Do koszmaru doszło 8 lipca podczas pobytu Sebastiana w Grecji. 22-latek wyjechał tam do pracy, a w dniu wolnym odpoczywał nad wodą. Jeden skok zakończył się dramatycznym wypadkiem. Mężczyzna doznał urazu wielonarządowego, w tym urazu głowy, a także ostrej niewydolności oddechowej.
Jak relacjonują rodzice, diagnoza była bardzo poważna: złamanie kręgosłupa i ciężkie uszkodzenie rdzenia w odcinku szyjnym. Sebastian trafił do Szpitala Ippokratio w Salonikach, gdzie został przyjęty na Oddział Intensywnej Terapii. Przeszedł już skomplikowaną operację ratującą życie.
Wśród dramatycznych informacji pojawiła się również nadzieja. Mózg Sebastiana nie ucierpiał. Mężczyzna został wybudzony ze śpiączki. Słyszy swoich bliskich i rozumie, co się do niego mówi. Rodzice opisują, że płakał ze wzruszenia, kiedy ich zobaczył. Z powodu rurek respiratora nie może mówić, ale komunikuje się w inny sposób i wykonuje delikatne ruchy rękoma.
Obecnie Sebastian jest całkowicie sparaliżowany od klatki piersiowej w dół. W najbliższych dniach lekarze mają wykonać u niego tracheostomię, która ma pomóc w ustabilizowaniu oddechu.
Uruchomili zbiórkę dla Sebastiana
Rodzina chce jak najszybciej sprowadzić 22-latka do Polski. Z uwagi na jego stan zdrowia zwykły transport nie wchodzi w grę. Ze względu na uszkodzony kręgosłup i podłączenie do respiratora, jedyną bezpieczną opcją sprowadzenia go do kraju jest specjalistyczny lotniczy ambulans medyczny – wyjaśniają bliscy.
Taki transport oznacza jednak ogromne koszty. Rodzina uruchomiła zbiórkę za pośrednictwem Fundacji Siepomaga. Udało się również zorganizować dobrowolne ubezpieczenie medyczne, które zabezpieczy koszty operacji i leczenia na greckim OIOM-ie.
Zebrane środki mają zostać przeznaczone przede wszystkim na sprowadzenie Sebastiana do kraju. Jeżeli polskie instytucje pokryją część kosztów transportu, pozostałe pieniądze mają pomóc w opłaceniu dalszego leczenia oraz wielomiesięcznej, specjalistycznej rehabilitacji neurologicznej.
Szpital w Grecji robi wszystko, by utrzymać Sebastiana przy życiu, ale natychmiastowa walka o powrót do jakiejkolwiek sprawności musi odbyć się w Polsce, blisko rodziny i jego ukochanej suczki Lajki, które dadzą mu siłę do walki o każdy ruch - napisano na stronie zbiórki.
Błagamy Was, ludzi o wielkich sercach, o pomoc. Każda wpłata przybliża naszego syna do powrotu do kraju i szansy na wyrwanie się z pułapki paraliżu. Czas ucieka. Pomóżcie nam sprowadzić nasze dziecko bezpiecznie do domu! Dziękujemy za każde wsparcie, każdą wpłatę i każde udostępnienie - podsumowują.