Jest i matka, fenomenalna i wielka Aleksandra Konieczna, największe odkrycie tego filmu, aktorka, którą teraz można postawić obok takich gigantów jak Kulesza czy Kolak. Zofia Beksińska to opoka, która całe swoje życie poświęciła rodzinie, matce, teściowej, synowi i mężowi. To kobieta, jakich spotykamy tysiące. Cicha, spokojna, zawsze opanowana, paląca stanowczo zbyt dużo papierosów i zawsze na każde zawołanie swej rodziny. Zawsze, za każdą cenę, w każdej chwili. Ale nie jest to typowa i znana nam Matka-Polka. To silna, wspaniała i kochająca kobieta z wielkim charakterem, choć w swoim domu czasem chyba czuje się jak gość, wynajęta pielęgniarka, terapeuta czy kucharka mozolnie chłodząca wiatraczkiem ziemniaki dla syna, bo on nie lubi, gdy są za gorące... A więc kochająca mama chłodzi je na kuchennym blacie wiatraczkiem właśnie. Aby zapalić papierosa we własnej kuchni, musi stać przy oknie, bo nie chce truć innych ani przeszkadzać. To jej chwila dla siebie. Moment zadumy. W kuchni. Do dzisiaj nie mogę zapomnieć sceny, w której śmiertelnie chora, oczekująca przejścia na drugą stronę, Pani Zofia negocjuje twardo z mężem, to gdzie i jak zostanie pochowana. Bo to jedyne, co będzie miała dla siebie. Jedyne, co będzie tylko jej. Miejsce jej pochówku.