"Zosię wychowywała babcia". Nowe fakty po upadku dziecka z wieżowca

5-letnia Zosia wypadła z okna 11. piętra bloku przy ul. Wiejskiej we Włocławku. - Wychowywała ją babcia - podaje "Super Express". Prokuratura nie zgadza się na pozostawienie 21-letniej matki na wolności. Śledczy złożyli do sądu zażalenie na decyzję o niezastosowaniu tymczasowego aresztowania.

Wiktoria D. nie została zatrzymana.Wiktoria D. nie została zatrzymana.
Źródło zdjęć: © Facebook, straż Włocławek
Mateusz Kaluga

5-letnia Zosia trafiła do szpitala po upadku z 11. piętra bloku we Włocławku. Lekarze oceniają jej stan jako ciężki. W sprawie podejrzaną jest 21-letnia Wiktoria D., matka dziecka, która nie została tymczasowo aresztowana decyzją Sądu Rejonowego we Włocławku. Prokuratura kwestionuje to rozstrzygnięcie i skierowała do sądu zażalenie.

W dniu dzisiejszym zostało złożone zażalenie na postanowienie Sądu Rejonowego we Włocławku o niezastosowaniu tymczasowego aresztowania w tej sprawie. Termin rozpoznania ciężko określić w zależności od obłożenia - mówi w rozmowie z Radiem Eska Martyna Wojtczak z Prokuratury Rejonowej we Włocławku.

Prokuratura uważa, że tymczasowy areszt lub policyjny dozór jest konieczny. Wszystko z uwagi na obawę matactwa lub ukrywania się podejrzanej.

- Przede wszystkim sam charakter zarzuconego podejrzanej czynu wymaga - w naszej ocenie - zastosowania chociażby wolnościowych środków zapobiegawczych. W naszej ocenie oczywiście zasadnym jest zastosowanie najsurowszego izolacyjnego środka zapobiegawczego - dodaje Martyna Wojtczak.

Wiktoria D. ma odpowiadać przed sądem za narażenie córki na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu oraz za posiadanie marihuany. Według opisu sprawy dziewczynka trafiła do szpitala m.in. ze wstrząsem urazowym i licznymi złamaniami kości.

Jej mama sprowadziła się do tego bloku jakieś 10 lat temu. W ich mieszkaniu kiedyś była suszarnia. Zosię wychowywała babcia. To ona rano odwoziła ją do przedszkola. To ona się nią zajmowała i o nią dbała. Ona ją odwoziła do przedszkola i jechała do sklepu, w którym pracuje. Pech chciał, że ten piątek był po Bożym Ciele i przedszkole było zamknięte. Zosia została sama z mamą w domu - powiedzieli reporterowi "Super Expressu" sąsiedzi Wiktorii D.

21-latka przyznała się do winy. Za zarzucane czyny grozi jej do 5 lat więzienia. Kobieta w chwili zdarzenia spała. Miała promil alkoholu, wcześniej paliła również marihuanę. Przed prokuratorem składała wyjaśnienia.

Wybrane dla Ciebie