Donald Trump zdecydował o wprowadzeniu ceł na towary importowany do USA ze 180 państw. Stawki zaczynają się 10 proc. Na Unię Europejską nałożono 20 proc, a na Chiny 34. Na liście nie ma Rosji, Białorusi, Kuby, czy Korei Północnej. Pierwsze, wyższe cła, mają obowiązywać od soboty.
Czytaj więcej: Śmierć niemowlęcia z Grudziądza. Są wyniki sekcji zwłok
Według "New York Post", niektóre sklepy w Nowym Jorku namawiają klientów do szybkich zakupów przed wejściem w życie decyzji. Zachęcają do kupowania elektroniki, sprzętu AGD, czy samochodów.
Nasi klienci martwią się, że ceny produktów wzrosną, a korporacje, które je sprzedają, wykorzystają sytuację i jeszcze bardziej podniosą ceny - cytuje portal 27-letniego Xaviera, sprzedawcę z Flushing PC Richards & Son.
Dalsza część artykułu pod materiałem wideo
Putin zbiera armię. "Za tym się kryje szerszy plan"
- Właśnie kupiłam Subaru. Zapłaciłam 50 247 dolarów. Powiedziałam, że jeśli nie zdążą mi go dostarczyć przed wprowadzeniem ceł, to umowa wygaśnie - mówi portalowi 74-latka z Brooklynu.
40-latka Jackie Carter powiedziała "New York Post", że chciała kupić telefon w sklepie Apple w przyszłym tygodniu, ale przyspieszyła decyzję.
Ekonomista Sung Won Sohn z Los Angeles przewiduje, że artykuły spożywcze zdrożeją najszybciej. Stanie się tak m.in. ze sprowadzanym awokado. Tak samo może być z kawami, herbatami i bananami. W ciągu miesiąca to samo stanie się z odzieżą, meblami, obuwiem, czy zabawkami.
Łatwiej będzie w przypadku aut, bo w USA są jeszcze niewyczerpane zapasy. - W przypadku branż takich jak motoryzacja, elektronika i farmaceutyka, w których globalne pozyskiwanie komponentów jest głęboko zakorzenione, odczujemy to niemal natychmiast - przewiduje z kolei David Warrick, wiceprezes działu przedsiębiorstw w Overhaul cytowany przez "NYPost".