymalnym poziomie zabezpieczenia. Do placówki tego typu trafiają osoby w wieku od 10 do 18 lat, które zostały uznane za zagrożenie dla siebie lub innych.
Sąd rodzinny może utrzymać dziewczynkę w ośrodku do ukończenia przez nią 18 roku życia. Po tym okresie kontynuacja ewentualnej terapii zależy już wyłącznie od jej decyzji, choć zarówno sąd, jak i ośrodek mogą sugerować dalszą pomoc medyczną.
Motywy postępowania sprawczyni pozostają niejasne. Katarzyna Włodkowska podkreśliła w swoim materiale, że dziewczynka częściowo uczestniczy w terapii, wybierając zajęcia wedle własnego uznania. Według relacji z ośrodka deklaruje również, że zamierza kontrolować swoje zachowanie, by jak najszybciej opuścić placówkę.