o2 - Serce Internetu
Sprawdzamy pogodę dla Ciebie...
  • Quizy
Wróć na
aktualizacja

Karolina Korwin Piotrowska: 15 cudownych lat z Bridget

6
Podziel się

W czerwcu 2001 r. zobaczyliśmy po raz pierwszy na ekranie Bridget Jones. Miała pulchne policzki Renee Zellweger, sporą pupę i biust i choć wtedy tego nie wiedzieliśmy, dała nam wolność. Przyzwolenie kobietom do bycia sobą.

Karolina Korwin Piotrowska: 15 cudownych lat z Bridget
(Materiały prasowe)
bDTUQtOZ

Dzisiaj, kiedy otwarcie opowiada się publicznie o waginach, pochwach, sztucznym zapłodnieniu, aborcjach i kacu, tym alkoholowym i moralnym, a także o przypadkowym seksie dla zabawy albo na odreagowanie, zabawne wydaje się, że słodka Bridget i jej podejście do świata i mężczyzn było kiedyś przełomem. Zaledwie 15 lat temu dopiero przyzwyczajaliśmy się do nowoczesnych zwyczajów seksualnych wyzwolonych bohaterek serialu „Sex w wielkim mieście”, które przy dietetycznej sałatce dyskutowały o spermie, kształtach męskich członków, seksualnych zabawkach i łóżkowych trójkątach, choć pewnie każda z nich w głębi ducha szukała tego jedynego. I jeśli serial był „tylko” zjawiskiem telewizyjnym, powoli zmieniając mentalność i seksualność kobiet, pozbawiając je gorsetu konwenansów, niepotrzebnego wstydu i zakłamania, to* Bridget Jones błyskawicznie opanowała i rozkochała w sobie świat.* Stała się zjawiskiem globalnym.

Z perspektywy czasu wiemy, że książki Helen Fielding, na bazie których powstały wszystkie filmy z serii o Bridget, tak jak i same filmy, są pewnego rodzaju portretem pokolenia kobiet i mężczyzn, ich podejścia do seksu oraz zabawnym zapisem zachodzących na świecie ogromnych zmian obyczajowych. Rewolucji, jaka dokonała się w naszych głowach, sercach i sypialniach. W pierwszej części filmu Bridget głównie je za dużo i za tłusto, pije za często, ostro pali i zapisuje z dzienniku wypity alkohol, wypalone papierosy oraz zjedzone kalorie, a czas wolny spędza z paczką przyjaciół, zamiast z tym jedynym.

bDTUQtPb

Ma na karku 30 lat, według dawnych zasad jest starą panną, nie ma dzieci, o facecie na stałe nie wspomnę. Rodzice, głównie matka, są przerażeni tym, jaką straszną przyszłość będzie miała ich samotna i bezdzietna córka… Na jej drodze na szczęście, po latach wpadek emocjonalnych i erotycznej posuchy, pojawia się aż dwóch mężczyzn - Mark Darcy (Colin Firth), nudnawy i sztywny, acz przystojny, prawnik, który zna ją od dziecka i Daniel Cleavier, (Hugh Grant) podręcznikowy czaruś, zawodowy niemal podrywacz i do tego jej szef.

Bridget nie jest jak dziewczyna z rozkładówki. Ma nadwagę, lubi wypić, jest zapominalska, roztrzepana, nie umie sprzątać ani gotować, w domu ma straszny bajzel, a czas wolny najchętniej spędza przed telewizorem, jedząc lody i pijąc wino. Nie ćwiczy, nie je zdrowo, fatalnie się ubiera, czasem walczy o ekologię, bo tak trzeba. Nie jest też orłem intelektu i nie robi wielkiej kariery zawodowej, jest mistrzynią wpadek, czyli jest jak większość kobiet, które najpierw masowo czytały o niej, a potem równie masowo poszły oglądać ją do kina. Ona dała im, nam, prawo do bycia sobą, pozbawiła wstydu w łóżku i pozwoliła niemal z dumą nosić słynne z pierwszej części wielkie, obciskające majtki, obowiązkowy element w szufladzie niemal każdej współczesnej kobiety, która zmuszana jest do desperackiego sprostania nierealnym wzorcom estetycznym w rozmiarze zero, w wieku koniecznie zaraz po maturze...

