Zabójstwo bezdomnego w Przypkach. Ksiądz proboszcz oskarżony

Prokuratura skierowała do sądu akt oskarżenia przeciwko Mirosławowi M., byłemu proboszczowi parafii w Przypkach (woj. mazowieckie) - informuje gazeta.pl. Śledczy zarzucają mu zabójstwo Anatola C. ze szczególnym okrucieństwem, wskazując, że ofiara żyła w momencie podpalenia.

Zabójstwo w Przypkach.Zabójstwo w Przypkach.
Źródło zdjęć: © Archiwum prywatne
Mateusz Kaluga

Mirosław M. był proboszczem parafii Najświętszego Serca Pana Jezusa w Przypkach w gminie Tarczyn w województwie mazowieckim. Do zabójstwa miało dojść pod koniec lipca 2025 r. Wtedy duchowny miał uderzyć Anatola C. siekierą, polać go benzyną i podpalić. Płonącego mężczyznę zauważył przypadkowy rowerzysta na drodze w Lasopolu w gminie Chynów. Życia ofiary nie udało się uratować. Na miejscu śledczy znaleźli nadpaloną siekierę.

Konflikt obu panów trwał jednak dłużej. Gazeta.pl, powołując się na informacje od prokuratora Andrzeja Stojaka z Prokuratury Okręgowej w Radomiu, informuje, że do pierwszego zdarzenia miało dojść 5 czerwca 2025 r. Wtedy Mirosław M. miał polecić Anatolowi C. sprawdzenie silnika samochodu, po czym zadać mu silny cios w głowę. Gdy na miejscu pojawił się świadek, duchowny miał zabrać poszkodowanego na plebanię i wezwać pogotowie.

Śledczy nie przyjęli wersji, według której uraz powstał przypadkowo od tylnej klapy samochodu. Prokuratura wskazała, że przeprowadzony eksperyment wykluczył taki przebieg zdarzeń. W śledztwie pojawiło się też podejrzenie, że już w czerwcu duchowny użył siekiery, którą miał wozić w bagażniku.

Śledczy ustalili, że w chwili podpalenia Anatol C. jeszcze żył. To właśnie ten element, według prokuratury, przesądza o postawieniu zarzutu zabójstwa ze szczególnym okrucieństwem. Biegli psychiatrzy uznali Mirosława M. za osobę w pełni poczytalną. W ich ocenie nie stwierdzono u niego objawów choroby psychicznej ani zaburzeń neurologicznych w zakresie istotnym dla sprawy. Były proboszcz przyznał się do winy - podaje gazeta.pl.

Z ustaleń śledczych wynika, że podejrzany i ofiara znali się ponad 25 lat. W zeznaniach Mirosława M. pojawił się wątek sprzed kilkunastu lat: Anatol C. miał przekazać mu nieruchomość gruntową w zamian za dożywotnią opiekę i zapewnienie dachu nad głową. Ksiądz darowiznę przyjął, jednak – jak wynika z materiału śledztwa – nie wywiązał się z tych zobowiązań.

Prokuratura opisuje, że w 2025 r. Anatol C. obwiniał duchownego o to, że nie ma gdzie mieszkać i nocuje w noclegowniach dla bezdomnych - dodaje serwis.

Wybrane dla Ciebie