Etiopia: dwóch Polaków na pokładzie samolotu, który rozbił się w drodze do Nairobi

Rano w Etiopii rozbił się Boeing 737. Na pokładzie było 157 osób. Nikt nie przeżył. Dyrektor linii lotniczych poinformował, że wśród pasażerów było 2 Polaków. MSZ potwierdziło te informacje.

Szczątki samolotu, który rozbił się w Etiopii
Źródło zdjęć: © Forum | TIKSA NEGERI/Reuters
Violetta Baran

Maszyna wystartowała z lotniska w Addis Abebie o godzinie 8:38 miejscowego czasu. Po sześciu minutach lotu wieża kontrolna lotniska straciła z nią kontakt. Wkrótce okazało się, że lecący do Nairobii samolot rozbił się 62 km od stolicy Etiopii. Nikt z pasażerów nie przeżył.

Na konferencji prasowej przedstawiciel linii lotniczych Ethiopian Airlines poinformował, że pasażerowie pochodzili z 33 krajów. Ma być wśród nich dwóch Polaków.

Pijesz kawę na czczo? Ekspert mówi, czym to się może skończyć

MSZ po kilku godzinach potwierdziło, że na pokładzie samolotu było dwóch obywateli Polski. - Mamy potwierdzenie od władz Etiopii, że nikt nie przeżył. Służby otoczyły opieką rodziny polskich obywateli - powiedziała w TVP Info Ewa Suwara, rzecznik MSZ. Kondolencje rodzinom złożył prezydent Andrzej Duda.

Na pokładzie, zgodnie z informacją linii lotniczej, było 32 obywateli Kenii, 18 - Kanady, dziewięciu - Etiopii, po osiem osób z Włoch, Chin i USA, siedem z Wielkiej Brytanii i siedem z Francji, sześć z Egiptu, pięć z Holandii, cztery z Indii i cztery ze Słowacji, troje Austriaków, troje Szwedów, troje Rosjan, dwóch Marokańczyków, dwóch Hiszpanów oraz dwóch Polaków i dwóch Izraelczyków. Na pokładzie było też po jednej osobie z Belgii, Indonezji, Somalii, Norwegii, Serbii, Togo, Mozambiku, Rwandy, Sudanu, Ugandy i Jemenu.

Cztery osoby na pokładzie korzystały z paszportów ONZ.

"Niestety, potwierdziły się informacje o dwóch polskich ofiarach katastrofy lotniczej w Etiopii. MSZ udziela wszelkiego wsparcia rodzinom zmarłych" - zapewnił na Twitterze premier Mateusz Morawiecki.

"Niech Pan Bóg ma w opiece najbliższych naszych nieżyjących rodaków. Niech doda im sił potrzebnych do przetrwania trudnych chwil" - napisał z kolei prezydent Andrzej Duda.

Pilot zgłosił problem, chciał wracać

Na razie nie wiadomo, co było przyczyną katastrofy. Podczas konferencji prasowej przedstawiciel linii lotniczych przekazał jednak, że tuż po starcie pilot zgłosił, iż ma problemy z maszyną i poprosił o zgodę na powrót na lotnisko w Addis Abebie. Otrzymał ją. Niestety, chwilę później wieża straciła z nim kontakt. Samolot runął w pobliżu miasta Debre Zeit (dawniej Bishoftu).

Z maszyny niewiele pozostało. Rozpadła się na drobne części po zderzeniu z ziemią, jej resztki spłonęły.

Obraz
© Forum | TIKSA NEGERI/Reuters

Jak podaje Reuters, państwowe Ethiopian Airlines są - jeśli wziąć pod uwagę wielkość floty - jednym z największych przewoźników w Afryce. W 2018 roku linie spodziewały się - jak wynikało z ich wcześniejszych oświadczeń - 10,6 miliona pasażerów.

