Japońska pielęgniarka zabijała pacjentów pod koniec dyżuru. Żeby się nie tłumaczyć

Na krótko przed końcem swojej zmiany dodawała środek dezynfekcyjny do kroplówek. Zeznania Japonki podejrzanej o uśmiercenie 20 pacjentów są szokujące.

Obraz
Źródło zdjęć: © Youtube.com | 小島一朗

Pielęgniarce zależało, by ludzie umierali, kiedy już skończy pracę. Jak 31-latka wyjaśniła policji w trakcie przesłuchania, jeśli śmierć chorego zdarzyła się podczas jej dyżuru, musiała tłumaczyć się z tego rodzinom pacjentów - podaje "The Asashi Shimbun". A tego właśnie chciała uniknąć.

Byłoby to uciążliwe, gdyby odpowiedzialność spadła na mnie - powiedziała śledczym.

Ayumi Kuboki została aresztowana pod zarzutem zabicia dwóch 88-latków. Sozo Nishikawa zmarł w szpitalu Oguchi w Jokohamie we wrześniu 2016 roku. Dwa dni później pielęgniarka miała zamordować rówieśnika Sozo Nishikawy. Po zatrzymaniu kobieta zaczęła przyznawać się do innych zabójstw. W sumie miała zgładzić około 20 osób.

Do kroplówek starszych chorych dodawała środek do dezynfekcji. W ten sposób truła pacjentów. Środek zawierał toksyczny chlorek benzalkoniowy zabijający ofiary Japonki w ciągu kilku godzin. Wybierała chorych, którzy mogli umrzeć w najbliższej przyszłości podczas jej dyżurów.

Początkowo śmierć dwóch staruszków w szpitalu uznano za naturalną. Lekarze nie nabrali podejrzeń nawet po sekcji zwłok, która wykazała obecność trucizny w ciałach 88-latków. Dopiero kiedy ślady środka dezynfekującego odnaleziono także w organizmach dwóch innych zmarłych pacjentów, podejrzenie padło na Ayumi Kuboki.

Japonka pracowała jako pielęgniarka od 2008 roku. Do szpitala w Yokohamie trafiła w 2015 roku. Kierownictwo lecznicy uważało ją za kompetentną, ale skrytą.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl.

Wybrane dla Ciebie