Atak rekina w Australii. Podano, kim jest ofiara
W ubiegły weekend u brzegów Australii doszło do incydentu z udziałem rekina, w wyniku którego poszkodowana została 35-letnia Leah Stewart. Kobieta trafiła do szpitala. Jest w stanie krytycznym.
Jak opisuje "Daily Mail", 35-letnia Leah Stewart walczy o życie po brutalnym ataku rekina, do którego doszło w sobotę na popularnej plaży Coogee Beach w Sydney. Kobieta została ciężko ranna podczas porannej kąpieli w oceanie. Dzięki błyskawicznej reakcji ratownika, który znajdował się w pobliżu, udało się wyciągnąć ją z wody i przetransportować do szpitala. Jej stan określany jest jako krytyczny, ale stabilny.
Do ataku doszło około 30 metrów od brzegu. Stewart, doświadczona pływaczka i aktywistka działająca na rzecz ochrony środowiska wodnego, pływała w oceanie, gdy zaatakował ją prawdopodobnie żarłacz biały. Świadkiem dramatycznych wydarzeń był ratownik Charlie Verco, który w czasie wolnym pływał na desce około 100 metrów od miejsca zdarzenia.
- Woda szybko zrobiła się bardzo krwawa. Została wciągnięta pod wodę, ale po kilku sekundach wypłynęła ponownie, a rekin ją puścił. Była na tyle przytomna, że potrafiła powiedzieć "Pomocy" i reagowała na polecenia, ale była w ogromnym szoku i bardzo przerażona. Nie była w stanie prowadzić rozmowy. Wtedy udało mi się podpłynąć wystarczająco blisko i nakłonić ją, żeby złapała przód mojej deski - relacjonuje ratownik, cytowany przez ABC News.
Na brzegu czekali już ratownicy, którzy założyli opaski uciskowe i rozpoczęli resuscytację. Kobieta odzyskała przytomność jeszcze przed transportem do szpitala.
Leah Stewart doznała rozległych obrażeń nóg i rąk. Do placówki medycznej została przetransportowana śmigłowcem. Jej partner, przebywający w tym czasie za granicą, natychmiast wrócił do Australii. Na plaży znajdowało się również ich małe dziecko, którym opiekował się znajomy rodziny.
Mieszkająca od kilku lat w Coogee Stewart znana jest lokalnej społeczności. W ubiegłym roku przepłynęła 50 kilometrów, zbierając fundusze na badania nad rakiem piersi. W mediach społecznościowych i wśród mieszkańców pojawiają się liczne wyrazy wsparcia dla kobiety i jej rodziny.
Dramatyczny atak ponownie rozpalił debatę na temat bezpieczeństwa na australijskich plażach. Władze Nowej Południowej Walii zapowiedziały analizę dodatkowych działań mających ograniczyć ryzyko spotkań z rekinami. Po zdarzeniu wydano również specjalne zezwolenie na wykorzystanie dronów do monitorowania aktywności tych drapieżników w rejonie Coogee Beach. Według wstępnych szacunków rekin odpowiedzialny za atak miał od trzech do czterech metrów długości.