Myślał, że to pomyłka. Rekordowy rachunek. Prawie płakali
Mieszkaniec kujawsko-pomorskiego był w szoku, gdy zobaczył, ile musi zapłacić za energię elektryczną. - Padł rekord, jeszcze nas tak prąd nigdy nie "sieknął" - podkreślił w rozmowie z "Faktem". Za grudzień i kawałek stycznia wyszło 294 zł.
Mieszkaniec kujawsko-pomorskiego co miesiąc spisuje licznik, który znajduje się się na korytarzu jego bloku. Po ostatnim odczycie wręcz zaniemówił.
Dostaliśmy z żoną rachunek, prawie płakaliśmy - przyznał w rozmowie z "Faktem".
Dodał jednocześnie, że mieszka z żoną i 12-letnim synem na 48 mkw., w starym bloku. Początkowo nie był w stanie uwierzyć w kwotę rachunku.
Tak to było: wklepuję na internetowej stronie stan licznika, po chwili wyświetla się zawrotna kwota. "Pewnie pomyłka", mówię do żony. Nie potwierdziłem tej kwoty, ale po iluś dniach stwierdziliśmy, że zapłacić i tak trzeba - zrelacjonował.
Do zapłaty było dokładnie 293,87 zł (186 mKh). - Przyznaję, że telewizor gra całe popołudnia, a syn często gra na konsoli. Ale żeby wyszły trzy stówy za prąd w małym mieszkaniu? Jakim cudem aż tyle? - zapytał wymownie klient Energi.
Wcześniej rachunki były dużo niższe
W listopadzie mężczyzna zapłacił za prąd około 154 zł, a w październiku - prawie 192 zł. Rodzina przypuszcza, że duże zużycie energii ma osuszacz wilgoci.
Prąd może też "ciągnąć" ciągłe ładowanie laptopa, bo żona pracuje z domu. Kolejna rzecz, to lampki choinkowe w okresie świąteczno-noworocznym, ale ze względu na szczeniaka, mieliśmy maleńkie drzewko na stole. Tych światełek było niewiele - ocenił rozmówca tabloidu.