Bezczelny 20-latek przyszedł do seniorki. Spłoszyli go sąsiedzi
Niewiele brakowało, a 87-latka z Ełku straciłaby swoje oszczędności. Oszuści zmanipulowali seniorkę tak przebiegle, że uwierzyła w wypadek syna. Na szczęście dzięki czujności sąsiadów oraz szybkiej reakcji policjantów nie doszło do oszustwa.
W czwartek (22 stycznia) do seniorki z Ełku zadzwonił mężczyzna, który podał się za jej syna. Poinformował kobietę, że spowodował wypadek drogowy i grozi mu kara więzienia. Aby jej "syn" mógł uniknąć odpowiedzialność karnej, oszust zażądał przekazania pieniędzy oraz wartościowych przedmiotów.
87-latka spakowała swoją biżuterię, jednak przed jej przekazaniem udała się do sąsiadów, prosząc ich o pomoc i obecność przy przekazywaniu wartościowych przedmiotów.
Były na twarzy 1,5-rocznego dziecka. Dramatyczne odkrycie w Lęborku
Sąsiedzi natychmiast skontaktowali się z prawdziwym synem seniorki, a następnie poinformowali rozmówce, że za chwilę zgłoszą wszystko policjantom. W tym czasie kryminalni, którzy prowadzili równolegle swoje działania podjeżdżali pod dom seniorki.
Na miejscu zatrzymali spłoszonego przez sąsiadów mężczyznę. 20-latek po nieudanej próbie odebrania oszczędności już oddalał się z miejsca. Funkcjonariusze ustalili, że "odbierak" wynajmuje pokój hotelowy.
Po przeszukaniu pomieszczenia policjanci znaleźli tam niewielkie ilości narkotyków. W toku dalszych czynności funkcjonariusze ustalili, że mężczyzna kilka dni wcześniej próbował również oszukać seniorów na terenie Białegostoku, jednak bezskutecznie. Następnie przyjechał do Ełku, gdzie podjął kolejną próbę.
20-latek usłyszał już zarzuty. Trzy z nich dotyczyły usiłowania oszustwa, a jeden posiadania narkotyków. Teraz decyzją prokuratora musi się stawiać na policyjny dozór - przekazała policja.