Burmistrz wyprosił dziennikarkę. "35 lat czegoś takiego nie doświadczyłam"
Podczas roboczego spotkania w urzędzie Trzebini burmistrz Jarosław Okoczuk poprosił dziennikarkę lokalnego tygodnika o opuszczenie sali. Włodarz tłumaczy, że to nie była formuła otwarta i media poznają wnioski na konferencji. "35 lat czegoś takiego nie doświadczyłam" - przekazała Alicja Molenda serwisowi wirtualnemedia.pl.
Najważniejsze informacje
- Burmistrz Trzebini polecił dziennikarce tygodnika "Przełom" opuścić spotkanie o planach komunikacji publicznej.
- Alicja Molenda ocenia, że w 35-letniej pracy nie spotkała się z taką sytuacją i krytykuje zamkniętą formułę rozmów.
- Jarosław Okoczuk zapewnia, że było to robocze grono i wkrótce przedstawi "rewolucyjne" propozycje zmian na konferencji dla mediów.
W Trzebini, między Krakowem a Katowicami, doszło do spięcia o dostęp mediów do informacji. Podczas narady w urzędzie miasta, poświęconej przyszłości komunikacji publicznej, burmistrz Jarosław Okoczuk nie zgodził się na obecność Alicji Molendy z tygodnika "Przełom". Spotkanie było wcześniej anonsowane jako robocze, z udziałem radnych, ZKKM oraz ekspertów.
Spór o formułę spotkania w urzędzie miasta. Dziennikarka wyproszona ze spotkania przez burmistrza
Kluczowy fakt to decyzja burmistrza o wyproszeniu dziennikarki po powitaniu uczestników. Według relacji Molendy, zapytała ona, czy zebranie ma klauzulę tajności i czy radnym przeszkadza jej obecność. Tylko jeden niezrzeszony radny, Piotr Dusza, odpowiedział, że nie widzi problemu. Reszta – jak relacjonuje – milczała, a na twarzach koalicjantów widać było zmieszanie.
Wydawczyni "Przełomu" twierdzi, że w tej kadencji skończyła się w Trzebini otwarta debata. W rozmowie z wirtualnemedia.pl powiedziała: "Nigdy w 35-letniej karierze dziennikarki nie miałam takiej sytuacji". Opisała też kontekst: jej zdaniem komunikacja publiczna jest niedoinwestowana, a forsowana koncepcja opiera się na przesiadkach, przy dworcu, który określiła jako atrapę.
Stanowisko burmistrza Jarosława Okoczuka
Burmistrz zareagował na Facebooku, akcentując, że była to konsultacyjna, zamknięta narada dla zaproszonych osób. W jego wpisie czytamy: "Zaprosiłem na spotkanie radnych i szefa ZKKM, spotkanie nie było posiedzeniem komisji czy sesją rady – spotkań tego typu, roboczych, konsultacyjnych w tygodniu organizujemy pewnie kilkanaście (...). To było spotkanie na które zostały zaproszone konkretne osoby, a nie 'otwarte'". Dodał: "A te będą rewolucyjne. Ale przedstawiać, Państwu i mediom, będziemy finał prac, a nie wersje robocze".
Molenda na łamach "Przełomu" napisała: "Mamy XXI wiek, a to wszystko trąci jakoś gomułkowszczyzną (...). Najwyraźniej jest coś do ukrycia. Coś, czego publicznie przekazać nie można". Burmistrz odpowiada, że media zawsze mają dostęp do oficjalnych posiedzeń i spotkań z mieszkańcami oraz zapowiada szybką konferencję, na której miasto pokaże policzone propozycje zmian w komunikacji.
Z wpisów burmistrza wynika, że magistrat kończy prace nad projektem, który określa jako "rewolucyjny". Ma on bazować na wnioskach z zewnętrznego opracowania i scenariuszach omawianych z ZKKM. Dziennikarka oczekuje ujawnienia przebiegu dyskusji i podkreśla znaczenie partnerów z Chrzanowa i Libiąża. Ostateczne rozwiązania mają zostać przedstawione mediom po zakończeniu prac urzędu.