Sprawdzamy pogodę dla Ciebie...
Wróć na
ESO
|
aktualizacja

Kartka w schronisku w Tatrach. Kobieta nie mogła uwierzyć

121
Podziel się:

Pewien turysta, idąc szlakiem do Stawu Gąsienicowego, zauważył gotówkę. Długo się nie zastanawiał, tylko napisał kartkę, a znalezione pieniądze zostawił w najbliższym schronisku. Finał tej historii ma szczęśliwe zakończenie. To nasza #DziennaDawkaDobregoNewsa.

Kartka w schronisku w Tatrach. Kobieta nie mogła uwierzyć
Pewien turysta, idąc szlakiem do Stawy Gąsienicowego, zauważył portfel, w którym była gotówka (Facebook, Tatromaniacy)
Chciałabym bardzo podziękować osobie, która dziś znalazła moje pieniądze i oddała do recepcji. Wiara w dobrych ludzi powraca - napisała na facebookowej grupie "Tatromaniacy" właścicielka pieniędzy, dołączając zdjęcie kartki, którą napisał znalazca.

Do zdarzenia doszło w styczniu br. w Tatrach. Polski turysta kierował się szlakiem do Czarnego Stawu Gąsienicowego. W pewnym momencie zauważył leżącą na ziemi gotówkę. Mężczyzna nie mijał nikogo na trasie, więc postanowił napisać wiadomość na kartce, a gotówkę oddać do menadżera pobliskiego schroniska.

Znalazłem gotówkę na niebieskim szlaku do Stawu Gąsienicowego ok. 10:30, nie mijałem nikogo. Chciałbym zostawić tę gotówkę w Schronisku Murowaniec na Hali Gąsienicowej ok. 11:30 do rąk menadżera. Dla osoby, która ewentualnie się odnajdzie i wróci się po tę gotówkę - napisał znalazca gotówki.

Pani Aleksandra podzieliła się tą niezwykle pozytywną historią na facebookowej grupie "Tatromaniacy". Internauci w komentarzach chwalą zachowanie uczciwego znalazcy oraz dzielą się swoimi doświadczeniami.