Tej bohaterki nie sposób było nie pokochać. Pojawiła się w doskonałym dla siebie czasie, kiedy media zaczęły lansować chory wzorzec nieistniejącej w realu idealnej kobiety, rodziny i kariery i kazały nam się jemu podporządkować. Bridget była jak detoks, jak wizyta i terapeuty, jak winko z przyjaciółką. Mówiła nam: nie przejmuj się, możesz być taka jak chcesz a nie taka jaką chcą ciebie widzieć inni…

bDTUQtPh

Dwie kolejne części jej przygód to koncert gry Renee Zellweger i jej zabawna niemożliwość wybrania między jednym a drugim kandydatem na „tego jedynego”. Część trzecia, obecna już w kinach, zapowiadana była jako dorastanie Bridget. W sumie rychło w czas, bo jak się ma 43 lata, to raczej wypada dorosnąć. I Bridget, choć trudno w to uwierzyć, na naszych oczach dorasta, ale jak to zwykle u niej bywa, na swoich warunkach.

Nie chcę opowiadać filmu, ale tak, będzie nagła ciąża i nie będzie wiadomo, kto jest ojcem. Zwiastun nie kłamie - tatusiów, do pewnego momentu, będzie dwóch, obaj są piękni i dobrzy jak z bajki, z pełną odpowiedzialnością podchodzą do nagłej ciążowej nowiny. Tak, pojawi się motyw festiwalu muzycznego i sądząc po żywiołowej reakcji sali podczas seansu, za rok do Jarocina i na Woodstock jadą chyba same napalone i szukające szybkiego seksu, ewentualnie zapłodnienia, czterdziestki. Tylko niech nie biorą ze sobą ekologicznych prezerwatyw… Będzie zabawny motyw mediów, telewizji, pokazany, jak dla mnie osoby z mediów, w trafny sposób - wątek histerycznej zmiany pokoleniowej, która okazuje się do d... bardzo mi bliski. Tak, będzie też krewki milioner na motorze, bo jak szaleć to na całego, a poza tym, element bajkowy w tej opowieści zawsze być musi. Jest przecudowna Emma Thompson, która jako ironiczna pani ginekolog udowadnia, że nie ma dla aktorki tej klasy roli zbyt małej, by uczynić z niej prawdziwe komediowe arcydzieło. Nota bene kolejne USG i osoby towarzyszące przy nich, bądź też ich brak, to całkiem niezła diagnoza dla współczesnych mężczyzn, naszych relacji i tego, jak sobie z samotnym macierzyństwem radzi, bądź nie radzi, kobieta.

bDTUQtPi

Jest i Renee Zellweger, idealna odtwórczyni tej roli, która stała się psychoterapeutą milionów kobiet na całym świecie. Aktorka, która jak większość z nas miała swoje wzloty i upadki, borykała się z oceną innych, z karierą, wiekiem, wagą i mężczyznami. Renee urodziła się po to, by zagrać Bridget. To widać już od pierwszej sceny. Jest świeża, bezkonkurencyjna, jedyna i niepowtarzalna i ma tutaj tyle bezpretensjonalnego wdzięku, że mogłaby nim obdarować tysiące. I tak, ma żywą, pokrytą regularnymi zmarszczkami twarz. Nie maskę, jaką czasem widać na zdjęciach. Wbrew temu, co pisały o niej amerykańskie i seksistowskie media, wiek nie wpłynął źle na jej aktorstwo, przeciwnie, Renee/Bridget tylko na upływie czasu zyskały.

Co poza tym? To bardzo dobrze, sprawnie nakręcony i świetnie zagrany film. Komedia, do której będzie się wracać. Doskonała zabawa przez niemal cały czas, z kilkoma momentami wręcz, czego do tej pory nie było u Bridget, ale lirycznymi… Cóż, nie zdradzę, kiedy to następuje, ale łezka nagłego wzruszenia w oku się zakręci, by za moment rozryczeć się, ale ze śmiechu - to wielka siła angielskiego humoru i luzu, którym ten film jest nadal przesiąknięty. Co jest jeszcze na pewno? Wielka sympatia do nas, do kobiet bez względu na numer pesel, którym ten film, cała trylogia mówi: bądź sobą, żyj jak chcesz a nie jak chcą inni, nie oglądaj się na nic i na nikogo.

