Ksiądz nie owija w bawełnę. Tyle duchowni otrzymują od wiernych

Spora liczba osób interesuje się, na co księża wydają pieniądze zebrane od wiernych. Wśród nich znaleźli się Polacy, którzy często zadają sobie pytanie, na co idą środki z tzw. tacy. Aby rozwiać wszelkie wątpliwości, jeden z duchownych postanowił się wypowiedzieć na ten temat.

kościół, tacaPieniądze z tacy w znakomitej większości idą na różnorodne opłaty
Źródło zdjęć: © Adobe Stock | Trip

Środki przekazywane w ramach tacy nie trafiają bezpośrednio do kieszeni księży. Pieniądze te są dzielone na różne cele. Część z nich służy na utrzymanie kościoła, co wiąże się z dużymi wydatkami, zwłaszcza biorąc pod uwagę rosnące koszty. Ich wachlarz jest naprawdę szeroki.

Księża mają sporo różnorodnych opłat

Dalsza część artykułu pod materiałem wideo

Pozycja Kościoła w Polsce słabnie? "Pewne drogi się rozchodzą"

Kościół musi opłacać rachunki za prąd, wodę i wywóz śmieci. Ponadto, trzeba zapłacić kościelnemu, organiście, osobom sprzątającym oraz pokryć koszty różnych remontów i inwestycji. To generuje naprawdę spore koszty.

Trzeba pamiętać, że pieniądze zebrane na tacy nie są przeznaczane tylko na wydatki bieżące parafii. Wydawane są też na cele diecezjalne czy ogólnopolskie - stwierdził jeden z księży w rozmowie z Onetem.

Księża muszą oddać część pieniędzy. Ta kwestia jest ściśle regulowana

Warto dodać, że księża muszą także oddawać część zebranych środków kurii. Jak wyjaśnił duchowny, co miesiąc parafie przekazują pieniądze na rzecz kurii, jednak sposób rozliczania zależy od diecezji. W większości przypadków składki zebrane podczas pierwszej niedzieli miesiąca trafiają do kurii. W niektórych diecezjach ustala się tzw. ryczałt, czyli stawkę za jednego wiernego. Ta jest oczywiście zależna od decyzji hierarchów.

Taca to tylko część finansowania. Wielu parafian przekazuje bowiem dodatkowe datki. Wierni często wpłacają pieniądze za sakramenty święte czy intencje mszalne, które są odprawiane na co dzień.

Często pojawiają się także opłaty za tzw. wypominki - wspomnienia o zmarłych wyczytywane przed mszami świętymi. Nie brak także osób, które przekazują środki na funkcjonowanie kościoła bez żadnego, konkretnego powodu.

Z intencji mszalnych teraz to tak z 500 zł. Miesięcznie trafi się jeden pogrzeb lub ślub, czyli to jest jakieś 200 zł. Czasem są dwa chrzty w miesiącu, co daje kolejne 200 zł. Czyli obecnie miesięcznie otrzymuję jakieś 900 zł. Do tego trzeba dodać pracę katechety, oczywiście nie jest to pełen etat. Z tego będzie kilkaset złotych. Łącznie miesięcznie mam powiedzmy 1,5 tys. zł - przekazał duchowny podczas rozmowy z Onetem.
Źródło artykułu: o2pl
Wybrane dla Ciebie
"Każdy wierny". Metropolita o daninie diecezjalnej
"Każdy wierny". Metropolita o daninie diecezjalnej
Kapitan holownika oskarżony o śmiertelny wypadek. Miał używać telefonu
Kapitan holownika oskarżony o śmiertelny wypadek. Miał używać telefonu
Wypadek na niestrzeżonym przejeździe. Auto zderzyło się z pociągiem
Wypadek na niestrzeżonym przejeździe. Auto zderzyło się z pociągiem
Chłopiec przestał oddychać. Karetka przyjechała po 24 minutach
Chłopiec przestał oddychać. Karetka przyjechała po 24 minutach
Pożar w czeskich Pardubicach. ABW zatrzymała dwoje Polaków
Pożar w czeskich Pardubicach. ABW zatrzymała dwoje Polaków
28-letni Brytyjczyk miał to w bagażu. Strażnicy ujawnili 11 sztuk
28-letni Brytyjczyk miał to w bagażu. Strażnicy ujawnili 11 sztuk
W Polsce odkryto grobowiec sprzed 6 tys. lat. Ma 42 metry długości
W Polsce odkryto grobowiec sprzed 6 tys. lat. Ma 42 metry długości
Hiszpania odpowiada USA. Spór o eutanazję w Barcelonie
Hiszpania odpowiada USA. Spór o eutanazję w Barcelonie
Kłęby dymu w rejonie Lotniska Chopina. Niepokojące zdjęcia
Kłęby dymu w rejonie Lotniska Chopina. Niepokojące zdjęcia
24-latek zmarł w autobusie miejskim w Białymstoku. Prokuratura prowadzi śledztwo
24-latek zmarł w autobusie miejskim w Białymstoku. Prokuratura prowadzi śledztwo
Porzuciła psa na lotnisku. Sąd wydał nakaz aresztowania
Porzuciła psa na lotnisku. Sąd wydał nakaz aresztowania
Leśnik apeluje. "Absolutnie nie dotykamy marczaków"
Leśnik apeluje. "Absolutnie nie dotykamy marczaków"