Sama maszyna, która rozbiła się w pobliżu Debre Zeit, była nowa. Trafiła do Ethiopian Airlines zaledwie cztery miesiące temu - tak poinformował na swoim profilu na Twitterze Alex Macheras, brytyjski ekspert lotniczy.

Urzędnicy przyszli do rodzin 5 godzin po katastrofie

Na lotnisku w Nairobi wielu krewnych pasażerów czekało na samolot godzinami, bez żadnych informacji od władz lotniska. Niektórzy dowiedzieli się o katastrofie od dziennikarzy.

- Czekamy na moją mamę. Mam nadzieję, że leci innym samolotem, bo się spóżniła. Nie odbiera telefonu - powiedziała Wendy Otieno, ściskając telefon i płacząc.

46-letni Robert Mutanda czekał na swojego szwagra, obywatela Kanady. - Nikt z lotniska do nas nie przyszedł, nie wiemy, co się dzieje - powiedział dziennikarzowi Reutersa ponad trzy godziny po katastrofie. - Stoimy tu i mamy nadzieję, że wszystko dobrze się skończy - dodał.

Kenijscy urzędnicy dopiero po pięciu godzinach pojawili się na lotnisku, by poinformować rodziny pasażerów o losie ich bliskich.

Boeing 737 MAX 8

Samolot, który rozbił się w Etiopii to Boeing 737 MAX 8. Taka sama maszyna, należąca do indonezyjskich tanich linii lotniczych Lion Air, rozbił się w 2018 roku wkrótce po starcie z Dżakarty. Zginęło wówczas 189 osób.

Źródło: reuters.com, tass.ru

Wybrane dla Ciebie
Atak USA na Wenezuelę. Teraz Trump mówi o Putinie. Ostre słowa
Atak USA na Wenezuelę. Teraz Trump mówi o Putinie. Ostre słowa
Sojuszniczka Trumpa zabrała głos. Jasne stanowisko ws. Wenezueli
Sojuszniczka Trumpa zabrała głos. Jasne stanowisko ws. Wenezueli
Niesie się wideo z Tatr. Turyści ostrzegają się wzajemnie. "Nie ryzykujcie"
Niesie się wideo z Tatr. Turyści ostrzegają się wzajemnie. "Nie ryzykujcie"
Nagle wbiegły przed obiektyw. Ledwo je widać. Wideo trwa tylko minutę
Nagle wbiegły przed obiektyw. Ledwo je widać. Wideo trwa tylko minutę
Planowali uderzenie od dawna? Na jaw wychodzą sensacyjne wieści
Planowali uderzenie od dawna? Na jaw wychodzą sensacyjne wieści
Pożar w Crans-Montana. Młody piłkarz ciężko ranny. Wrócił ratować partnerkę
Pożar w Crans-Montana. Młody piłkarz ciężko ranny. Wrócił ratować partnerkę
To on zastąpi Maduro? Liderka opozycji podała nazwisko
To on zastąpi Maduro? Liderka opozycji podała nazwisko
Spójrz w niebo 3 stycznia. Będzie widoczna gołym okiem. Niesamowite
Spójrz w niebo 3 stycznia. Będzie widoczna gołym okiem. Niesamowite
Zmarł prof. Andrzej Paczkowski. Wybitny historyk miał 87 lat
Zmarł prof. Andrzej Paczkowski. Wybitny historyk miał 87 lat
Była w płonącym barze. "To nienaturalne, że ojciec traci córkę"
Była w płonącym barze. "To nienaturalne, że ojciec traci córkę"
Negocjacje USA z Maduro? Zaskakujące słowa argentyńskiej politolożki
Negocjacje USA z Maduro? Zaskakujące słowa argentyńskiej politolożki
Atak USA na Wenezuelę nie był zaskoczeniem. Waszyngton mówił o narkotykach
Atak USA na Wenezuelę nie był zaskoczeniem. Waszyngton mówił o narkotykach