Bridget to my, to ja, ty, to pani. Babki, które próbują przetrwać w dzisiejszej brutalnej coraz bardziej i bezwzględnej dżungli, w której trzeba jak w pewnym monecie mówi Bridget, mieć zawsze 20 lat, mieć od rana potrójną tapetę na twarzy, zdjęcia żarcia na Instagramie albo hipsterską brodę, by przetrwać. Jeśli tego nie masz, wypadasz w wyścigu, dla wielu jesteś nikim. Jesteś stara i niepotrzebna. Nie nadążasz z duchem czasu, który pędzi. Bridget znowu pozwala nam siebie polubić. Pokochać i zrozumieć. Daje nam pozwolenie na błędy, na bycie sobą, na nawet beznadziejne szukanie miłości i marzenie o rycerzu na białym koniu…

bDTUQtPj

Tak, ona dorasta, ma dziecko, jest biała suknia i… Tu już nic nie powiem, bo nie chcę psuć zabawy. Ale wiem jedno. Będzie kolejna część. Gazeta na ławce w parku z ostatniej sceny nie kłamie. Tej historii nie da się skończyć tak łatwo, a niektórych nie da się tak po prostu pochować. Wszak to jest Bridget, tu wszystko musi być według niej, czyli ze sporą dozą szaleństwa.
Bądźcie nadal sobą. Idźcie do kina i weźcie ze sobą koniecznie swoich mężczyzn. Po zobaczeniu filmu, będziecie wiedzieć, co miałam na myśli…

Karolina Korwin Piotrowska specjalnie dla o2

Widziałeś lub słyszałeś coś ciekawego? Poinformuj nas, nakręć film, zrób zdjęcie i wyślij na redakcjao2@grupawp.pl.