Wielki szacunek dla znalazcy. Oby takich ludzi było więcej - czytamy w komentarzach.
Serce rośnie jak się czyta takie wpisy. Życie to echo - wszystko wraca - napisała internautka.
Karma nie zawsze wraca, ale życzę znalazcy, żeby do niego wróciła za ten bardzo ludzki gest. Chciałoby się mieć tylko takich ludzi wokół - czytamy w komentarzach.
Jadąc samochodem odbiło mi się jakie światełko na ulicy. Leżał telefon, ekran potłuczony na maxa. Z tylu w etui było 200 zł i pełno wizytówek. Mimo że spieszyłem się na umówioną godzinę cofnęłam się do domu po słuchawki i przez nie odebrałam telefon. Dzwonił zdenerwowany właściciel - przyjechał do mnie do domu i odebrał zgubę. Ogrom jego wdzięczności i podziękowania był bardzo miły i był w szoku, ze pieniądze w etui były nieruszone. O wiele większa radość i satysfakcja z pomocy drugiej osobie niż gdybym przygarnęła telefon i pieniądze, które się w nim znajdowały - napisała internautka.
Zobacz także: Niezwykłe zjawisko nad Tatrami. Świadkowi udało się je nagrać
Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl
Oceń jakość naszego artykułu:
Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Źródło:
o2pl
KOMENTARZE
(121)
ONo
4 miesiące temu
Raz znalazłem portfel raz przesyłkę pod paczkomatem, dwie rzeczy zwróciłem właścicielowi, tracąc przy tym swój czas, w dwóch przypadkach ani dziękuje ani nic. Teraz jak coś znajdę oddaje prosto na policję. Niech się inni martwią.
8787
4 miesiące temu
Co za czasy! Ja myślałem , że przywłaszczyć sobie czyjąś własność, nawet zgubę jest grzechem. A tu się okazuje, że oddać to bohaterstwo.
edo
5 miesięcy temu
u nas w sklepie klient zostawił saszetkę z wypłatami dla pracowników, wrócił spocony i blady czy my może znaleźliśmy. Obiecał że się zrewanżuje flachą, do dziś dnia nie zrealizował podziękowania. Ludzie są różni.
nick
5 miesięcy temu
znalazł portfel czy gotówkę?
Tommi
5 miesięcy temu
Przed drzwiami kurier zostawił mi kiedyś jedzenie (taka dieta pudełkowa) oczywiście adres się zgadzał tylko nie ta miejscowość. Kulturalnie postanowiłem odwieść przesyłkę do sąsiedniej miejscowości ale po pracy - rano już bym nie zdążył. Pan który otworzył drzwi skomentował tylko "chyba miało być rano" słabe to bo po informacji że nie jestem kurierem tylko po przyjacielsku odwiozłem pan nawet nie skomentował i nie podziękował. Także różnie z tym bywa. Następnym razem skorzystam z darmowego jedzonka :)
Sten
5 miesięcy temu
Zgubiłem kiedyś (lata 90) portfel z dokumentami i pieniędzmi. Po tygodniu wrócił pocztą. Kasę (30 zł po denominacji) ktoś sobie wziął na opłacenie przesyłki i za fatygę, co zupełnie rozumiem. Ale, że poświęcił sporo czasu, żeby nadać list na Poczcie Głównej w Warszawie, gdzie wtedy były kilometrowe kolejki i mnóstwo czekania, to szacun. Dziękuję, znalazco! :)
miki
5 miesięcy temu
czyli normalne zachowanie traktujemy jako bohaterstwo? wow. do czego doprowadzilo wychowanie dzisiejszego spoleczenstwa? Ani moje dzieci, a ni ja nie wyobrazamy sobie postapic inaczej. jestesmy dziwni jednak
Nooooo....
5 miesięcy temu
raczej poniżej tysiąca...
Ada
5 miesięcy temu
Znalazłam złoty kolczyk. Dałam ogłoszenie. Ilość telefonów i "właścicieli" mnie zaskoczyła ale żaden nie miał drugiego do pary.
Ell
5 miesięcy temu
Znalazłam na ulicy saszetkę ze sporą gotówką. Najwidoczniej Kierowca położyły ją na dachu samochodu i ruszył. Po znalezieniu w niej zapisanego nr tel zadzwoniłam z info o znalezionej zgubie. Pan potraktował mnie jak złodzieja. Przykre ale prawdziwe.
Hbb
5 miesięcy temu
To naturalne, że oddaje się znalezione rzeczy. Nie wiem, gdzie wy żyjecie, Polaki, ale u nas, na Podlasiu, to nie do pomyślenia, żeby przywłaszczyć sobie telefon czy portfel. Kiedyś ukradziono mi portfel na koncercie, a dokumenty wyrzucono do kosza. Bezdomni przywieźli mi dowód osobisty do domu. Dzieciaki wielokrotnie gubiły telefony i tylko raz nie wrócił do nas. Przypuszczam, że do tej pory gdzieś, gnije w jakiejś szczelinie. Prawdę mówiąc samochodów nie zamykamy, drzwi u mnie wiszą na jednym kołku. Ale to Białystok, nie Polska :).
Basik
5 miesięcy temu
Ja też zgubiłam telefon z kartą do bankomatu, na parkingu przy Mrówce w Szczecinie.Gdy Córka zadzwoniła na mój telefon odebrała Pani ,podajac swój adres,abym mogła odebrać zgubę.Karma wraca ,Pani powiedziała że ktoś kiedyś oddał Jej Córce telefon.Pozdrawiam Panią i Jej Męża i bardzo dziękuję. Małżeństwo mieszka wi za wi szpitala przy ul.Arkonskiej.
olo
5 miesięcy temu
Jak odprowadziłem kiedyś nawalonego kolegę do domu bo sam by raczej nie dał rady to jeszcze opieprz dostałem od jego żony. A nawet z nim nie piłem:) Tak że z tymi dobrymi uczynkami też różnie bywa
Paweł K
5 miesięcy temu
Tatromaniacy to sama patologia.Bylem na tej grupie jakieś 2 lata temu .3 umówione wypady i za każdym razem ktoś zabieral butelkę Soplicy .Nie wiem czy to taka tradycja na tej grupie ,2 rzecz dużo cwaniactwa i pozerstwa i te śmieszne czasówki
...
Następna strona
Oferty dla Ciebie
Wystąpił problem z wyświetleniem strony Kliknij tutaj, aby wyświetlić