Betonowy bajgiel w sercu Moskwy. Ten blok wygląda jak architektoniczny żart

"Postaw to w kącie." W tym bloku w Moskwie zabrzmi to jak ponury żart, bo w mieszkaniach trudno znaleźć prosty kąt. Poznajcie "Bublika" – legendę radzieckiego budownictwa.

The Round house at Dovzhenko Street, 2018The Round house at Dovzhenko Street, 2018
Źródło zdjęć: © Wikipedia

Wygląda jak gigantyczny obwarzanek z betonu. Ma dziewięć pięter, setki mieszkań i okrągły dziedziniec. Wychodząc na balkon, można machać do większości sąsiadów. Ten niezwykły blok mieszkalny mieści się przy ulicy Nieżyńskiej 13 w Moskwie. Mieszkańcy nazywają go "Bublikiem", czyli bajglem. I trudno o trafniejszą nazwę.

Bo to faktycznie bajgiel. W jego środku znajduje się dziedziniec z boiskiem, parkiem, zielenią, alejkami, placami zabaw, miejscem do rozmów i do codziennego znikania z miasta bez… wychodzenia z miasta.

Radziecki eksperyment z rozmachem

Ten okrągły dom powstał w 1972 r. Budynek miał być odpowiedzią na nudę radzieckich osiedli z wielkiej płyty — miał pokazać, że nawet w systemie seryjnego budownictwa da się zrobić coś z fantazją. Tu jednak ta fantazja poniosła architektów – zwłaszcza jeśli chodzi o rozmach. Blok przy Nieżyńskiej ma 26 klatek, sześć przejazdowych bram i około 913 mieszkań, a średnica pierścienia wynosi około 155 metrów.

Mieszkania bez prostych kątów

Najciekawsze jest to, że ktoś naprawdę uwierzył, że okrągły blok będzie praktyczny. W "Bubliku" geometria robi człowiekowi psikusa. Mieszkania mają kształt trapezów. Pokoje nie są klasycznymi prostokątami. Szafa ustawiona w rogu może wyglądać, jakby "obraziła się" na ścianę. Tapetowanie, układanie mebli, wieszanie półek — wszystko wymaga tu dodatkowej wyobraźni. Można sobie tylko wyobrazić, z jakim wyzwaniem musieli się liczyć pierwsi lokatorzy, głowiąc się nad sensownym umeblowaniem swojego wymarzonego mieszkania. O tym bloku głośno było nie tylko w samej Moskwie, ale i w całym ZSRR. Mieszkanie przy ul. Nieżyńskiej było wówczas niemałą nobilitacją.

Eksperyment, który można było pokochać albo przeklinać

"Bublik" był więc eksperymentem, który dało się i pokochać, i przeklinać. Z zewnątrz budynek przypomina twierdzę. Długi, zamknięty pierścień oddziela środek od reszty świata. Do środka prowadzą bramy — jak do miasta. Za nimi zaczyna się przestrzeń zupełnie inna niż typowe podwórko między blokami. Tu sercem tego miejsca jest dziedziniec. Wszystko obraca się wokół niego: okna, klatki, ścieżki, życie sąsiedzkie.

W zwykłym osiedlu z gęstą zabudową mieszkańcy patrzą zazwyczaj na inne bloki. W "Bubliku" patrzą na siebie. To tworzy dziwny rodzaj bliskości. Wszystko dzieje się wewnątrz betonowego okręgu, jak na scenie, której widownią są setki okien.

Niektórzy twierdzą, że ówczesnym władzom komunistycznym podobał się taki układ. Nikt nie był anonimowy. Każdy widział każdego. O to władzy chodziło. Trudniej było wtedy spiskować.

Manifest radzieckich budowniczych

"Bublik" był także swoistym manifestem radzieckich budowniczych, którzy chcieli pokazać, że jeśli chcą – mogą odejść od klasycznego socjalistycznego budownictwa. Czyli od typowych prostokątnych blokowisk z wielkiej płyty.

Według różnych źródeł podobnych bloków miało być więcej. Jedna z wersji zakładała, że w planach było pięć takich okrągłych bloków, które miały tworzyć układ przypominający olimpijskie koła przed igrzyskami w Moskwie w 1980 r. Projekt okazał się jednak zbyt drogi i kłopotliwy. Budynki zajmowały dużo terenu, były mniej ekonomiczne od standardowych bloków i wymagały nietypowych rozwiązań konstrukcyjnych.

