2 tygodnie po pożarze grobu Litewki. Zrobiło się kolorowo. Ależ widok

Jeszcze dwa tygodnie wcześniej miejsce to nosiło ślady pożaru. Dziś grób Łukasza Litewki na cmentarzu w Sosnowcu ponownie wypełniły kwiaty, znicze, dziecięce laurki i pamiątki zostawiane przez odwiedzających. Wśród osób, które pojawiły się przy mogile, był także Dariusz Brzeski – opiekun zwierząt i edukator przyrodniczy – wraz ze swoimi nietypowymi towarzyszami: gęsią, kaczorem i psem.

Dwa tygodnie po pożarze wrócili pod grób Łukasza LitewkiDwa tygodnie po pożarze wrócili pod grób Łukasza Litewki
Źródło zdjęć: © Facebook | Dariusz Brzeski
Danuta Pałęga

To nie pierwsza taka wizyta. Zwierzęta już wcześniej pojawiały się na cmentarzu. Tym razem przy grobie ustawiono miskę z wodą, wcześniej przygotowano miejsce dla psa – posłanie z poduszki obok nagrobka innego znanego społecznika i lekarza Aleksandra Widery, który został uwieczniony w powieści Stefana Żeromskiego "Ludzie Bezdomni" jako Tomasz Judym.

Na krótkich nagraniach opublikowanych w mediach społecznościowych widać, że miejsce pamięci ponownie nabrało kolorów. Na jednym z ujęć kaczor i gęś zjadają ziarna pozostawione w miejscu na świecę wydrążonym w figurze anioła ustawionej przy grobie.

Brzeski zwracał też uwagę na symboliczne sąsiedztwo miejsca pochówku Łukasza Litewki i dr. Aleksandra Widery. W swoich wpisach podkreślał podobieństwa między oboma społecznikami – ich działalność na rzecz innych oraz fakt, że – jak pisał – pozostawili po sobie wiele dobra mimo krótkiego życia.

Pożar przy grobie Łukasza Litewki. Co wydarzyło się na cmentarzu

Do pożaru doszło 27 maja na cmentarzu przy ul. Zuzanny w Sosnowcu. Ogień pojawił się przy miejscu pochówku Łukasza Litewki i objął przede wszystkim pozostawione tam znicze oraz wiązanki. Jak informowała lokalna policja, zgłoszenie wpłynęło około godziny 11.30. Strażacy szybko opanowali sytuację i nie było potrzeby prowadzenia rozległej akcji. Według ustaleń służb nie ma przesłanek wskazujących na celowe podpalenie.

Funkcjonariusze przekazywali, że najbardziej prawdopodobny scenariusz zakłada przypadkowe zaprószenie ognia. Wśród możliwych przyczyn wymieniano silny wiatr, który mógł przewrócić znicz, doprowadzić do jego pęknięcia albo przesunąć dekoracje ustawione zbyt blisko płomienia.

Ucierpiały także sąsiednie groby

Choć sam grób Łukasza Litewki nie był jeszcze ukończony i nie stał tam pomnik, skutki wysokiej temperatury odczuły również sąsiednie miejsca pochówku. Jak relacjonował proboszcz parafii św. Joachima w Sosnowcu ks. Andrzej Cieślik, uszkodzone zostały trzy pobliskie nagrobki. Wśród nich znalazła się także płyta nagrobna dr. Aleksandra Widery.

Według przekazanych informacji wysoka temperatura doprowadziła do pęknięć obrzeży płyty, a dwa pozostałe nagrobki zostały częściowo osmolone i popękane. Po zdarzeniu teren uprzątnięto i usunięto spalone elementy.

Bliscy wcześniej apelowali o ostrożność

Do sprawy odniosła się również partnerka zmarłego posła, pani Natalia. W wypowiedziach cytowanych przez media podkreślała, że przed pożarem wielokrotnie zwracano uwagę na bezpieczeństwo i proszono odwiedzających o ograniczenie liczby pozostawianych zniczy.

Jak wskazywała, przy grobie pojawiały się nie tylko zamknięte znicze, ale także same wkłady, a dodatkowym zagrożeniem były suche wieńce i wiatr. Podkreślała również, że pożar stał się dla bliskich kolejnym bolesnym doświadczeniem po śmierci Łukasza Litewki.

Łukasz Litewka zginął w wypadku

23 kwietnia 2026 r. Łukasz Litewka zginął w wypadku drogowym w Sosnowcu. Poseł poruszał się rowerem, gdy doszło do zderzenia z samochodem marki Mitsubishi Colt kierowanym przez 57-letniego mężczyznę.

Podejrzany usłyszał zarzut spowodowania wypadku komunikacyjnego ze skutkiem śmiertelnym. Przyznał się do zarzucanego czynu, a swoje zachowanie tłumaczył m.in. utratą przytomności, rozkojarzeniem lub niepamięcią dotyczącą przebiegu zdarzenia.

Pogrzeb 36-letniego polityka odbył się 29 kwietnia w Sosnowcu. Od tamtego czasu grób pozostaje miejscem regularnie odwiedzanym przez mieszkańców i osoby, które chcą oddać hołd zmarłemu.

Wybrane dla Ciebie