Według ustaleń "Faktu" betoniarkę prowadził 26-letni Robert P., który tego dnia pracował od czwartej rano. Mężczyzna pochodził z niewielkiej miejscowości w powiecie żywieckim i od pięciu lat jeździł jako kierowca w firmie produkującej beton. Jak podaje gazeta, zastępował kolegę przebywającego na urlopie.
Wypadek betoniarki w Czernichowie. Relacje świadków. "Biegłem, ile miałem tchu"
Nagranie z kamery (z auta jadącego tuż za betoniarką), na które powołuje się "Fakt", ukazuje sekundy przed zdarzeniem. Ciężarówka co pewien czas charakterystycznie "zarzucała" na drodze, ale kierowca utrzymywał tor jazdy. Na zakręcie pojazd nagle zahaczył o prawą krawędź jezdni, po czym przechylił się i przewrócił na lewą stronę drogi.
Policja informowała, że konsekwencje były natychmiastowe. - Na skutek wywrócenia pojazdu doszło do zderzenia z kierującą rowerem 31-letnią mieszkanką powiatu krakowskiego oraz samochodem marki Toyota, kierowanym przez 19-letniego mieszkańca powiatu opolskiego - przekazał "Faktowi" mł. asp. Bogusław Rosa, rzecznik policji w Żywcu.
Świadkowie: próbowali ratować poszkodowanych. Dramatyczny widok
Osoby, które znalazły się przy rozbitych pojazdach, opowiadały "Faktowi", że na poboczu leżała rowerzystka. Według ich relacji była nieprzytomna, a mieszkańcy pobliskich domów podjęli reanimację. W tym samym czasie wezwano pomoc pod numerem 112.
Usłyszeliśmy potężny huk, metaliczny dźwięk. Biegłem, ile miałem tchu. Ujrzałem na drodze leżącą betoniarkę, mijały mnie inne samochody, nikt się nie zatrzymał - mówił "Faktowi" jeden mężczyzna.
- Kobieta była nieprzytomna. Była we krwi, zmasakrowana. Zabrakło jej szczęścia i paru centymetrów, by ciężarówka nie ściągnęła jej z drogi - dodawał tabloidowi inny świadek.
Z relacji przytaczanych przez gazetę wynika też, że po chwili na miejsce dojechała reszta grupy rowerzystów: trzy kobiety i mężczyzna. Świadkowie przekazali, że zmarła 31-latka miała jechać z przodu i wcześniej wyprzedzić znajomych.
Kierowca (betoniarki - przyp.) był nieprzytomny, wszystko było wokół porozrzucane, ciężarówka jakby się wbiła w ziemię. Trudno było dostać się do kabiny. Wydawało mi się, że kierowca miał jakieś żelastwo wbite w plecy, nie był przypięty pasami w samochodzie - mówiła "Faktowi" następna osoba.
Kim była rowerzystka i co dalej z postępowaniem?
Jak podaje "Fakt", 31-latka była mieszkanką powiatu krakowskiego, a w Czernichowie pojawiła się na zaproszenie koleżanki ze studiów. Tego dnia wybrała się z przyjaciółmi na przejażdżkę rowerową. W miejscu wypadku przy ul. Żywieckiej - według tabloidu -stoją dwa znicze z napisem "Kochanej Mamie".
W wyniku tragicznego zdarzenia śmierć ponieśli jadąca rowerem kobieta oraz kierujący betoniarką. Z kolei 19-letni kierowca Toyoty odniósł obrażenia, jednak przeżył wypadek.
Jak przekazał "Faktowi" rzecznik żywieckiej policji, śledztwo ma wyjaśnić szczegółowy przebieg oraz przyczyny tragedii. Na miejscu działania prowadził ekspert zajmujący się rekonstrukcją wypadków drogowych, a jednym z kluczowych elementów postępowania będzie analiza pozostałości uszkodzonej ciężarówki.