Kamerdyner radzi. Dostałeś butelkę wina od znajomych? Nie popełnij gafy

Profesjonalny kamerdyner na swoim profilu na Instagramie dzieli się radami na temat odpowiedniego zachowania podczas wystawnych przyjęć. Jak się okazuje - nawet otwieranie wina, które zostało nam podarowane, nie może odbyć się w dowolnym momencie.

Daniel zdradził zasadę, która wielu może zaskoczyćDaniel zdradził zasadę, która wielu może zaskoczyć
Źródło zdjęć: © Instagram

Impreza to czas relaksu i odprężenia w towarzystwie znajomych. Jednak nie dla wszystkich. Bogaci i sławni muszą przestrzegać konkretnej etykiety. Zwłaszcza jedna z zasad może wydać się dziwna dla każdego, kto nie jest absurdalnie bogaty.

Daniel Prattley - znany również jako Dan the Butler, pracuje świadcząc usługi kamerdynerskie dla znanych i bogatych na całym świecie. Zaczynał jako asystent aktorki i bizneswoman Joan Rivers, a w kolejnych latach jego praca sprawiła, że podróżował do takich miejsc, jak Monako, Ibiza, Włochy czy Riwiera Francuska. Można więc śmiało powiedzieć, że wie wszystko o przyjmowaniu gości.

Kiedy idziemy do kogoś - częstą praktyką jest zabieranie ze sobą butelki wina. I to nie taniego wina do gotowania za 10 złotych, ani tym bardziej wina w kartonie, ale ładnej butelki, którą kupiliśmy z myślą o gospodarzach.

Dalsza część artykułu pod materiałem wideo

Z tego słynie Kefalonia. "Niesamowite"

Bez względu na to, jak ładna jest to butelka i jak lubimy wino, które otrzymaliśmy jako gospodarze - nie powinniśmy go otwierać w ten sam wieczór.

To w złym tonie!

Według zawodowego kamerdynera otwieranie dopiero co otrzymanej butelki jest w złym tonie. Ma świadczyć o tym, że gospodarz nie dysponuje wystarczającą ilością alkoholu, aby napełnić kieliszki gości.

Nigdy nie otwieraj wina, które jest dla ciebie kupione. Upewnij się, że masz nie tylko wystarczającą ilość wina, ale także alkohole bezalkoholowe dla tych, którzy prowadzą samochód, są w ciąży lub nie chcą pić - wyjaśnił Daniel "Insiderowi".

Szczerze powiedziawszy jeśli karmisz swoich gości - poproszenie ich o przyniesienie ze sobą czegoś do picia, wydaje się być uczciwą prośbą. W końcu jeśli tylko nie organizujemy wesela, to nie mamy pewności, że napojów nam wystarczy.

Zasad dotyczących picia wina jest znacznie więcej, a kamerdyner to najlepsze źródło wiedzy na ten temat. Daniel przypomina, że nie powinniśmy pić czerwonego wina z rybami i nie raczyć się winem burgundzkim podczas imprezy na łodzi. O ile, oczywiście, będzie nam dane w takiej uczestniczyć. Poza tym to raczej nie jest ważne, czy raczymy się Dom Perignon, czy najtańszym winem z kartonu. Ważne, żeby nam smakowało.

Źródło artykułu: o2pl
Wybrane dla Ciebie
Zaczęło się od rutynowej kontroli. Znaleźli to nie tylko w jego aucie
Zaczęło się od rutynowej kontroli. Znaleźli to nie tylko w jego aucie
"Skrajnie nieodpowiedzialne". Prezydent pokazał, co wylądowało w rzece
"Skrajnie nieodpowiedzialne". Prezydent pokazał, co wylądowało w rzece
Złe wieści dla Putina. Analitycy biją na alarm
Złe wieści dla Putina. Analitycy biją na alarm
USA i Ekwador ruszają na kartele. Wsparcie amerykańskich komandosów
USA i Ekwador ruszają na kartele. Wsparcie amerykańskich komandosów
Wymiana ognia na Bliskim Wschodzie. Rakiety nad Palestyną
Wymiana ognia na Bliskim Wschodzie. Rakiety nad Palestyną
Rubio podał numer alarmowy. Zadzwonił. Co za rozczarowanie
Rubio podał numer alarmowy. Zadzwonił. Co za rozczarowanie
Jest nowym przywódcą Iranu. Ujawnili jego problemy zdrowotne
Jest nowym przywódcą Iranu. Ujawnili jego problemy zdrowotne
Uwierzyła "pracownikowi platformy wiertniczej". Straciła ponad 20 tys. zł
Uwierzyła "pracownikowi platformy wiertniczej". Straciła ponad 20 tys. zł
Rosja alarmuje ws. Bliskiego Wschodu. Zacharowa mówi wprost
Rosja alarmuje ws. Bliskiego Wschodu. Zacharowa mówi wprost
Sceny w lesie. Atak czterech wilków na jelenia
Sceny w lesie. Atak czterech wilków na jelenia
Naukowcy biją na alarm. "Są właściwie nieobecne w działaniach ochronnych"
Naukowcy biją na alarm. "Są właściwie nieobecne w działaniach ochronnych"
Rolnik płaci 22-letniemu synowi 4 tys. zł. "Mówi, że to mało"
Rolnik płaci 22-letniemu synowi 4 tys. zł. "Mówi, że to mało"