aktualizacja 

Karolina Korwin Piotrowska: Ciastko z kremem, plakaty z Bravo czy kaseciaki?

21

Kilkanaście dni temu jeden z moich znajomych napisał na swoim profilu, że wiele oddałby on, dzisiaj pan na stanowisku, by poczuć tę kolosalną radość z kupienia gdzieś na targu kilku wyciętych z niedostępnego niegdyś w Polsce magazynu „Bravo” plakatów wówczas uwielbianej i szokującej Madonny.

Karolina Korwin Piotrowska: Ciastko z kremem, plakaty z Bravo czy kaseciaki?
(Shutterstock.com, Mike flippo)

Pamiętacie stragany na różnych targowiskach, stoiska tak zwane „muzyczne”, na nich te wielkie segregatory z koszulkami, a w każdej z nich marzenie fana muzyki, czyli plakaty The Police, U2, Michaela Jacksona, Kate Bush, Madonny, Pink Floyd? Do dzisiaj pamiętam, jak zbierałam kasę na duży plakat z Bono. Ale to były emocje…

Czas leci nieubłaganie - to dramatyczny banał, wiem, ale mam wrażenie, że w ostatnich latach, poprzez natłok mediów i atakujących informacji ze wszystkich stron, nasza pamięć robi się coraz krótsza, coraz bardziej wybiórcza i, aż sama się dziwię, że to piszę, o wielu wydarzeniach z życia naszego i naszych przyjaciół niechybnie byśmy zapomnieli, gdyby nie timeline na facebooku…

Postanowiłam więc napisać o tym, czego mi brak, za czym tęsknię z czasów, kiedy zbierałam na plakaty z Bravo…

1) Kanapki robione do szkoły- nie wiem, ile z nich w szkole niegdyś wyrzuciłam, ale wiem, ile dałabym dzisiaj za smak tamtej, robionej do szkoły, kanapki z żółtym serem i ogórkiem, koniecznie na ciemnym pieczywie (mama zdobywała gdzieś ekskluzywny wówczas Pumpernikiel, który strasznie się łamał…), owiniętych w folię do pieczenia i misternie potem owiniętych w plastikową torebkę…

Pamiętacie te niezapomniane kanapki do szkoły robione przez mamy? Ich niepowtarzalny smak, jak wszystkiego, co zrobione jest w miłością i to jak z rywalizowaliśmy na przerwach na zawartość domowych śniadań? Czy z serem, z jajkiem albo kogo było stać (albo mama wystała godzinami w kolejce w mięsnym) na szynkę… Pamiętam, mieliśmy w klasie kolegę, który zawsze miał kanapki z szynką i chwalił się, że to konserwowa, z Peweksu.

Chyba nie muszę dodawać, że nie był moim idolem. Kiedyś nie było sklepików szkolnych, a w nich kalorycznego pogromu drożdżówkowego ani czipsów, jadło się może mniej okazale ale na pewno zdrowiej. Choć nie wiem, czy jeden z moich ulubionych duetów „obiadowych”, kupowany w przyszkolnym spożywczaku, czyli baton czekoladowy „Juhas”, zagryzany…kapustą kiszoną, należał do najzdrowszych. Coś mi jednak mówi, że był zdrowszy dzisiejszej od paczki czipsów czy misiów w kształcie kolorowych chemicznych żelków…

Trwa ładowanie wpisu:instagram

2) Seriale w telewizji od „Podróży za jeden uśmiech” po „Beverly Hills 90210” - to był czas sprzed ery komputerów, kiedy telewizja serwowała dzieciakom naprawdę fajne filmy i seriale, których bohaterowie stawali się momentami idolami dziecięcej i młodzieżowej wyobraźni. Na podwórkach nie łapano Pokemonów ale od rana do zmroku bawiono się w Czterech pancernych i Kloss,a a potem w Majkę Skowron, ewentualnie dyskutowano nad urodą konia Karino.

Czy ktoś w liceum nie chciał wyglądać jak Brenda, mieć takie bluzy, kurtki jeansowe i torby do szkoły jak ona? Kurtka Dylana i jego mroczne spojrzenie śniły mi się po nocach. Moja koleżanka zamęczała matkę, by nauczyła ją robić fryzury jak Kelly…Przy okazji moje pokolenie z telewizji dowiadywało się, jak wygląda życie naszych rówieśników w innym świecie, jakie mają pokoje, samochody, szkoły i marzenia, co ich otacza i jak strasznie jest to dalekie od tego, co mieliśmy wówczas u nas. Innym fenomenem polskiej telewizji w okresie mojego dorastania były seriale z Brazylii.

„Niewolnica Isaura” czy „W kamiennym kręgu” powodowały pustoszenie polskich ulic i żale elit intelektualnych nad upadającym poziomem polskiego społeczeństwa, zafascynowanego burzliwymi losami zezowatej niewolnicy o dość dyskusyjnej urodzie, ale dobrym sercu. Kiedy grająca ją aktorka przyjechała do Polski, zdemolowano budynek telewizji. Budziła takie same emocje jak dzisiaj Bieber czy Kwiatkowski. Jakie czasy, taki Bieber.

