27 lipca 2026 r. Paweł K. i starszy o dwa lata Piotr K. mieli pokłócić się w centrum Braniewa. Według ustaleń policjantów w trakcie bójki obaj wpadli do rzeki Pasłęki. Na brzeg wydostał się tylko Piotr, natomiast Paweł zniknął pod powierzchnią wody i nie wrócił do domu.
Bracia mieszkali z ojcem w niewielkiej wsi pod Fromborkiem. Ojciec, dopytując o Pawła, miał usłyszeć od Piotra, że nie wie, gdzie jest brat i że prawdopodobnie przebywa u kolegi - opisuje "Super Express".
Zaginięcia 25-latka nikt nie zgłosił. Ciało Pawła znaleziono później w rzece w miejscowości Nowa Pasłęka. Początkowo rozważano, że mężczyzna utonął, jednak policjanci mieli szybko ustalić, gdzie przebywał przed śmiercią i kto widział go po raz ostatni.
Funkcjonariusze przesłuchali świadków i odtworzyli przebieg wydarzeń. W ich ocenie Paweł spędzał czas ze starszym bratem, a do bójki doszło jeszcze w Braniewie. To doprowadziło kryminalnych do domu rodziny, gdzie zatrzymali 27-letniego Piotra K - dodaje se.pl.
Prokuratura Rejonowa w Braniewie postawiła Piotrowi K. zarzut nieumyślnego spowodowania śmierci brata. Na wniosek prokuratora Sąd Rejonowy w Braniewie zdecydował o tymczasowym areszcie na trzy miesiące. Za zarzucany czyn grozi mu do pięciu lat pozbawienia wolności.
Dziennikarze "Super Expressu" rozmawiali z ojcem mężczyzn, który o śmierci młodszego syna dowiedział się od policji. - Policjanci weszli do domu, zakuli syna w kajdanki i zabrali go. Dopiero później usłyszałem, że młody nie żyje. Nie wpuszczę go więcej do domu. Jak on mógł to zrobić. Dla mnie wszystko się skończyło - mówi mężczyzna.