Jak podaje Astra, incydent miał miejsce 23 kwietnia na Kubańskim Uniwersytecie Rolniczym w Krasnodarze. Odbyło się tam spotkanie ze studentami poświęcone kwestii naboru do jednostek operujących rosyjskimi bezzałogowcami.
Nagle do wideokonferencji podłączyła się osoba o pseudonimie "Szulc", przedstawiona jako rosyjski żołnierz. Jednak osoba na ekranie powiedziała, że jest... ukraińskim żołnierzem. - Jestem wojskowym, tylko nie rosyjskim, a ukraińskim. Chcę powiedzieć: nie daj Boże traficie tutaj - będę musiał was zabić. Każdego, kto podpisze kontrakt - powiedział rzekomy żołnierz. Jak dodał, twarze uczestników spotkania zostały zarejestrowane.
Po chwili połączenie zostało przerwane przez organizatorów wydarzenia. Astra potwierdziła autentyczność nagrania wśród studentów. - Myśleliśmy, że będzie zwykłe gadanie o kontraktach, a wyszła heca - powiedział jeden z nich. Rosyjski niezależny serwis dowiedział się od jednego z oddziałów Sił Zbrojnych Ukrainy, że ten pozyskał informacje o spotkaniu agitacyjnym na uczelni. Ukraińcy skontaktowali się z uniwersytetem, udając organizację wolontariacką, która rzekomo pomaga rosyjskiej armii.
Przed pojawieniem się Ukraińca na ekranie wystąpił prawdziwy pracownik krasnodarskiego komisariatu wojskowego, kapitan Oleg Fiodorowicz. Opisywał on, jak wygląda rekrutacja w jednostkach wojsk bezzałogowych. Podał wysokość pensji i mówił o rozszerzonych świadczeniach socjalnych. Stwierdził też, że po roku żołnierze są zwalniani ze służby do domów. Astra zwraca jednak uwagę, że Ministerstwo Obrony Rosji przyznawało, iż w rosyjskiej armii nie istnieją "specjalne" kontrakty dla wojsk bezzałogowych.
Rosyjski serwis podaje, że 20 kwietnia miał miejsce podobny incydent - ukraińscy hakerzy włamali się na zamknięte posiedzenie rosyjskiego Ministerstwa Przemysłu i Handlu. Podczas spotkania podano, że 90 proc. elektroniki do rosyjskich bezzałogowców jest produkowane w Chinach. Podczas transmisji ukraińscy pranksterzy wyśmiali zależność Rosji od chińskiego importu. Mieli także obrażać uczestników spotkania.