"Brudas!" Sąsiad nie wytrzymał. Zostawił kartkę w altanie śmietnikowej

Edyta Tomaszewska
."Brudas!" Sąsiad nie wytrzymał. Zostawił kartkę w altanie śmietnikowej
Źródło zdjęć: © Facebook, o2.pl

Wystarczył jeden niebieski worek z obrzydliwą zawartością, by na podwarszawskim osiedlu wybuchła sąsiedzka burza. Ktoś nie wytrzymał widoku gnijących resztek w pojemniku na papier i zostawił autorowi bałaganu bezpardonową wiadomość. Posypały się najcięższe epitety.

Zasady segregacji odpadów obowiązują w Polsce od lat, jednak w praktyce wciąż sprawiają wielu osobom ogromne trudności. W zabudowie wielorodzinnej i na zamkniętych osiedlach sytuację komplikuje anonimowość – trudno jednoznacznie ustalić, kto wrzucił resztki obiadu do pojemnika na papier lub plastik. Kiedy prośby i apele zarządców nieruchomości nie przynoszą skutku, do akcji wkraczają zniecierpliwieni mieszkańcy.

Dosadna wiadomość na niebieskim worku

Na jednym z podwarszawskich osiedli miarka się przebrała. W wiacie śmietnikowej, na stercie worków z odpadami, pojawiła się wielka, zapisana czarnym markerem kartka. Jej treść nie pozostawia złudzeń co do emocji, jakie towarzyszyły autorowi:


WIDEO
Francja pogrążona w chaosie. Protesty wymknęły się spod kontroli

"ŚWINIA! BRUDAS! WSTYD! Worki niebieskie służą do papieru, nie żywności i g***a. Właściciel worka ma w d***e sąsiadów i syf w śmietniku!"

Wiadomość została przymocowana bezpośrednio do błękitnego worka, którego zawartość najwyraźniej drastycznie odbiegała od tego, co powinno do niego trafić. Zamiast czystego papieru, kartonów czy gazet, w środku znalazły się resztki organiczne i nieczystości, które w ciepłe dni generują trudny do zniesienia odór.

.
"Brudas!". Sąsiad nie wytrzymał. Zostawił kartkę w altanie śmietnikowej © o2.pl

Problem, który uderza w kieszenie wszystkich

Złość autora notatki – choć wyrażona w bezpardonowy sposób – wynika z realnego problemu, z jakim borykają się wspólnoty i spółdzielnie mieszkaniowe. Firmy odbierające odpady mają prawo odmówić zabrania zanieczyszczonej frakcji lub naliczyć podwyższoną stawkę za niesegregowane śmieci. W przypadku wspólnych altan odpowiedzialność ponoszą wszyscy lokatorzy, co oznacza, że za błędy i lenistwo jednej osoby płacą z własnej kieszeni pozostali sąsiedzi.

Do kwestii finansowych dochodzi również problem higieny. Wyrzucanie psującego się jedzenia oraz odchodów w nieszczelnych workach przeznaczonych na suchy papier błyskawicznie przyciąga gryzonie, ptaki i owady, zamieniając osiedlową altanę w siedlisko robactwa. Sytuacji nie ułatwia fakt, że na wielu osiedlach wiaty wciąż nie są monitorowane, przez co osoby łamiące regulamin czują się całkowicie bezkarne.

Zdjęcie karteczki to kolejny dowód na to, jak powszechną formą dialogu na polskich osiedlach stała się tzw. kultura liścikowa. Zamiast bezpośredniej konfrontacji czy zgłoszenia sprawy do administracji, lokatorzy decydują się na publiczne piętnowanie i zawstydzanie sąsiadów.

Wybrane dla Ciebie