Zwyzywał ją od "ukraińskich śmieci" teraz proponuje "łakocie dla dzieci". Finał nagrania z Krakowa

Agresywnie upokarzał, wyzywał od "cymbałów", "ukraińskich śmieci" i "k.rew" kobietę, a jej 7 i 10-letnim dzieciom kazał się przepraszać za to, że niechcący trafiły piłką w jego psa. Teraz pełnomocnik oskarżonego agresora tłumaczy, że mężczyzna ochłonął i na przeprosiny dzieciom "kupił łakocie".

Agresor z nagrania sam zgłosił się na jeden z krakowskich komisariatówAgresor z nagrania sam zgłosił się na jeden z krakowskich komisariatów
Źródło zdjęć: © Adobe Stock

Po tym jak nagranie z Krakowa trafiło do sieci, a wizerunek agresywnego mężczyzny ubliżającego na placu zabaw bezbronnej obywatelce Ukrainy i jej dzieciom rozprzestrzenił się w mediach społecznościowych, mężczyzna sam zgłosił się na policję i przyznał do winy.

Funkcjonariusze, którzy jak podaje Gazeta Wyborcza, zanim sprawa nie nabrała medialnego rozgłosu, nie przyjęli zawiadomienia od upokorzonej kobiety, postawili mu teraz zarzut publicznego znieważenia ze względu na przynależność narodową, za co grozi kara do trzech lat więzienia.

Sam sprawca z mediami komunikuje się poprzez swojego prawnika, który w oficjalnym oświadczeniu podkreśla, że gdy tylko jego klient dowiedział się, że jest poszukiwany, sam zgłosił się na komisariat. Dodaje też, że gdy tylko ochłonął, żałował tego co zrobił.

Dalsza część artykułu pod materiałem wideo

Zburzyli pomnik Kolumba. Odkrywca Ameryki symbolem rasizmu

Mój klient (...) chciał przeprosić tę kobietę i przez kolejny prawie tydzień przychodził na plac zabaw, by ją przeprosić. Kupił też łakocie dla dzieci, które także chciał przeprosić. Niestety nie zastał już tej kobiety w parku - zapewnia.

Czytaj także:

Zapewnienia prawnika komentuje radny miejski, Łukasz Wantuch, który zorganizował zrzutkę na pozew cywilny wobec agresora i wsparcie poniżonej kobiety. Na koncie na ten cel jest już ponad 10 tysięcy złotych.

"Proszę, jak pan się już zmienił. Już mu jest przykro. Już chce przeprosić. Już kupił cukierki" - ironizuje radny na swoim Facebooku i dodaje:

Drogi bohaterze. Jeśli rzeczywiście zaszła w Tobie taka zmiana, to weź telefon, włącz nagrywanie i powiedz parę słów przeprosin. Nie przez "papugę" ale od siebie. Nie ma wytłumaczenia dla twoich działań, zwłaszcza tego jak przeraziłeś małe dzieci, ale może twój los będzie przestrogą dla innych frustratów - pisze Łukasz Wantuch
Wybrane dla Ciebie