bDTUQtPC
KOMENTARZE
(6)
basiasz
5 lata temu
Jestem rówieśniczką Bridget. 43 lata to nie byle co. Uwielbiam ten film, oglądałam każdą część kilkanaście razy i powiem wam że zgadzam się z opisem. Przez całe życie słuchałam innych i robiłam to czego ode mnie oczekiwano. Wyszłam za mąż, skończyłam studia, urodziłam dwójkę dzieci. Dbałam o męża, dzieci, dom i siebie. I wtedy właśnie mój małżonek wymienił mnie na nowszy model. Zostałam sama z dziećmi i masą nie moich zasad, zaczęłam więc robić wszystko to czego wcześniej nie wypadało, byłam jak Bridget, tyle że właśnie po rozwodzie. Miałam nieodpowiednich chłopaków, piłam za dużo, jadłam za dużo, paliłam jeszcze więcej. Teraz 10 lat później stwierdzam że niczego bym nie zmieniła. Poczułam radość popełniania błędów. Poczułam że mogę wszystko. Teraz piję i palę dużo mniej, przelotne miłostki zamieniłam na trwały związek ale radość bycia sobą i robienia na co tylko mam ochotę pozostała. Dzięki bardzo Bridget :)
miss
5 lata temu
ja byłam wczoraj,polecam,śmiałam się od pierwszej do ostatniej minuty.Super to nakręcili i zagrali.Ubaw po pachy.Nie zdradzam szczegółów,tzreba obejrzec.
Anna
5 lata temu
Małe sprostowanie P.Karolino...Cytując : "...Z perspektywy czasu wiemy, że książki Helen Fielding, na bazie których powstały wszystkie filmy z serii o Bridget..."...Bridget Jones Baby nie powstała na podstawie książki lecz luźnych zapisków/opowiadań H.Fielding. Trzecia książka o Bridget jest zupełnie inna niż w/w film :) Pozdrawiam serdecznie ...i zgadzam się z całą resztą artykułu :)
bDTUQtPD
k
5 lata temu
zjedz snikersa korwin piotrowska
ika
5 lata temu
Pani Karolino! Co za bzdury pani wypisuje?! Zawsze czytałam Pani teksty z przyjemnością, ale ostatnio czuję się zawiedziona... Pisze Pani coraz bardziej rozwlekle, za to coraz bardziej bez sensu! Mam na myśli nie tylko tekst powyższy. A tutaj uwaga taka: niech Pani nie robi wody z mózgu kobitkom, które dopiero chcą się wyzwolić spod jarzma patriarchatu! One mają właśnie o siebie dbać! A Pani im mówi, że niekoniecznie. Be-ze-de-ura! Nie żreć lodów na kanapie przy serialu marki dynastia, bo facet zrobił coś wbrew oczekiwaniom na diamentowy pierścionek! Tu się zgadzamy. Ale co Pani proponuje? Dać sobie na luz i mieć w dupie trzycyfrowe wartosci na centymetrze krawieckim?! To ja mówię :nie! Właśnie wziąć się za łeb i do roboty! Żadnych ulg dla siebie. Tym bardziej wymagać - od siebie. A facetom stawiać poprzeczkę taką, że żaden nie przeskoczy! No, chyba, zeby przeskoczył, to pomyślimy.
Najnowsze komentarze (6)
Anna
5 lata temu
Małe sprostowanie P.Karolino...Cytując : "...Z perspektywy czasu wiemy, że książki Helen Fielding, na bazie których powstały wszystkie filmy z serii o Bridget..."...Bridget Jones Baby nie powstała na podstawie książki lecz luźnych zapisków/opowiadań H.Fielding. Trzecia książka o Bridget jest zupełnie inna niż w/w film :) Pozdrawiam serdecznie ...i zgadzam się z całą resztą artykułu :)
k
5 lata temu
zjedz snikersa korwin piotrowska
basiasz
5 lata temu
Jestem rówieśniczką Bridget. 43 lata to nie byle co. Uwielbiam ten film, oglądałam każdą część kilkanaście razy i powiem wam że zgadzam się z opisem. Przez całe życie słuchałam innych i robiłam to czego ode mnie oczekiwano. Wyszłam za mąż, skończyłam studia, urodziłam dwójkę dzieci. Dbałam o męża, dzieci, dom i siebie. I wtedy właśnie mój małżonek wymienił mnie na nowszy model. Zostałam sama z dziećmi i masą nie moich zasad, zaczęłam więc robić wszystko to czego wcześniej nie wypadało, byłam jak Bridget, tyle że właśnie po rozwodzie. Miałam nieodpowiednich chłopaków, piłam za dużo, jadłam za dużo, paliłam jeszcze więcej. Teraz 10 lat później stwierdzam że niczego bym nie zmieniła. Poczułam radość popełniania błędów. Poczułam że mogę wszystko. Teraz piję i palę dużo mniej, przelotne miłostki zamieniłam na trwały związek ale radość bycia sobą i robienia na co tylko mam ochotę pozostała. Dzięki bardzo Bridget :)
WC
5 lata temu
Nie obejrzę filmu o dziwce która nawet nie wie z kim ma dziecko ,patologia nic więcej!
miss
5 lata temu
ja byłam wczoraj,polecam,śmiałam się od pierwszej do ostatniej minuty.Super to nakręcili i zagrali.Ubaw po pachy.Nie zdradzam szczegółów,tzreba obejrzec.
ika
5 lata temu
Pani Karolino! Co za bzdury pani wypisuje?! Zawsze czytałam Pani teksty z przyjemnością, ale ostatnio czuję się zawiedziona... Pisze Pani coraz bardziej rozwlekle, za to coraz bardziej bez sensu! Mam na myśli nie tylko tekst powyższy. A tutaj uwaga taka: niech Pani nie robi wody z mózgu kobitkom, które dopiero chcą się wyzwolić spod jarzma patriarchatu! One mają właśnie o siebie dbać! A Pani im mówi, że niekoniecznie. Be-ze-de-ura! Nie żreć lodów na kanapie przy serialu marki dynastia, bo facet zrobił coś wbrew oczekiwaniom na diamentowy pierścionek! Tu się zgadzamy. Ale co Pani proponuje? Dać sobie na luz i mieć w dupie trzycyfrowe wartosci na centymetrze krawieckim?! To ja mówię :nie! Właśnie wziąć się za łeb i do roboty! Żadnych ulg dla siebie. Tym bardziej wymagać - od siebie. A facetom stawiać poprzeczkę taką, że żaden nie przeskoczy! No, chyba, zeby przeskoczył, to pomyślimy.
Wystąpił problem z wyświetleniem strony Kliknij tutaj, aby wyświetlić