Jak wszelakie używki wpływają na zdrowie? O tym nie każdy wie

Filiżanka pobudza, kieliszek rozluźnia, a puszka rozpędza. Brzmi to kapitalnie, lecz w tych historiach nie ma happy endu, ponieważ aby tego dokonać, te używki muszą nas w pewnym sensie chwilowo upośledzić.

UżywkiJak używki wpływają na zdrowie?
Źródło zdjęć: © NaukaJedzenia.pl

Kawa, wino, papieros oraz energetyk to produkty życia codziennego, które towarzyszą wielu ludziom każdego dnia i uchodzą za coś zwyczajnego, bo przecież można je legalnie kupić. Każda z tych substancji zmienia jednak pracę mózgu, serca oraz wątroby, a poziom ryzyka za każdym razem jest inny. Poniższy tekst wyjaśnia, jak działają najpopularniejsze używki, gdzie leży granica bezpieczeństwa oraz dlaczego organizm tak szybko domaga się kolejnej dawki.

Wspólny mianownik używek

Używki to substancje, które pobudzają albo uspokajają układ nerwowy oraz zmieniają nastrój, lecz to mocno upośledza naturalne działanie organizmu. Kofeina, alkohol oraz nikotyna różnią się działaniem, jednak łączy je jeden mechanizm w mózgu. Każda z nich podkręca wydzielanie dopaminy, czyli substancji odpowiedzialnej za odczucie przyjemności oraz nagrody. Mózg zapamiętuje to uczucie i przy kolejnej okazji sam podpowiada, żeby powtórzyć to doznanie. Z czasem rozwija się tolerancja, czyli stan, w którym ta sama dawka daje coraz słabsze odczucie, więc do tego samego ukojenia potrzebne jest więcej. Właśnie ten schemat odróżnia używki od codziennego jedzenia. Nie chodzi w nich o wartości odżywcze ani o kalorie, lecz o wpływ na pracę mózgu oraz samopoczucie.

Kofeina na co dzień

Kofeina to najczęściej używana substancja pobudzająca na świecie, a praktycznie nie zawiera kalorii. Działa wybitnie prosto. Blokuje receptory adenozyny, czyli związku, który w ciągu dnia narasta w mózgu i wywołuje senność. Po jego zablokowaniu pojawia się większa czujność oraz lepsze skupienie. Filiżanka kawy parzonej (250 ml) ma około 80-120 mg kofeiny, espresso (30 ml) około 60-80 mg, a szklanka czarnej herbaty od 40 do 70 mg. Dla zdrowej dorosłej osoby bezpieczna dawka to około 400 mg dziennie, czyli mniej więcej 4 filiżanki standardowej kawy. Powyżej tej granicy może pojawić się już kołatanie serca, rozdrażnienie oraz kłopoty z zaśnięciem. Warto też pamiętać, że połowa dawki opuszcza organizm dopiero po około 5 godzinach, więc kawa wypita po południu często utrudnia zaśnięcie.

Alkohol i jego rachunek

Alkohol dostaje się do krwi już w żołądku oraz w jelicie cienkim, a jego głównym odbiorcą jest wątroba. To ona rozkłada etanol, a pierwszym produktem tego procesu jest aldehyd octowy, czyli mocno toksyczny związek uszkadzający komórki. Do tego alkohol to kalorie bez wartości odżywczych. 1 gram to około 7 kalorii, czyli prawie 2 razy tyle co cukier. Pół litra piwa to mniej więcej 200 kalorii, a lampka wina (150 ml) około 120 kalorii. Regularne picie obciąża wątrobę i prowadzi do jej stłuszczenia, podnosi też ciśnienie oraz ryzyko niektórych nowotworów. Trzeba mocno podkreślić fakt, że aktualna wiedza nie wskazuje w pełni bezpiecznej dawki. Nawet niewielkie ilości podnoszą ryzyko, więc mniej zawsze znaczy lepiej.

