O tragicznym losie 24-letniego mężczyzny dowiadujemy się z opisu zbiórki dostępnej na siepomaga.pl. Założył ją Dominik, brat poszkodowanego druha OSP i policjanta.
Stałem z krwią mojego brata na rękach i twarzy, patrzyłem, jak walczy o oddech. Rozpędzony, pijany kierowca wjechał w niego, gdy pomagał pewnej kobiecie wydostać auto z rowu - podaje zdruzgotany brat rannego Kacpra.
24-letni druh OSP pomagał kobiecie. Chwilę później doszło do tragedii. Staranował go pijany kierowca
Koszmar rozegrał się 28 czerwca tego roku. Wówczas bracia podróżowali wspólnie autem, kiedy zobaczyli pewien pojazd w rowie. Zatrzymali się by sprawdzić, czy nikomu nic się nie stało.
Wezwaliśmy lawetę, stanęliśmy w bezpiecznym miejscu na poboczu w oczekiwaniu na pomoc. Rozmawialiśmy z przestraszoną właścicielką samochodu, gdy nagle ktoś krzyknął: "Uciekajcie!". Nie zdążyliśmy - relacjonuje Dominik.
Pijany mężczyzna wjechał w grupę i staranował ją. Po wszystkim próbował uciec z miejsca zdarzenia. Najciężej ranny został Kacper. Siła uderzenia odrzuciła go na kilka metrów. 24-latka przewieziono w stanie krytycznym do kaliskiego szpitala. Następnie przetransportowano go śmigłowcem do placówki w Warszawie. Lekarze przewidywali najgorszy scenariusz.
Został zaintubowany, podłączony do aparatury podtrzymującej życie. Ten obraz pełen kabli, maszyn i rurek zostanie ze mną na zawsze - mówi brat.
Na szczęście policjant i druh OSP przeżył. 6 lipca odłączono go od respiratora, ale wciąż pozostaje w śpiączce. - Nadal nie wiemy, jak rozległe są uszkodzenia mózgu. Wiemy tylko, że obrzęk jest bardzo duży, ale wierzymy, że ustąpi. Operacja na otwartej czaszce nie wchodzi w grę - podaje Dominik.
Brat założył zbiórkę pieniędzy dla 24-latka. Jak informuje, koszty leczenia i rehabilitacji, jakich potrzebuje Kacper, są ogromne. Rodzina nie posiada takich funduszy. Liczy się każda złotówka. Pomóc można tutaj.