Amerykański pilot uratowany. Powiedział trzy słowa
Amerykański pilot, którego samolot został zestrzelony nad Iranem, dał sygnał swoim dowódcom. - Bóg jest dobry - miał powiedzieć tajemniczo. Trump i jego ludzie obawiali się zasadzki.
Po zestrzeleniu myśliwca F-15 nad Iranem jeden z oficerów ukrył się w górach. Przez 14 godzin pozostawał nieosiągalny. Wiadomo, że ukrywał się w górach i pomagał kierować nalotami sił USA i Izraela na nacierające wojska Republiki Islamskiej.
Udało się go jednak namierzyć dzięki wyspecjalizowanym technologiom CIA. Lotnik po katapultowaniu przez dobę przemieszczał się pieszo, pokonując ok. 8 km i wspinając się na wysokość 2000 metrów, by uniknąć schwytania. W końcu wysłał sygnał. Prezydent Donald Trump i jego zespół początkowo obawiali się, że może to być podstęp, mający na celu wciągnięcie większej liczby Amerykanów w niebezpieczną sytuację.
Bóg jest dobry - w takich słowach miał zwrócić się przez radio. Te słowa w rozmowie z Axios ujawnił jeden z przedstawicieli amerykańskiego resortu obrony.
- To, co powiedział w radiu, brzmiało jak coś, co powiedziałby muzułmanin - stwierdził Donald Trump w rozmowie z Axios, nawiązując do islamskiego zwrotu Allahu Akbar.
Sekretarz obrony USA Pete Hegseth zamieścił tę samą frazę "Bóg jest dobry" w serwisie X po uratowaniu pułkownika.
Według doniesień "The Times" w skomplikowanej operacji ratunkowej pułkownika brało udział 100 żołnierzy sił specjalnych pod dowództwem SEAL Team 6, a także komandosi Delta Force i żołnierze Rangersów z Army Rangers.