Antypolskie nastroje w Ukrainie. Ekspert wprost. "Rosyjskie trolle"

Współczesna polityka historyczna w Ukrainie skupia się głównie na epoce działań UPA po 1944 r. W ukraińskim społeczeństwie rozwija się bezkrytyczne podejście do tej organizacji, które nie uwzględnia pełnego kontekstu jej działalności. Zdaniem Wojciecha Konończuka, dyrektora Ośrodka Studiów Wschodnich, Ukraińcy koncentrują się wyłącznie na walce UPA z reżimem sowieckim, pomijając przeszłość tej formacji związaną z prześladowaniami i czystkami etnicznymi.

Ekspert o antypolskich nastrojach w UkrainieEkspert o antypolskich nastrojach w Ukrainie
Źródło zdjęć: © GETTY
Danuta Pałęga

Najważniejsze informacje

  • Ukraińska polityka historyczna pomija kontrowersyjne działania UPA sprzed 1944 r.
  • Ekspert zauważa rosnącą falę antypolskich nastrojów w ukraińskich mediach.
  • Brak pluralizmu i krytycznej debaty historycznej to poważne wyzwania dla relacji polsko-ukraińskich.

Ukraińska polityka historyczna i jej skutki

Jak wynika z analiz, ukraińskie elity polityczne wykorzystują politykę historyczną jako narzędzie konsolidacji społeczeństwa. Prezydent Wołodymyr Zełenski miał kierować się przede wszystkim wewnętrznymi interesami politycznymi, odciągając uwagę od bieżących problemów, w tym trudnych tematów dotyczących korupcji.

Zełenski potrzebował zwiększyć swoje poparcie w środowiskach nacjonalistycznych, które nie oceniają go najlepiej oraz wiarygodność w kręgach wojskowych – podkreśla Wojciech Konończuk, rozmówca "Rzeczpospolitej". Według ekspertów władze w Kijowie uznały, że dla Ukrainy dziś najważniejsza pozostaje jedność społeczna i polityka obronna, a koszt pogorszenia relacji z Polską został uznany za stosunkowo mały.

Spór o pamięć i brak krytycznej debaty

Ekspert zauważa, że w Ukrainie brakuje odważnych intelektualistów skłonnych do rozpoczęcia debaty wokół trudnych kart własnej historii. Konończuk podkreśla, że tamtejszy główny nurt medialny i polityczny nie daje przestrzeni dla krytycznego spojrzenia na rolę UPA oraz jej przywódców.

O ciemnych rozdziałach naszej historii napisali polscy historycy. Badamy je sami, dyskutując i spierając się, co naturalne. W polskich księgarniach są liczne książki o akcji 'Wisła' czy stosunkach polsko-żydowskich w okresie II wojny światowej. To nie są tematy tabu, są w głównym nurcie debaty publicznej. 20 lat temu Polska przeszła przez bardzo głęboką debatę o Jedwabnem. Nic podobnego nigdy nie wydarzyło się w Ukrainie – wyjaśnia ekspert.
Zależy, jak rozumieć banderyzm. Warto pamiętać, że ten termin wymyślili Sowieci, aby zdyskredytować ukraińskie podziemie. Raczej bym mówił o bezkrytycznym gloryfikowaniu UPA. Ukraińcy koncentrują się na jej działaniach po 1944 r., kiedy przez kolejne kilka lat walczyła z Sowietami. Partyzanci UPA są dla nich niezłomnymi bohaterami, ponieważ stawiali opór okupacji sowieckiej, a nie dlatego, że mordowali polskich cywili, o czym wiedza jest tam niewielka. Po 2014 r. zauważalny jest szybki pochód narracji ukształtowanej w ukraińskiej Galicji, gdzie UPA otoczona jest kultem, do reszty kraju. Trafiła do podręczników – dodaje.

Fala antypolskich nastrojów w ukraińskich mediach

Od kilku tygodni w ukraińskiej przestrzeni medialnej widoczna jest wyraźna fala niechęci wobec Polski. Specjalista twierdzi, że "część tych opinii to działania rosyjskich trolli", lecz znaczący odsetek to autentyczne emocje społeczne.

Jestem zaskoczony stopniem nastrojów antypolskich w Ukrainie: zajmuję się stosunkami dwustronnymi od 20 lat, ale nigdy wcześniej niczego podobnego nie widziałem – zarówno w mediach, jak i sieciach społecznościowych widać falę wręcz nienawiści wobec Polski – ostrzega na łamach "Rzeczpospolitej" Konończuk.

Brak pluralizmu i konsekwencje dla relacji międzypaństwowych

Pluralizm w ukraińskich mediach praktycznie nie istnieje, a ukraińska polityka informacyjna jest obecnie centralizowana przez władze w Kijowie. Polska pozostaje kluczowym zapleczem logistycznym dla Ukrainy podczas trwającej wojny, mimo pogarszających się nastrojów. Tymczasem jednostronna wizja historii utrudnia zbliżenie i budowanie wzajemnego zaufania między oboma narodami.

Sprawa jest trochę beznadziejna. W dającej się przewidzieć przyszłości jesteśmy skazani na zderzenie konfliktu różnych pamięci historycznych. (...) Odpowiednia rezolucja Parlamentu Europejskiego mogłaby zrobić na Ukraińcach wrażenie. Jasno należy powiedzieć, że w Europie po 1945 r. umówiliśmy się na to, iż nie honorujemy postaci nazistowskich kolaborantów, nie czcimy osób odpowiedzialnych za masowe zbrodnie. Kłopot polega na tym, że Ukraińcy chcą pamiętać tylko to, co UPA robiła po 1944 r. W ten sposób to ukraińska strona daje paliwo tym wszystkim, którzy chcą upolityczniać temat. Mamy w Polsce problem ze zbyt emocjonalnym stosunkiem do niektórych działań Ukrainy, ale to, że część polskich sił politycznych wykorzystuje Wołyń politycznie, po części jest konsekwencją działań ukraińskich.
Wybrane dla Ciebie