"Fakt" ustalił, że już wcześniej (przed niebezpiecznym zdarzeniem) sytuację rodzinną analizował sąd rodzinny. Wówczas matka otrzymała zabezpieczenie, które ograniczało jej władzę rodzicielską. Przyznano jej także kuratora sądowego.
Nie była to jednak ostateczna decyzja sądu w całej sprawie, ponieważ postępowanie nie zostało jeszcze prawomocnie zakończone - poinformowała Prokuratura Rejonowa w Łomży, co cytuje tabloid.
Teraz, jak podaje "Fakt", 27-latka została wezwana przez śledczych na przesłuchanie. Stawiła się w prokuraturze we wtorek, 11 sierpnia, o wyznaczonej godzinie, ale czynności nie odbyły się, ponieważ kobieta złożyła wniosek o odroczenie terminu w związku z ustanowieniem obrońcy. Nowy termin ma zostać wyznaczony już niebawem.
Jak informuje dziennik, kobieta ma usłyszeć zarzut z art. 160 § 1 Kodeksu karnego. Mówi on o narażeniu człowieka na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu. Za ten czyn grozi do pięciu lat więzienia.
Łomża. 4-latka spadła z balkonu. Matka usłyszy zarzuty. Jedno zaskakuje
Sceny mrożące krew w żyłach rozegrały się 9 sierpnia w jednym z bloków w Łomży. Czterolatka przebywała w mieszkaniu z mamą, która wówczas spała. Kobieta znajdowała się pod wpływem alkoholu. Pozostawione bez opieki dziecko wyszło na taras, wspięło się na barierkę, a następnie przeszło po niej aż na sąsiedni balkon.
Sytuację zauważyli mieszkańcy budynku. Zaczęli wołać do dziewczynki, próbując skłonić ją, by zeszła z balkonu, a część z nich wybiegła przed blok, by znaleźć się jak najbliżej miejsca, w którym mogła spaść.
Sąsiedzi próbowali ją asekurować. Dziewczynka spadła
Jednym z mieszkańców, którzy zareagowali, był pan Grzegorz.
Pobiegłem za róg, spojrzałem w górę i zobaczyłem dziecko na poręczy - opowiadał "Faktowi".
Mężczyzna relacjonował tabloidowi, że podbiegł pod balkon i próbował przygotować się na ewentualny upadek, by chwycić dziecko. Po chwili dołączyli kolejni sąsiedzi. Rozłożyli koc i obserwowali, co dzieje się na wysokości piątego piętra. W pewnym momencie dziewczynka spadła. Według relacji świadków jej życie udało się uratować w ostatniej chwili.
Interwencja służb w Łomży i pobyt dziecka w szpitalu
Na miejsce przyjechali strażacy, pogotowie i policja. Gdy przed budynkiem zrobiło się zamieszanie, matka dziecka wyszła z mieszkania. Sąsiedzi twierdzili, że była zaspana i zaskoczona tym, co się stało.
Dziewczynkę przewieziono do szpitala. Z informacji przekazanych przez "Fakt" wynika, że nie doznała ciężkich obrażeń, została już wypisana i trafiła pod opiekę ojca.