Zdjęcie z Biedronki. "Świnie się lepiej zachowują". Pracownica ujawnia, co robią ludzie

"Co trzeba mieć w łepetynie, żeby wziąć mięso z lodówki, przejść kilka metrów i odłożyć je między chemię gospodarczą?" – pyta retorycznie twórca internetowy "Pozytywny Marcin". Jego wpis i zdjęcie z Biedronki, na którym widzimy opakowanie surowego mięsa porzuconego niedbale pomiędzy tabletkami do zmywarki, wywołały lawinę komentarzy. Głos zabrali przede wszystkim pracownicy supermarketów.

.Zdjęcie z biedronki. "Świnie się lepiej zachowują".
Źródło zdjęć: © Facebook, Pozytywny Marcin
Edyta Tomaszewska

Problem marnowania żywności w Polsce najczęściej kojarzy się nam z nadprodukcją lub wyrzucaniem przeterminowanych produktów z domowych lodówek. Okazuje się jednak, że ogromna część strat generowana jest bezpośrednio w sklepach, i to na życzenie samych klientów.

Twórca internetowy "Pozytywny Marcin" w swoim wpisie nie kryje oburzenia. Zwraca uwagę, że takie zachowanie to nie tylko skrajny brak szacunku do jedzenia, ale też dokładanie nikomu niepotrzebnej pracy personelowi sklepu, który i tak ma ręce pełne roboty.

Jeśli w trakcie zakupów się rozmyślicie, to naprawdę wystarczy odłożyć produkt tam, skąd został wzięty. To zajmuje dosłownie chwilę. A jeśli ktoś uważa, że to nie problem, to niech wyciągnie z lodówki kawałek mięsa, schowa go do szafy ze skarpetami i zostawi na trzy dni. Może wtedy zrozumie, o co chodzi – ironizuje autor wpisu, apelując o szacunek i "używanie mózgu".

Taki trik stosuje Lidl. Przez to robisz większe zakupy

Zdjęcie surowego mięsa leżącego obok silnych detergentów idealnie obrazuje absurd sytuacji. Produkt, który bezwzględnie wymaga przechowywania w warunkach chłodniczych, po kilkunastu minutach w temperaturze pokojowej nadaje się już wyłącznie do utylizacji.

Szanujmy jedzenie, szanujmy pracę innych i po prostu używajmy mózgu - apeluje autor wpisu.

Internauci komentują: "A później narzekają, że w marketach mięso zepsute"

Pod wpisem natychmiast wywiązała się gorąca dyskusja. Internauci szybko zauważyli hipokryzję części konsumentów. Jak trafnie i z sarkazmem skomentował pan Mateusz:

"A później narzekają, że w marketach mięso zepsute".

Z kolei pani Magda dodała: "Tym, co tak robią, nie wytłumaczysz", a pani Kasia podsumowała krótko: "Nie chce się odnieść, to porzuca gdzie popadnie. Też mnie to irytuje... lenie śmierdzące".

Najbardziej poruszające są jednak komentarze osób, które w handlu pracują na co dzień. Ich relacje pokazują, że porzucone mięso to zaledwie wierzchołek góry lodowej, a zachowania niektórych klientów przekraczają wszelkie granice kultury.

Pani Aneta, pracownica jednego z marketów, napisała wprost:

"Pracuję w markecie. To, jak zachowują się ludzie, to... nawet nie mam określenia na to. Świnie się lepiej zachowują. Takie niespodzianki jak mięso zostawione w chemii czy gdziekolwiek indziej to jest notorycznie robione i dużo innych, gorszych rzeczy. Człowiek się uwija 8 godzin, żeby klienci mieli pełne półki i lodówki".

Podobnymi doświadczeniami dzieli się pani Anita, zwracając uwagę na przerywanie tzw. łańcucha chłodniczego:

"Pracując w handlu, naprawdę wiele widziałam. Ile jedzenia idzie na straty, to się w głowie nie mieści. Mięso, wędliny, mrożonki, lody. Ludzie wyciągają produkty z lodówek czy zamrażarek, po czym odkładają je byle gdzie. Ciąg chłodniczy jest przez to ciągle przerywany. A to i tak nie wszystko. Banany potrafią znaleźć się między ubraniami."
Wybrane dla Ciebie