Problem marnowania żywności w Polsce najczęściej kojarzy się nam z nadprodukcją lub wyrzucaniem przeterminowanych produktów z domowych lodówek. Okazuje się jednak, że ogromna część strat generowana jest bezpośrednio w sklepach, i to na życzenie samych klientów.
Twórca internetowy "Pozytywny Marcin" w swoim wpisie nie kryje oburzenia. Zwraca uwagę, że takie zachowanie to nie tylko skrajny brak szacunku do jedzenia, ale też dokładanie nikomu niepotrzebnej pracy personelowi sklepu, który i tak ma ręce pełne roboty.
Jeśli w trakcie zakupów się rozmyślicie, to naprawdę wystarczy odłożyć produkt tam, skąd został wzięty. To zajmuje dosłownie chwilę. A jeśli ktoś uważa, że to nie problem, to niech wyciągnie z lodówki kawałek mięsa, schowa go do szafy ze skarpetami i zostawi na trzy dni. Może wtedy zrozumie, o co chodzi – ironizuje autor wpisu, apelując o szacunek i "używanie mózgu".
Taki trik stosuje Lidl. Przez to robisz większe zakupy
Zdjęcie surowego mięsa leżącego obok silnych detergentów idealnie obrazuje absurd sytuacji. Produkt, który bezwzględnie wymaga przechowywania w warunkach chłodniczych, po kilkunastu minutach w temperaturze pokojowej nadaje się już wyłącznie do utylizacji.
Szanujmy jedzenie, szanujmy pracę innych i po prostu używajmy mózgu - apeluje autor wpisu.
Internauci komentują: "A później narzekają, że w marketach mięso zepsute"
Pod wpisem natychmiast wywiązała się gorąca dyskusja. Internauci szybko zauważyli hipokryzję części konsumentów. Jak trafnie i z sarkazmem skomentował pan Mateusz:
"A później narzekają, że w marketach mięso zepsute".
Z kolei pani Magda dodała: "Tym, co tak robią, nie wytłumaczysz", a pani Kasia podsumowała krótko: "Nie chce się odnieść, to porzuca gdzie popadnie. Też mnie to irytuje... lenie śmierdzące".
Najbardziej poruszające są jednak komentarze osób, które w handlu pracują na co dzień. Ich relacje pokazują, że porzucone mięso to zaledwie wierzchołek góry lodowej, a zachowania niektórych klientów przekraczają wszelkie granice kultury.
Pani Aneta, pracownica jednego z marketów, napisała wprost:
"Pracuję w markecie. To, jak zachowują się ludzie, to... nawet nie mam określenia na to. Świnie się lepiej zachowują. Takie niespodzianki jak mięso zostawione w chemii czy gdziekolwiek indziej to jest notorycznie robione i dużo innych, gorszych rzeczy. Człowiek się uwija 8 godzin, żeby klienci mieli pełne półki i lodówki".
Podobnymi doświadczeniami dzieli się pani Anita, zwracając uwagę na przerywanie tzw. łańcucha chłodniczego:
"Pracując w handlu, naprawdę wiele widziałam. Ile jedzenia idzie na straty, to się w głowie nie mieści. Mięso, wędliny, mrożonki, lody. Ludzie wyciągają produkty z lodówek czy zamrażarek, po czym odkładają je byle gdzie. Ciąg chłodniczy jest przez to ciągle przerywany. A to i tak nie wszystko. Banany potrafią znaleźć się między ubraniami."