Do kolejnego tragicznego zdarzenia z udziałem agentów ICE doszło we wtorek w Houston w Teksasie. Lorenzo Salgado Araujo został zatrzymany o godz. 7:00 czasu lokalnego, gdy jechał do pracy. Wkrótce potem mężczyzna zginął - został zabity przez funkcjonariusza ICE.
Departament Bezpieczeństwa Krajowego (DHS) przekazał, że agenci interweniowali, bo zobaczyli osobę podobną do poszukiwanego mężczyzny. DHS utrzymuje, że w trakcie interwencji kierowca próbował uniknąć zatrzymania i uderzył w pojazd ICE. Z komunikatu wynika, że funkcjonariusz oddał strzał w samoobronie. Kula trafiła mężczyznę w brzuch. 52-latek został przewieziony do szpitala, gdzie wkrótce zmarł.
Agenci ICE nie mieli na sobie kamer nasobnych, a władze nie opublikowały na razie żadnych zdjęć ani filmów z miejsca zdarzenia - wskazuje BBC.
Rzecznik DHS przyznał jednak, że zabity Meksykanin nie był celem działań funkcjonariuszy. Według źródeł "New York Timesa", ICE poszukiwało dwóch osób z Gwatemali. Agenci sądzili, że jedna z nich jest w białym vanie, którym feralnego dnia podróżował 52-latek.
Mieszkał w USA od 35 lat
Rodzina Salgado przekazała, że od trzech dekad pracował on jako budowlaniec w rejonie Houston. W chwili zdarzenia wiózł pracowników na plac budowy.
Meksykanin ubiegał się o legalizację pobytu. Bliscy twierdzą, że nie miał kryminalnej przeszłości.
Sprawa wywołała protesty w Houston. Czterech członków Kongresu zażądało niezależnego śledztwa. W liście do DHS Sylvia Garcia, Al Green, Lizzie Fletcher i Christian Menefee napisali, że była to kolejna sytuacja, "gdy agenci ICE użyli niepotrzebnej, śmiercionośnej siły".
W następstwie strzelaniny rząd Meksyku poinformował, że złoży w USA zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa w związku ze zgonami obywateli Meksyku w aresztach ICE.
Meksykański minister spraw zagranicznych Roberto Velasco poinformował, że 14 Meksykanów zginęło w areszcie ICE, a kolejnych trzech w trakcie "operacji aresztowań" ICE - wskazuje BBC.