200 Kenijczyków walczy dla Rosji. Oferują im 18 tysięcy dolarów

Ponad 200 obywateli Kenii zostało zwerbowanych do walki po stronie Rosji w konflikcie z Ukrainą. Ministerstwo Spraw Zagranicznych Kenii ostrzega przed rekrutacyjnymi oszustwami. Rosjanie zapewniają, że obywatele Afryki otrzymają bezpieczną pracę, a w rzeczywistości są wysyłani na front.

Władimir Putin, prezydent Rosji.Władimir Putin, prezydent Rosji.
Źródło zdjęć: © Getty Images | Contributor#8523328
Mateusz Kaluga

Kenia poinformowała, że ponad 200 jej obywateli obecnie walczy dla Rosji przeciwko Ukrainie. Ministerstwo Spraw Zagranicznych Kenii alarmuje, iż sieci rekrutacyjne wciąż aktywnie poszukują nowych kandydatów - informuje portal "Kiyv Post".

Według oficjalnego komunikatu, działania rekrutacyjne na terenie Rosji rozszerzyły się na obywateli państw afrykańskich, w tym Kenijczyków. Jak podało ministerstwo, placówka dyplomatyczna Kenii w Moskwie zgłosiła przypadki, gdy niektórzy rekruci odnieśli obrażenia.

Wystarczyły dwa zdania. Pokazali film z zatrzymania

Byli oni rzekomo zachęcani do podjęcia służby obietnicami finansowego wsparcia do 18 tysięcy dolarów na wizy, podróże i zakwaterowanie.

Wcześniej, w październiku, Ministerstwo Spraw Zagranicznych Kenii ostrzegało, że jej obywatele są "zwabiani" przez rekruterów z Kremla do walk na Ukrainie. Wielu z nich kończyło w obozach wojskowych w Rosji - dodaje ukraiński serwis.

We wrześniu podczas operacji bezpieczeństwa w okolicach Nairobi uratowano 22 Kenijczyków przygotowywanych do wysłania na front. Jeden z podejrzanych został zatrzymany i stanie przed sądem.

Według danych Kenijczyków, rekruci wracający do kraju często zmagają się z obrażeniami, traumami lub w ogóle nie wracają. Rząd ostrzega przed "tajemniczym syndykatem handlu" oszukującym Kenijczyków, oferując im bezpieczną pracę w Moskwie, które w rzeczywistości prowadzą ich na pola bitwy.

Według ukraińskich źródeł, ponad 1400 obywateli z 36 krajów afrykańskich zasila siły rosyjskie.

Wybrane dla Ciebie
Wyłączono komentarze
Sekcja komentarzy coraz częściej staje się celem farm trolli. Dlatego, w poczuciu odpowiedzialności za ochronę przed dezinformacją, zdecydowaliśmy się wyłączyć możliwość komentowania pod tym artykułem.
Redakcja serwisu o2