Odrzuciła go matka. Zoo uratowało wielbłąda
W opolskim zoo na świat przyszedł młody wielbłąd, który niemal od razu znalazł się w trudnej sytuacji. Odrzucony przez matkę, wymagał natychmiastowej decyzji i całodobowej opieki ludzi, którzy podjęli próbę jego odchowania.
Poranek na wybiegu wielbłądów 25 marca miał być zwyczajny, ale szybko okazało się, że przyniósł wydarzenie o zupełnie innym ciężarze. Jak informuje ZOO w Opolu, nowo narodzone młode, nazwane później Pawełkiem, od pierwszych chwil nie mogło liczyć na naturalną opiekę matki. W takich przypadkach czas nie działa na korzyść zwierzęcia – brak karmienia i bliskości oznacza gwałtowny spadek szans na przeżycie.
U wielbłądów, podobnie jak u wielu innych gatunków kopytnych, pierwsze godziny życia są kluczowe. Młode powinno szybko wstać, odnaleźć matkę i pobrać siarę, czyli pierwsze mleko bogate w przeciwciała.
To ono buduje odporność i zabezpiecza organizm przed infekcjami. Jeśli ten proces zostaje przerwany, konieczna jest natychmiastowa interwencja człowieka. W praktyce oznacza to nie tylko karmienie, ale także utrzymanie temperatury ciała, kontrolę nawodnienia i stały nadzór weterynaryjny.
Wyjątkowe miejsce w Polsce. "Codziennie mamy kilka zgłoszeń"
W opolskim zoo podjęto decyzję o ręcznym odchowie. To rozwiązanie trudne i wymagające ogromnej konsekwencji.
Podjęliśmy odpowiedzialną decyzję o próbie odchowania maleństwa. Każdego dnia, gdy wielu z Was śpi, my jesteśmy do późnych godzin wieczornych. Dziś Pawełek ma już 43 kg i potrafi wypić ponad litr mleka na raz. Rośnie. Nabiera sił. Każdego dnia daje nam powód do nadziei… przypomina też, że natura jest potęgą - napisało zoo w Opolu.
Zoo uratowało wielbłąda
Karmienie odbywa się kilka razy dziennie, często także w nocy, a dawki mleka muszą być precyzyjnie dostosowane do wieku i masy ciała zwierzęcia. Każdy dzień przynosi nowe wyzwania – od problemów trawiennych po ryzyko infekcji. Jednocześnie nawet niewielkie postępy, takie jak stabilne stanie na nogach czy zwiększony apetyt, mają duże znaczenie.
To właśnie od kierownika Pawła otrzymał swoje imię. I nie ukrywamy, nasz kierownik totalnie oszalał na jego punkcie. Codziennie coś poprawia, ulepsza, dogląda. Ten wybieg jeszcze nigdy nie był tak dopieszczony - dodaje zoo.