40 m bez liny. Stał za Brazylijką. Ujawnia, co zrobił pracownik

Świadek tragicznego wypadku w Brazylii twierdzi, że jeden z instruktorów zdjął kamerę z ciała 21-letniej studentki po tym, jak zrzucono ją z mostu bez przypiętej liny. Maria Eduarda Rodrigues de Freitas zginęła na miejscu, spadając z wysokości blisko 40 metrów.

Straszna śmierć Brazylijki.Straszna śmierć Brazylijki.
Źródło zdjęć: © Instagram, X
Mateusz Domański

Do dramatu doszło w minioną sobotę w brazylijskiej miejscowości Limeira. 21-letnia studentka zapłaciła około 35 dolarów za nielicencjonowany skok na linie oraz dodatkowe 30 dolarów za możliwość nagrania wideo za pomocą małej kamery sportowej GoPro. Niestety, w wyniku rażącego zaniedbania, kobieta została wypchnięta z mostu bez zabezpieczenia.

Rafael Goulard, który czekał w kolejce na swój skok tuż za 21-latką, przekazał brazylijskiej stacji telewizyjnej EPTV wstrząsające szczegóły zdarzenia.

Pamiętam... jak jeden z pracowników zdejmował uchwyt z kamerą GoPro z szyi, z ciała, które leżało już na ziemi - ujawnił.

Jak dodał, nie było jasne, czy mężczyzna zrobił to z obawy o sam sprzęt i jego wartość finansową, czy po to, aby ukryć niewygodne dowody.

Kamera była widoczna w rękach ofiary na nagraniach tuż przed zrzuceniem jej z mostu. Później - jak wynika z oficjalnych informacji - zaginęła. Policja traktuje urządzenie jako kluczowy dowód w sprawie, jednak mimo dokładnych poszukiwań terenu, wciąż nie udało się go odnaleźć. Świadek nie był w stanie wskazać, który z pracowników zabrał sprzęt.

Zostali aresztowani

Trzech instruktorów, którzy zostali sfilmowani w momencie zrzucania kobiety w przepaść, zostało aresztowanych i usłyszało zarzuty związane z jej śmiercią - podkreśla "New York Post". To 32-letni Luis Felipe Feliciano Egoroff, 27-letni Vitor de Freitas Gonçalves oraz 42-letni Maicon Fernandes Cintra.

Według relacji świadka, zaraz po tragedii mężczyźni byli zdezorientowani. Goulard zauważył jednak, że inni pracownicy w pośpiechu zbierali sprzęt i chowali go do pobliskiego samochodu, a niektórzy z nich nawet zmieniali ubrania.

Dwóch z trzech głównych podejrzanych próbowało uciec z miejsca zdarzenia - aby ich namierzyć, policja musiała wykorzystać wojskowy helikopter. Co więcej, podczas przesłuchań żaden z mężczyzn nie potrafił udzielić jasnej odpowiedzi na pytanie, kto w momencie tragedii był osobą decyzyjną i dowodzącą grupą.

Wybrane dla Ciebie