Bliski Wschód płonie. Padły słowa o "decydującym momencie"
Saudyjski analityk polityczny Hiszam al-Ghannam ocenił, że państwa Zatoki Perskiej postąpiły roztropnie, nie angażując się bezpośrednio w trwający konflikt między Izraelem i Stanami Zjednoczonymi a Iranem. Ekspert wskazał również na różnice w celach USA i Izraela wobec Teheranu.
Al-Ghannam w rozmowie z saudyjską telewizją Rotana Khalijia stwierdził, że państwa Zatoki dysponują zaawansowanymi zdolnościami militarnymi – w tym bezzałogowcami i systemami rakietowymi – które pozwoliłyby im wyrządzić Iranowi poważne szkody.
Podkreślił jednak, że decyzja o nieprzystępowaniu do wojny – mimo że niektóre z tych krajów znalazły się pod ostrzałem – wynika z "roztropności i zdolności przywódczych" ich władz. W jego ocenie państwa regionu od dekad przygotowywały się na "decydujący moment", inwestując w systemy obrony powietrznej i koncentrując się na ograniczaniu strat zamiast wchodzenia w konflikt, który mógłby zmienić układ sił na ich niekorzyść.
Zdaniem al-Ghannama strategicznym celem Izraela jest przekształcenie regionu w sposób zabezpieczający jego interesy i bezpieczeństwo. Wskazał przy tym, że w izraelskiej debacie wciąż obecne są środowiska odwołujące się do koncepcji "Wielkiego Izraela".
Państwa arabskie - jak ocenił - preferują istnienie stabilnego, scentralizowanego państwa irańskiego. Tymczasem Izrael, według jego analizy, nie sprzeciwiałby się scenariuszowi głębokiej destabilizacji czy "bałkanizacji" Iranu.
"Egzystencjonalna pustka"
Odnosząc się do przyszłości irańskiego systemu po śmierci najwyższego przywódcy Alego Chameneiego, al-Ghannam stwierdził, że jego odejście oznacza "egzystencjalną pustkę", ponieważ pełnił on funkcję symbolicznego, religijnego i politycznego filaru systemu.
Na zakończenie al-Ghannam wskazał na różnice między celami Waszyngtonu i Tel Awiwu w obecnym konflikcie. Według niego premier Izraela dąży do całkowitego zniszczenia zdolności systemu irańskiego z powodów ideologicznych i w ramach rywalizacji o dominację regionalną.
Z kolei prezydent USA – jak stwierdził – może być bardziej zainteresowany wypracowaniem porozumienia, które ograniczyłoby zagrożenie nuklearne i zmieniło zachowanie Teheranu, dopuszczając jednocześnie dalsze istnienie państwa w osłabionej i bardziej otwartej gospodarczo formie.