343 dni na linii frontu, bez rotacji. "Nie chcę, aby moja rodzina to widziała"
Oficer piechoty o pseudonimie "Botanik" nie schodził z linii frontu przez 343 dni. Jak podaje CNN, jego historia pokazuje skalę obciążeń w rejonie Zaporoża.
Najważniejsze informacje
- 37-letni oficer z Ukrainy spędził bez rotacji 343 dni na froncie we wschodniej części obwodu zaporoskiego.
- W jego kompanii brakuje żołnierzy, wielu ma ponad 50 lat.
- Według armii typowe rozpoznanie dronowe trwa 3–4 dni, a piechota pozostaje najdłużej na pozycjach.
CNN opisuje historię 37-letniego mężczyzny, który służy jako oficer Zbrojnych Sił Ukrainy. Przez niemal rok- od kwietnia 2025 do marca 2026 roku - walczył on bez przerwy we wschodniej części obwodu zaporoskiego.
Żołnierz nosi pseudonim "Botanik". Koledzy nazwali go tak ze względu na jego wykształcenie biologiczne, okulary oraz wygląd intelektualisty. Co ciekawe, "Botanik" dowodzi grupą ludzi, którzy wcześniej nie mieli nic wspólnego z wojskiem. Jego pododdział w 3. batalionie górsko-szturmowym tworzą głównie byli cywile i rezerwiści. To osoby, które zdecydowały się wstąpić w szeregi armii, gdy rozpoczęła się pełnoskalowa inwazja Rosji.
"Botanik" ustanowił rekord, służąc nieprzerwanie przez 343 dni. To jedna z najdłuższych misji, jaką odbył oficer Zbrojnych Sił Ukrainy bez schodzenia z linii frontu. Mimo że miał możliwość odpoczynku, zdecydował się pozostać na pozycji ze względu na duże niedobory kadrowe w armii. Zdaniem żołnierza, idealna rotacja wojskowa powinna obejmować miesiąc walki i miesiąc regeneracji, jednak w obecnej sytuacji jest to nierealne.
"Hokum" Zwiastun. W każdej przerażającej legendzie jest ziarno prawdy
Standardowy czas oddelegowania w ich jednostce to zazwyczaj trzy lub cztery miesiące. Major Jarosław Hałas z 128. brygady górsko-szturmowej podkreśla, że czas spędzony na pozycjach zależy od rodzaju formacji.
Najtrudniejsze zadania ma piechota, która służy najdłużej. Z kolei specjaliści, tacy jak operatorzy dronów FPV, przebywają na froncie około tygodnia, a piloci rozpoznawczych dronów BSP od 3 do 4 dni. Te różnice wynikają z odległości od bezpośredniej linii ognia i specyfiki działań bojowych.
Jeśli chodzi o moją osobistą motywację, nie chcę, aby moja rodzina, moja córka, widziały to, co widzę ja - wybuchy, lecące rakiety, zrujnowane wsie, śmierć. Dlatego tu jestem - przekazano w oświadczeniu brygady.
Podczas wyniszczających walk na froncie, kluczowym wyzwaniem dla dowódców jest morale żołnierzy. Oficer o pseudonimie "Botanik" znalazł na to prosty, ale skuteczny sposób: dbał o to, by jego podwładni mieli stały kontakt z rodziną.
Dbałem o to, by każdy mógł codziennie połączyć się ze swoją rodziną. To bardzo pomaga. Gdy w lutym sprawdzano na froncie Starlink, nasze terminale też nie działały… wtedy łączyliśmy się z żołnierzami przez radio i przekazywaliśmy wiadomości ich rodzinom przez telefon - tłumaczył.
343 dni na linii frontu. Dostał miesiąc przerwy
Po 343 dniach oficer otrzymał krótką przepustkę, podczas której spędził ok. miesiąca z bliskimi, świętował 10. urodziny córki i nauczył ją jeździć na rowerze, po czym wrócił do jednostki.
Za swoje główne zadanie jako dowódcy uważam minimalizowanie strat osobowych. W idealnym świecie nie byłoby ich wcale... Ale na wojnie, w piechocie, to niestety niemożliwe - powiedział.
Ukraina zwiększa użycie robotów lądowych i dronów sterowanych z dużej odległości, próbując zyskać przewagę technologiczną, a także intensyfikuje działania na rzecz poboru mężczyzn bez ważnych zwolnień ze służby.