Mateusz Kaluga
Mateusz Kaluga| 

Odwiedziliśmy serialowe Wilkowyje. Smutny widok. "Nie mamy wpływu"

310

Serial "Ranczo" emitowany przez lata w TVP okazał się prawdziwym hitem. Wieś Wilkowyje, czyli Jeruzal w województwie mazowieckim, każdego dnia odwiedza spora liczba turystów. Ja również - po raz pierwszy - zdecydowałem się na wizytę. Widok tego, co zastałem, bardzo mnie zaskoczył.

Odwiedziliśmy serialowe Wilkowyje. Smutny widok. "Nie mamy wpływu"
Odwiedziliśmy serialowe Wilkowyje. Smutny widok. "Nie mamy wpływu" (o2.pl)

Jestem wielkim fanem "Rancza". Nie zliczę, ile razy obejrzałem każdy odcinek z powstałych 10. sezonów. W produkcji występowali między innymi Cezary Żak, Ilona Ostrowska, Paweł Królikowski, Artur Barciś czy Franciszek Pieczka.

Akcja rozgrywa się w fikcyjnej wsi Wilkowyje. W rzeczywistości większość obiektów znanych z serialu położonych jest w miejscowości Jeruzal, Latowicz oraz Sokule (woj. mazowieckie).

W Jeruzalu można zobaczyć sklep Więcławskiej, słynną ławeczkę, kościół, ośrodek zdrowia czy biuro senatora Kozioła. Urząd Gminy Wilkowyje to w rzeczywistości Urząd Gminy Latowicz - położony kilka kilometrów od Jeruzala. W Latowiczu jest też dom Kozłów. Dworek Lucy oddalony jest od Jeruzala o ponad 120 km.

Dalsza część artykułu pod materiałem wideo

Zobacz także: Ilona Ostrowska o powrocie serialu "Ranczo". "Brakuje mi tego serialu"

Wizyta w Wilkowyjach. Tak wyglądają kultowe miejsca z serialu "Ranczo"

Do Jeruzala wybrałem się z grupą znajomych w minioną niedzielę. Trzeba przyznać, że sam rynek w tej malutkiej miejscowości robi wrażenie. Wszystko wygląda identycznie jak w "Ranczu".

Mimo niesprzyjającej pogody i ulewnego deszczu turystów nie brakowało. Wiele osób od razu wybrało wizytę w sklepie "U Krysi", który był miejscem pracy Krystyny Więcławskiej. Niemal każdy kupował wino "Mamrot", które obecnie kosztuje 9 złotych. Trzeba dopłacić też złotówkę w ramach kaucji za butelkę. W serialu ten trunek kosztował 4 zł, a w ostatniej serii 4,7 zł.

Ja oczywiście również chciałem kupić, a potem skosztować popularnego wina. Tuż przed wejściem do sklepu zastałem przykry widok. Kultowa ławeczka, którą pamiętam z serialu, była obdrapana, niekompletna i zaniedbana. W ogóle nie przypominała tej z "Rancza".

Zaniepokoił mnie również widok budynku sklepu. Na nim widoczne są bazgroły, prawdopodobnie autorstwa wandali. Nie brakuje na nim także wielu nalepek.

Kebab zamiast pierogów

Szykując się do wizyty w Jeruzalu sprawdzałem dostępne restauracje. Szczególnie zainteresował mnie lokal o nazwie "Pierogi Solejukowej Wilkowyje". Jak się okazało, znajduje się naprzeciwko wspomnianego sklepu Więcławskiej. Internauci są podzieleni. Wielu osobom smakuje, ale są też bardzo niepochlebne komentarze.

Tuż przed tym lokalem postawiono nawet baner z informacją "Pierogi Solejukowej Wilkowyje". Problem w tym, że z progu sklepu kompletnie go nie widać. Od razu w oczy rzuca się... kebab. Ponadto lokal nie przypomina typowej restauracji. To raczej food truck z ławeczkami pod blaszanym dachem, który wyglądem zdecydowanie nie zachęca.

Sama oferta jest - według mnie - bardzo uboga. Pierogi można otrzymać jedynie z mięsem, kapustą i grzybami, serem, ziemniakami i cebulką. Za 7 sztuk trzeba zapłacić 26 złotych.

Zaskoczył mnie również widok serialowego biura senatora Kozioła. Budynek zarośnięty drzewami ze złowrogą informacją: "Jeśli on cię nie zagryzie, to ja cię zastrzelę". Dom wygląda na opuszczony.

Gmina nie ma wpływu na miejsca z serialu "Ranczo"

Nie rozumiem, dlaczego wspomniane miejsca są tak zaniedbane. Według mnie można znacznie lepiej zadbać o taką perełkę turystyczną. W końcu turyści mogą więcej do tego miejsca nie wrócić.

Nie mamy wpływu na te miejsca. To własności prywatne, nie możemy odpowiadać za to, jak są utrzymywane - mówi w rozmowie z o2.pl Luiza Kowalczyk, zastępca burmistrza Urzędu Gminy Mrozy.

- Jeruzal w wyniku naszych działań i tak bardzo zmienił oblicze. Jako samorząd staramy się rozsławić go wśród turystów. Organizujemy jarmark czy zlot ranczersów. Obecnie wymieniamy tablice informujące o tym, gdzie znajdują się poszczególne miejsca. Jednak przyjrzymy się zaniedbaniom, bo chcemy, aby wszystko było utrzymane w jak najlepszym stanie - kończy Kowalczyk.

Mateusz Kaluga, dziennikarz o2.pl

Oceń jakość naszego artykułu:

Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.

Zobacz także:
Oferty dla Ciebie
Wystąpił problem z wyświetleniem stronyKliknij tutaj, aby wyświetlić