Łukasz Z. przyszedł na komisariat z dziećmi. Oznajmił, że zabił żonę
Łukasz Z., podejrzany o zabójstwo swojej żony Kamili, został doprowadzony na posiedzenie aresztowe w kajdankach i kasku ochronnym. Prokuratura we Wrocławiu oskarża go o zadanie żonie śmiertelnych ran. Zdaniem śledczych środki ostrożności były konieczne, aby zapobiec samookaleczeniu.
We wtorek rano, 28 kwietnia, w charakterze podejrzanego Łukasz Z. został przetransportowany do wrocławskiego sądu. Mężczyzna miał założone kajdanki na rękach i nogach oraz ochronny kask, co wzbudziło wśród obecnych duże zaniepokojenie.
Według informacji przekazanych przez Prokuraturę Okręgową we Wrocławiu, zastosowane środki ostrożności były konieczne z powodu obaw o próbę samookaleczenia.
Zarzuty prokuratorskie
Prokuratura Rejonowa dla Wrocławia Psie Pole prowadzi śledztwo w sprawie śmierci kobiety, której ciało znaleziono przy ul. Poleskiej. Łukasz Z. usłyszał zarzut dokonania zabójstwa swojej 36-letniej żony Kamili. Prok. Damian Pownuk z Prokuratury Okręgowej przyznał, że kobieta zmarła w wyniku wielu ran kłutych oraz jednej rany ciętej. Zdarzenie miało miejsce w niedzielę, 26 kwietnia, a tragedia została odkryta w jednym z lokalnych mieszkań.
Specjalista grzmi ws. lotnictwa. "Nie mogę tego zrozumieć"
Śledztwo i postępowanie sądowe
Jak podaje prokuratura, Łukasz Z. udał się na komisariat policji wraz z dziećmi, gdzie przyznał się do popełnionej zbrodni. Mężczyzna pozostaje osadzony w areszcie tymczasowym na okres trzech miesięcy na wniosek organów ścigania.
Z moich informacji wynika, że mężczyzna z dziećmi udał się na komisariat policji i przyznał się do tego, co zrobił - wskazał rzecznik wrocławskiej prokuratury.
Śledczy badają, czy w latach poprzedzających zdarzenie w rodzinie dochodziło do aktów przemocy oraz czy stosowana była procedura Niebieskiej Karty.
Para małżonków miała trzech synów, z których jeden jest pełnoletni. Zamordowana Kamila pracowała w żłobku. Relacje małżeńskie były w kryzysie, ponieważ para żyła w separacji. Śledczy zamierzają ustalić, czy trudności rodzinne mogły być przyczyną konfliktów i ewentualnych aktów przemocy w przeszłości. W nocy, kiedy doszło do tragedii, dzieci najprawdopodobniej spały.