Trwa ładowanie wpisu:instagram

3) Wycinane z "Bravo" plakaty idoli muzycznych to był polski fenomem i sposób na zarabianie niezłych pieniędzy dla grupy uprzywilejowanych, mających dostęp do niemieckich magazynów "Bravo" i "Popcorn". Wystarczyło pociąć taki magazyn na kawałki, strona po stronie, wsadzić w plastikowe koszulki do segregatorów, udać się na jakiś bazar, których w Warszawie było pełno i kasa leciała sama. Gazeta w kawałkach, łącznie ze stronami reklam, bo te też niegdyś fascynowały, szła na sprzedaż. Kupowaliśmy je, zbieraliśmy je i czasem wymienialiśmy się z kolegami.

Kiedy moi rodzice dowiedzieli się, na co wydaję pieniądze, zdębieli kompletnie. Nawet widok przystojnego Bono nie skruszył ich serc. Nie rozumieli, jak można wydawać kieszonkowe na wycinane kawałki gazet z Niemiec. Pamiętam, kiedy mój tata w końcu po miesiącach błagań przywiózł mi kilka takich magazynów. Całą noc nie spałam, tylko w kółko je oglądałam. Obrazek po obrazku. Szczerze? Wiele bym dała za taki plakat teraz. Mam nawet ścianę, na której mogłabym go powiesić. Wtedy nawet tego nie miałam.

4) Zgrywanie muzyki z radia na kaseciaki. W czasach chmury, wszechobecnej muzyki cyfrowej, własnych bibliotek muzycznych w naszych smartfonach i laptopach, wydaje się to archeologią, ale tak było. Za pomocą specjalnego kabelka zgrywało się z radia na magnetofon kasetowy piosenki. Jedna po drugiej, godzinami. Bo nie było innego sposobu na posiadanie swojej muzyki. Płyt nie było, potem kompakty przez długi czas były zbyt drogie, wobec tego niemal każdy nastolatek z mojego pokolenia był mimowolnym piratem muzycznym.

Pewnie dlatego sporo do dzisiaj o muzyce wiem, bo przy zgrywaniu piosenek sporo się człowiek uczył. Magnetofon kupowało się albo po znajomości z sklepie ze sprzętem albo za zbierane bony w Peweksie. Ja miałam Panasonica od taty, z funkcją pauzy, co było wtedy marzeniem, to był mega szpan. Służył mi wiele lat… Kasety brało się z bazarów, jak ktoś był bogatym szczęściarzem miał je z Peweksu, ale większość zagrywała nagrane już kasety, które czasem można było gdzieś kupić. Pamiętam, że kilka notowań Listy Przebojów Trójki nagrałam na kasety z zespołem „Śląsk”, które moja mama dopadła w jakimś sklepie w stylu „1001 drobiazgów”.

Trwa ładowanie wpisu:instagram

5) Wuzetka i ciastka z tamtych lat. To była tradycja, że po każdym końcu roku szkolnego, bez względu na świadectwo, ważne było, że zdałam, szłam z mama do kawiarni na wuzetkę i colę. Dzisiaj wiemy, że to bomba kaloryczno-cukrowa niszcząca zęby, żołądek i wszystko inne, gorsza od pomoru i wysypki, ale wtedy to mój prywatny był kawałek nieba, coś, na co czekało się długo i z niecierpliwością i czym, jak niczym innym, umiałam się cieszyć. Od lat szukam tego wspaniałego smaku wuzetki, takiej prawdziwej, nie za słodkiej, z pysznym kremem i czekoladą… Coś mi mówi, że do końca moich dni będę pamiętać ten moment, kiedy delikatnie, małym widelczykiem łamałam czekoladę na wierzchu wymarzonego ciastka…

A pamiętacie napoleonkę? Kolorowe galaretki z bitą śmietaną albo krem sułtański z rodzynkami? Trudno je znaleźć w czasach chemicznych ulepszaczy i innych świństw serwowanych nam pod postacią jedzenia. Poza tym, zaopatrzeni w wiedzę o tłuszczach, cholesterolu, kaloriach, glutenie i innych wynalazkach, patrzymy na swojskie ciastka, szczególnie te wielkie i z kremem, robione na zwykłej mące, jajkach i bez otrąb, jak na śmiertelnych wrogów. Szkoda, dobrze, że pamiętam te czasy, kiedy ciastko było szczęściem, a nie powodem do zrobienia kolejnych tysięcy brzuszków… Cola jest taka sama i już nie jest tylko marzeniem i nagrodą dla małej dziewczynki.

Trwa ładowanie wpisu:instagram

Tak, chyba poczułam się wiekowa. Ale cieszę się, że mam takie wspomnienia i że jeszcze to wszystko pamiętam. A jakie Wy macie najpiękniejsze skojarzenia z dzieciństwem i dorastaniem?

Karolina Korwin Piotrowska specjalnie dla o2.pl

Widziałeś lub słyszałeś coś ciekawego? Poinformuj nas, nakręć film, zrób zdjęcie i wyślij na redakcjao2@grupawp.pl.

Oceń jakość naszego artykułu:

Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.

Zobacz także:
Oferty dla Ciebie
Wystąpił problem z wyświetleniem strony Kliknij tutaj, aby wyświetlić