Najważniejsze informacje
- Dwa osuwiska zeszły nocą na filipińskiej wyspie Mindanao, gdy mieszkańcy spali.
- W Calanogas zginęło pięć osób, a sześć uznano za zaginione; w Malapatan potwierdzono 10 ofiar.
- Tajwan zarządził ewakuację, bo Bavi z porywami do **200 km/godz.** zbliża się też do wschodnich Chin i południowej Japonii.
Na wyspie Mindanao na południu Filipin do tragedii doszło w dwóch różnych miejscach i w odstępie niespełna dwóch godzin. Jak podaje PAP, powołując się na lokalne media, oba osuwiska zeszły w nocy, kiedy ludzie byli w domach i spali.
Pierwsze osunięcie ziemi nastąpiło ok. godz. 2 w nocy w miejscowości Calanogas w prowincji Lanao del Sur. Telewizja ABS-CBN podała, że zginęło tam co najmniej pięć osób, a sześć kolejnych uznano za zaginione. Służby wciąż zbierają informacje z miejsca katastrofy.
Wichura we Władysławowie. Budka ratowników w morzu. Mamy nagranie
Niedługo później ziemia i błoto runęły na dwa domy w Malapatan w prowincji Sarangani. Według lokalnego radia Brigada pod gruzami znalazły się całe rodziny. W tym miejscu bilans wzrósł do 10 ofiar śmiertelnych, co podniosło łączną liczbę zabitych do co najmniej 15 osób.
Tajfun Bavi zbliża się do Tajwanu i Chin
Źródłem zagrożenia są deszcze monsunowe spotęgowane przez tajfun Bavi, nazywany lokalnie Inday. Centralna Administracja Meteorologiczna Tajwanu opisuje ten układ jako wyjątkowo rozległy. Promień niszczycielskich wiatrów ma sięgać 380 km, a według tej instytucji to największy cyklon zagrażający Tajwanowi od 1995 r.
Obecnie centrum żywiołu przesuwa się w stronę Tajwanu, wschodnich Chin i południowej Japonii. Na Tajwanie zarządzono ewakuację, a prezydent Lai Ching-te wezwał do "najwyższej gotowości", choć sam tajfun nieco słabnie. Porywy wiatru dochodzą jednak nadal do 200 km/godz.
Jak zaznacza PAP, naukowcy łączą siłę takich zjawisk ze wzrostem temperatur oceanów. Według nich zmiany klimatyczne oraz El Nino dostarczają cyklonom dodatkowej energii, przez co układy pogodowe stają się bardziej rozległe i bardziej niszczycielskie.