"Gania z nożami i kijami". Terror w wiosce pod Kołobrzegiem
Mieszkańcy Drzonowa w woj. zachodniopomorskim od trzech lat mówią o narastającym strachu w związku zachowaniem jednego z sąsiadów. Jak podaje "Fakt", mimo wielu wezwań policji mężczyzna wrócił do domu i sytuacja znów eskaluje.
Najważniejsze informacje
- W Drzonowie mieszkańcy zgłaszają, że Krzysztof D. (44 l.) ma grozić nożem, rzucać z okna butelkami i słoikami oraz niszczyć mienie.
- Policja potwierdza, że od początku roku interweniowała wobec niego już kilkadziesiąt razy, a część zgłoszeń dotyczyła zakłócania porządku publicznego.
- Po zatrzymaniu i zarzutach prokuratura zgodziła się na wniosek policji, ale sąd nie przychylił się do niego i mężczyzna wrócił do domu.
Mieszkańcy opisują, że codzienne życie w miejscowości zmieniło się nie do poznania: dzieci boją się wychodzić na podwórko, a dorośli zamykają domy i mieszkania. Najbardziej odczuwają to osoby z bloku, w którym mieszka Krzysztof D. Część sąsiadów, jak relacjonuje "Fakt" woli zachować anonimowość, by nie zaostrzać konfliktu.
Koszmar mieszkańców Drzonowa
Mieszkańcy wskazują m.in. na uciążliwe zachowania nocą. Wspominają sytuację, gdy ok. godz. 3:00 miał smażyć placki ziemniaczane, a przypalenie potrawy doprowadziło do zadymienia klatki schodowej. Strażacy mieli szukać źródła dymu w całym budynku. Mieszkańcy mówią też o wyrzucaniu z okna butelek i słoików w kierunku przechodniów.
Sołtys Drzonowa Zbigniew Wróbel podkreśla, że problem nie dotyczy pojedynczego incydentu, tylko długiej serii zdarzeń. - Zastrasza mieszkańców, wyzywa, gania po wiosce z nożami i kijami - mówi Zbigniew Wróbel, cytowany przez Fakt.pl. Dodaje, że obawia się zarówno realnego zagrożenia dla zdrowia, jak i eskalacji emocji wśród mieszkańców. - Boję się, że kogoś zabije albo mieszkańcy go zlinczują - przyznaje.
Sąd nie chciał aresztu
Kołobrzeska policja potwierdza częstotliwość wezwań. - Większość zgłoszeń dotyczyła zakłócania porządku publicznego. W przypadkach przestępstw prowadzone były postępowania - informuje mł. asp. Pamela Kiljan z kołobrzeskiej policji.
Z relacji wynika, że niedawno mężczyzna został zatrzymany, usłyszał zarzuty gróźb karalnych i zniszczenia mienia, a policja skierowała do prokuratury wniosek o tymczasowe aresztowanie. Prokuratura wyraziła zgodę, jednak sąd nie zaakceptował wniosku, dlatego Krzysztof D. wrócił do domu, a mieszkańcy mówią, że sytuacja zaczęła się powtarzać.
Sołtys zaznacza, że mieszkańcom nie zależy na karze więzienia, tylko na tym, by ktoś zajął się leczeniem mężczyzny. - My nie chcemy go wsadzić do więzienia, tylko żeby ktoś zaczął go leczyć - mówi "Faktowi" Zbigniew Wróbel. W jego ocenie utrzymywanie się obecnej sytuacji podnosi ryzyko, że dojdzie do ciężkiego zdarzenia lub gwałtownej reakcji tłumu.