Polak zjadł w najtańszej restauracji w Katarze. Nie było drogo, ale...

27

Czy w czasie najdroższych Mistrzostw Świata w piłce nożnej w historii da się tanio zjeść? Sprawdził to polski dziennikarz, który przebywa na mundialu w Katarze. Udał się do restauracji Al Wasmi na obrzeżach Dohy, aby zjeść tani posiłek. Tylko czy tanie jedzenie było w ogóle jadalne?

Polak zjadł w najtańszej restauracji w Katarze. Nie było drogo, ale...
W restauracji dziennikarz zamówił cztery różne potrawy (YouTube)

W centrum Dohy, pośród wieżowców, na co dzień stołuje się niewiele osób. Wszystko z powodu kosmicznych cen, o których już niejednokrotnie pisaliśmy. Jeśli chce się zjeść niskobudżetowo, należy oddalić się od centrum. Tak też zrobił dziennikarz "Super Expressu", Przemysław Ofiara.

Trafili do hinduskiej knajpy

"Al Wasmi" to hinduska restauracja. Jak wyjaśnił Ofiara, Hindusów w Katarze jest bardzo wielu i dlatego też w mieście można spotkać lokale z ich kuchnią. Ten zdecydowanie jest znany przede wszystkim tubylcom, gdyż znajduje się daleko od centrum. A swoim wystrojem... Cóż, odbiega nawet od barów szybkiej obsługi przy dworcach. Jest całkowicie otwarty, wnętrze przypomina starą łazienkę, jest całe wyłożone białymi płytkami, pośrodku których stoją nieciekawe stoły i nieco obdrapane krzesła.

Dalsza część artykułu pod materiałem wideo

Zobacz także: Piłkarski świat się nim zachwyca. Kim jest selekcjoner Arabii Saudyjskiej?

Dziennikarz "Super Expressu" zamówił beef masala, chicken biriyani, poratta i chappathi. Otwarcie przyznał, że... nie ma pojęcia, czym dokładnie są te dania. Po chwili oczekiwania jedzenie wjechało na stół. Podano do niego plastikowe łyżki. Beef Masala było niczym innym, jak daniem z wołowiny w sosie.

Sporo mięsa, który dosłownie pływa w sosie... Ostre jak cholera! - opisywał swoje doznania dziennikarz.

Beef Masala kosztowało 6 katarskich riali, czyli ok 8 zł. Chicken Biriyani kosztowało 10 riali czyli ok 12 zł. Była to ogromna porcja ryżu, przez którą trzeba było się przekopać, aby dotrzeć do kurczaka. Kurczak pływał w sosie, który, ku zaskoczeniu dziennikarza był...słodki. Poratta, czyli naleśnik dodawany jako dodatek do głównych dań, kosztował w przeliczeniu 1,2 zł.

Dobre, choć smażone w głębokim tłuszczu. Da się zjeść, choć to raczej taki zapychacz - stwierdził w filmie na łamach "Super Expressu".

Kolejnym dodatkiem było chappathi, czyli cebula z limonką za 1,2zł (1 quar). Pełen obiad składający się z 4 elementów kosztował około 20 złotych.

Paragony grozy to nie jest cała prawda

Jak przyznał dziennikarz, cały posiłek nie był wykwintny, ale jadalny.

Jak nie chcecie tutaj wydawać 150 zł na kebaba, wybierzcie się do najzwyklejszej restauracji oddalonej od centrum miasta, pełnej ludzi i zjeść całkiem przyjemne jedzenie. Warunki są, jakie są. Ale taka jest cena - mówił Ofiara.

I za taką cenę przyjdzie nam jeść... rękami. Bo nie wszystko da się podzielić plastikową łyżeczką. Przemek Ofiara dodał, że paragony grozy w Katarze to mit. Bo można się najeść za ok. 20 zł do syta. Choć w niekomfortowych warunkach.

Zobacz także: Test NAJTAŃSZEJ restauracji w KATARZE! Czy warto było RYZKOWAĆ?!
Autor: EWS
Oceń jakość naszego artykułu:

Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.

Zobacz także:
Oferty dla Ciebie
Wystąpił problem z wyświetleniem stronyKliknij tutaj, aby wyświetlić