Drugi okrągły dom w Moskwie

W Moskwie powstał jeszcze drugi taki dom — przy ulicy Dowżenki 6. Ukończono go w 1979 r., czyli tuż przed olimpiadą. Miał podobną formę, także dziewięć pięter i 26 klatek, a liczba mieszkań była nawet większa — około 936. Na tym jednak okrągła rewolucja się skończyła. Zamiast pięciu pierścieni powstały tylko dwa.

Miasto w mieście

"Bublik" wciąż wzbudza ogromne zainteresowanie przyjezdnych jako urbanistyczna ciekawostka. Ale nie tylko. Mieszkańcy tego bloku podkreślają, że jest to przede wszystkim funkcjonalne miejsce z dostępem do różnego rodzaju usług mieszczących się na parterze. To również dużo zieleni, place zabaw i boisko. W zimie – przy srogich mrozach – na dziedzińcu wylewano wodę i urządzano sezonowe lodowisko.

Wspólny dziedziniec sprzyja też życiu towarzyskiemu. Większość lokatorów dobrze się zna, a z uwagi na oryginalną architekturę codziennie można spotkać sąsiada czy sąsiadkę. Gorzej mają goście. Wszystkie klatki są do siebie podobne i łatwo się tu można zgubić.

Jest to niejako "miasto w mieście" – na miejscu są sklepy, apteka, szkoła, restauracje. Nie jest to typowa noclegownia, jak na innych osiedlach. Tu można większość spraw załatwić na miejscu.

Są też tacy, którzy z ulgą się stąd wyprowadzili. Nie mogli przyzwyczaić się do echa, które niesie się po dziedzińcu. Można tylko sobie wyobrazić, jak wyglądają małżeńskie kłótnie przy otwartym oknie…

Betonowy bajgiel jako symbol epoki

"Bublik" jest dzisiaj jednym z tych budynków, które świetnie opisują XX wiek. Nie przez marmury, pałace i reprezentacyjne prospekty, ale przez codzienność zamkniętą w nietypowej formie. Pokazuje państwo, które chciało budować szybko i masowo, ale czasem pozwalało sobie na dziwactwo. Pokazuje architekturę, która miała być racjonalna, a wyszła niemal surrealistyczna. Pokazuje też mieszkańców, którzy potrafią oswoić każdy eksperyment, nawet jeśli ten eksperyment ma kształt betonowego bajgla. Nie jest zabytkiem w klasycznym sensie, ale pojawia się w przewodnikach i miejskich spacerach po nietypowej architekturze Moskwy. W 2021 r. wspominano go m.in. przy okazji lokalnych tras spacerowych projektu "Ja szagaju po rajonu" — czyli "Spaceruję po dzielnicy".

To nie jedyne takie miejsce

W Rosji jest jeszcze kilka nietypowych osiedli i bloków, które mogą zadziwiać swoim rozmachem albo nietypową architekturą.

Kudrowo pod Petersburgiem — Nowy Okkervil

To gigantyczny kompleks mieszkalny nazywany "ludzkim mrowiskiem". Według opisów ma 3708 mieszkań, 35 wejść i 25 pięter, a mieszkać może w nim kilkanaście tysięcy osób. To nie radziecki eksperyment, lecz współczesna rosyjska wersja megabloku.

Murino pod Petersburgiem

To z kolei symbol nowej rosyjskiej epoki deweloperskiej: wysokie bloki, ogromna gęstość zabudowy, szybki przyrost mieszkańców i poczucie miasta, które urosło szybciej niż jego infrastruktura. Z góry Murino przypomina planszę do gry w Tetris, na której ktoś bez końca dostawiał kolejne klocki.

Dom Narkomfinu w Moskwie

Dom Narkomfinu był sowieckim eksperymentem na życiu codziennym. W tym domu nawet kuchnia była podporządkowana ideologii: im mniejsza w mieszkaniu, tym większa miała być wspólnota. Budynek miał uwolnić ludzi od samotnego gotowania, prania i zamykania się za drzwiami. Korytarze traktowano niemal jak wewnętrzne ulice, dach miał służyć rekreacji, a cały budynek — uniesiony na słupach — wyglądał bardziej jak statek przyszłości niż kamienica dla urzędników.

"Dom-statek" w Moskwie

Długi na 400 metrów, monumentalny, 14-piętrowy blok przypominający statek. Ma tak absurdalne rozmiary, że mieszkańcy ochrzcili go nie tylko "statkiem", ale też "Titanikiem", "leżącym wieżowcem" i "domem atomowców". Budynek powstawał dla pracowników radzieckiego Ministerstwa Budowy Maszyn Średnich, czyli w praktyce resortu związanego z przemysłem atomowym.

Wybrane dla Ciebie