Chciał ratować psa. Poturbował go kangur. Wystarczyło 25 sekund
Starszy mężczyzna w miejscowości Yea w Australii próbował odciągnąć kangura od swojego psa. Został powalony i dotkliwie poraniony. Zwierzę pobiło go w 25 sekund.
Najważniejsze informacje
- Do ataku doszło w okolicach Yea w stanie Wiktoria. Mężczyzna próbował pomóc swojemu psu.
- Kangur powalił seniora, raniąc go w brzuch i plecy. Poszkodowany trafił do szpitala.
- Zwierzę odpuściło dopiero, gdy towarzysz mężczyzny zareagował z łopatą.
Mężczyzna o imieniu Col przebywał z przyjacielem na prywatnej posesji w pobliżu miejscowości Yea na północnym wschodzie stanu Wiktoria. Usłyszeli głośne szczekanie i ruszyli sprawdzić, co się dzieje. Col zobaczył swojego psa szamoczącego się z dużym kangurem przy zbiorniku wodnym.
Próbował ratować psa. Został dotkliwie pobity przez kangura
Według relacji serwisów "Daily Mail" i "9News", kangur miał próbować wciągnąć psa do wody. Col chwycił kij i uderzył zwierzę, które na moment wycofało się do zbiornika. Gdy mężczyzna odwrócił się, by sprawdzić, gdzie jest pies, został znienacka zaatakowany od tyłu.
Col opisywał, że zwierzę uderzyło go z ogromną siłą, a starcie przerodziło się w szarpaninę. "Wyskoczył z wody jak cholerny pocisk" – relacjonował w mediach. "Zderzyliśmy się głowami, a potem dostałem pięścią w twarz".
Kiedy Col próbował wstać i uciec, otrzymał – jak mówi – kopnięcie w plecy przypominające efektowny "okrężny kop" znany ze sportów walki. "Jego małe ręce złapały moją głowę. Nie puszczał" – opowiadał. Starcie trwało ok. 25 sekund, ale wystarczyło, by doszło do poważnych ran zadanych ostrymi pazurami.
Badanie wykazało, że rozcięcie na brzuchu sięgało kilku centymetrów w głąb. Szczególnie bolesny okazał się cios w pośladek. "Mam teraz dużą dziurę w pośladku" – mówił. Podkreślał, że uniknął gorszych obrażeń, bo przewrócił się na brzuch, co osłoniło kluczowe partie ciała.
Kangur odskoczył dopiero, gdy towarzysz Cola ruszył z pomocą, uderzając zwierzę łopatą. Dzięki temu mężczyzna wydostał się z uścisku i trafił do szpitala, gdzie spędził sześć godzin. Jak stwierdził, jego obrażenia przypominają skutki wypadku samochodowego. Mimo wszystkiego zachował dystans do zdarzenia: „Jest mi trochę wstyd, że zostałem pobity przez kangura”.