Omijasz ten trend? Hot pot podbija świat i ma ku temu swoje powody
Dziura na środku stołu i kilka surowych składników obok. Brzmi niecodziennie, a jednak wiele osób zaczyna patrzeć na taki sposób jedzenia zupełnie inaczej. Co tak naprawdę kryje się za tym trendem i dlaczego jest tak mocno wciągający?
Mama mówiła każdemu z nas "proszę nie bawić się jedzeniem", więc ktoś postanowił zrobić jej na złość i wymyślił hot pot. Są potrawy, które po prostu się zjada, i są takie, przy których potrzebna jest cała oprawa. Hot pot należy właśnie do tej drugiej grupy. Zamiast gotowego dania pojawia się dziura w stole pełna parującego wywaru, a wokół niej surowe składniki. Jest coś jeszcze, czego w codziennym jedzeniu często już brakuje, czyli zaangażowanie, wybór i czas na posiłek bez telefonu. Trudno potraktować go jak kolejną kulinarną ciekawostkę z internetu, bo bardzo szybko okazuje się, że nie chodzi tu wyłącznie o smak. Ten sposób jedzenia tak mocno wciąga i angażuje, że nawet prosty posiłek zaczyna działać jak małe wydarzenie.
Na czym polega hot pot i skąd się wziął
Hot pot polega na tym, że na środku stołu wmontowany jest garnek z gorącym bulionem, a surowe składniki wkłada się do niego na krótki czas i wyjmuje wtedy, gdy są już ugotowane. Mięso kroi się bardzo cienko, dzięki temu wystarczy kilkanaście sekund, aby było gotowe za sprawą tego właśnie wywaru. Warzywa oraz grzyby potrzebują zwykle kilku minut, a tofu lub makarony jeszcze trochę dłużej. Taki sposób jedzenia wywodzi się z Chin i ma długą historię, głównie w chłodniejszych regionach, w których gorący posiłek poprawiał komfort w zimnym klimacie. Często używa się dwóch bulionów w jednym garnku, łagodnego oraz ostrego z papryką i przyprawami, aby dopasować smak do siebie. Zdecydowanie lepiej dodawać składniki partiami i nie przeładowywać garnka, bo wtedy temperatura spadnie, a jedzenie nie ugotuje się tak, jak powinno.
Dlaczego organizm reaguje na niego inaczej niż na przeciętny obiad
Organizm reaguje inaczej, ponieważ ten posiłek przygotowuje się w wodzie lub wywarze, a nie na tłuszczu, więc jedzenie jest lżejsze i nie ciąży na żołądku. Białko z cienko krojonego mięsa ścina się szybko, czyli zmienia strukturę pod wpływem temperatury i staje się łatwiejsze do strawienia. Warzywa pozostają częściowo jędrne, więc dostarczają witaminy i błonnik, który reguluje pracę jelit i wpływa na uczucie sytości. Ważna jest też temperatura, bo ciepły posiłek doskonale wspiera trawienie, a dzięki temu wiele osób odczuwa mniejsze obciążenie po jedzeniu, chociaż wszystko zależy od tego, jakie składniki trafią do garnka i ile ich się zje.
Pełna kontrola składu i kaloryczności
W tym sposobie jedzenia masz pełną kontrolę nad tym, ile kalorii zjesz, bo sam decydujesz o każdym składniku i jego ilości. Porcja około 100 gramów cienko krojonego mięsa dostarcza zwykle 120-150 kcal, tofu około 80-120 kcal, a większość warzyw tylko kilkadziesiąt kcal, więc łatwo to wszystko podsumować. Najwięcej energii pojawia się w sosach oraz tłustych dodatkach, dlatego lepiej traktować je jak ciekawą wstawkę, a nie bazę smaku. Dobrym rozwiązaniem jest rozpoczęcie od warzyw i białka, bo taka strategia szybciej daje sytość i ogranicza dokładki. Warto też kontrolować makaron lub kluski, ponieważ to one najczęściej podbijają kaloryczność całego posiłku, mimo że wyglądają na skromne.
Bulion to najważniejszy element całego doświadczenia
Bulion to kwintesencja, a zarazem fundament tego posiłku, bo to w nim gotują się wszystkie składniki. Najprostsza baza powstaje z wody, imbiru oraz czosnku, a bardziej rozbudowana zawiera kości, mięso lub pasty fermentowane, czyli produkty, które nadają głębszy, niepodrabialny smak. Ważne jest też stężenie, bo zbyt intensywny wywar może być za ciężki dla układu trawiennego. Najlepiej zacząć od lżejszego bulionu i stopniowo wzmacniać jego smak małymi ilościami dodatków. Tak naprawdę, to właśnie wywar definiuje, czy posiłek jest delikatny i komfortowy, czy raczej cięższy i bardziej obciążający.
Czy to rzeczywiście zdrowszy sposób jedzenia
Oczywiście to nie jest automatycznie zdrowszy sposób jedzenia, bo wszystko zależy od tego, co trafi do garnka i w jakiej ilości. Sam sposób przygotowania, czyli gotowanie w bulionie zamiast smażenia, przekłada się na mniej tłuszczu i brak przypaleń, które powstają przy wysokiej temperaturze. To jest korzystne, ale łatwo to zepsuć tłustym mięsem, dużą ilością sosów lub bardzo słonym wywarem. Wiele osób odczuwa po takim posiłku większy komfort, ale nauka nie traktuje metody hot pot jak czegoś wyjątkowo poprawiającego zdrowie. To raczej ciekawe narzędzie, które ułatwia komponowanie lżejszego posiłku, jeśli podejdzie się do niego z głową nastawioną na dbanie o siebie.
Dlaczego ten trend tak szybko się rozprzestrzenił
Ten trend rozszedł się szybko po świecie, bo łączy kilka rzeczy, których dziś wiele osób szuka przy jedzeniu. Daje poczucie świeżości, bo składniki trafiają do garnka prosto z talerza. Daje też wybór, ponieważ każdy może zjeść coś innego przy tym samym stole, ale przy tej samej "zabawie". Dla jednych ważne jest mięso, dla innych tofu, grzyby, krewetki lub nawet same warzywa. Duży wpływ ma też forma podania, bo gorący garnek w środku stołu przyciąga uwagę i zamienia zwykły posiłek we wspólne doświadczenie. Do tego hot pot dobrze wygląda na zdjęciach i filmach, więc media społecznościowe tylko przyspieszyły jego popularność. To nie moda bez treści, lecz format, który łączy smak, wygodę oraz kontakt z ludźmi i z własnymi potrzebami.
Hot pot nie jest "chwilówką". To sposób jedzenia, koło którego nie sposób przejść obojętnie. Daje kontrolę nad składem, umożliwia dopasowanie posiłku pod siebie i często kończy się lepszym samopoczuciem po jedzeniu. Dlatego trudno traktować go jedynie jak trend, bo wiele wskazuje na to, że zostanie z nami na dłużej.