Nikotynowa zadyma

Warto rozdzielić dwie rzeczy. Nikotyna to substancja, która uzależnia, a dym tytoniowy to główne źródło szkód. Po zaciągnięciu się nikotyna dociera do mózgu w około 10 sekund, a następnie przyspiesza bicie serca oraz podnosi ciśnienie, a przy okazji zwęża naczynia krwionośne. Sama w sobie nie wywołuje jednak nowotworów. Robi to dym, który powstaje podczas spalania tytoniu. Zawiera on ponad 7000 związków chemicznych, a około 70 z nich ma działanie rakotwórcze. Do tego dochodzi tlenek węgla, czyli gaz, który zajmuje w czerwonych krwinkach miejsce tlenu i pogarsza jego transport. Substancje smoliste osadzają się w płucach oraz oskrzelach. Regularne palenie prowadzi do raka płuca, przewlekłej obturacyjnej choroby płuc oraz nawet zawału serca.

Papierosy dla "mięczaków"

E-papierosy oraz podgrzewacze tytoniu często uchodzą za zdrowszą alternatywę dla palenia. Prawda jest bardziej złożona, niż chciałoby się myśleć. E-papieros nie spala tytoniu, tylko podgrzewa płyn złożony z glikolu propylenowego, gliceryny, aromatów oraz nikotyny, a następnie zamienia go w aerozol. Brak spalania oznacza brak substancji smolistych i tlenku węgla, więc tych szkodliwych związków jest znacznie mniej niż w dymie papierosowym. Żeby nie było tak kolorowo, aerozol zawiera drobne cząstki, aldehydy oraz śladowe metale, które drażnią drogi oddechowe. Podgrzewacze ogrzewają tytoń do około 350 stopni, a nie do 900 jak przy spalaniu papierosa. Taki proces uwalnia mniej niektórych trucizn. Wciąż zawierają jednak nikotynę i uzależniają. Brakuje na ten moment solidnych badań nad ich długoterminowym wpływem, ale nie liczyłabym na to, że będą spektakularnie pozytywne i zdrowe.

Energetyki pod ostrzałem

Energetyk to mieszanka kofeiny, cukru oraz tauryny, czyli aminokwasu obecnego też naturalnie w organizmie. Standardowa puszka (250 ml) zawiera zbliżoną porcję kofeiny do filiżanki kawy, jednak są już do dyspozycji duże opakowania 500 ml, w których dawka rośnie do około 160 mg. Do tego dochodzi spory ładunek cukru, choć mocno popularne są napoje 0. W 250 ml znajduje się nawet 27 gramów, czyli około 6 łyżeczek. Taka porcja daje mniej więcej 110 kalorii z samego napoju. Tauryny w puszce znajduje się nawet 1000 mg. Największe ryzyko pojawia się przy łączeniu energetyków z alkoholem, np. wódka z Red Bullem, ponieważ pobudzenie maskuje oznaki upicia. Groźne jest też picie ich podczas intensywnego wysiłku. U młodych osób notowano wtedy kołatania serca oraz zaburzenia jego rytmu.

Z nawyku do uzależnienia

Nawyk nie bierze się znikąd. Poza zmianami zachodzącymi w mózgu ogromną moc mają wyzwalacze, czyli sytuacje, które przypominają o danej używce. Papieros po kawie, piwo przy meczu lub energetyk przed nauką z czasem zamienia się w odruch "bezwarunkowy". Do tego dochodzi zespół odstawienny, czyli zestaw nieprzyjemnych objawów po przerwaniu. Przy kofeinie pojawia się ból głowy oraz rozdrażnienie już w ciągu doby, a przy nikotynie napięcie oraz mocna chęć zapalenia, która najwyższa jest mniej więcej 3. dnia. Właśnie dlatego dawki rosną, bo łatwiej zażyć kolejną porcję niż znosić dyskomfort. Ograniczanie ułatwiają stopniowe zmniejszanie ilości oraz zmiana rutyny. Gdy samodzielne próby zawodzą, warto przemyśleć pomoc poradni leczenia uzależnień.

Używki różnią się skalą ryzyka, jednak łączy je wpływ na mózg oraz możliwość uzależniania. O skutkach częściej przesądza dawka oraz częstotliwość niż sama nazwa substancji. Żadna z nich nie jest w pełni obojętna dla organizmu, a znajomość mechanizmów przekłada się na kontrolę nad codziennymi decyzjami.

Wybrane dla Ciebie